26/07/2026
Polecam. Wreszcie ktoś to głośno powiedział, rzecz jasna oprócz mnie. Nie dotyczy to wszystkich radnych ale część to kuriozum. W przyszłym tygodniu zapadnie decyzja czy będą olbrzymie milionowe dofinansowania do ścieżek rowerowych na terenie gminy Solina i Olszanica. Niestety wypadła z tego układu inna gmina i jedno z najlepszych przedsięwzięć o jakich słyszałam w turystyce. I tylko dlatego, że radni są skonfliktowani sami ze sobą i z byłymi radnymi. Mówię o stacji dyliżansów w beresce na szlaku rowerowym, wzmocnienie turystyki zimowej albowiem miały tutaj kursować nie tylko wozy ale zimą także miały być organizowane kuligi. To byłaby kura znosząca złote jaja, tej zimy te usługi były rozchwytywane i ludzie płacili za samą jazdę i kielbaski na ognisku od 130 do 250 zł za kulig. Nie ma, bo między innymi radny Dytkowski ale też jakaś Radna nie pamiętam nazwiska, nie zgodzili się na to i byli przekonujący w stosunku do innych radnych. Ta Radna wprowadziła Wołkowyje do projektu, gdzie będzie mor czyli miejsce obsługi turystów. Jestem pewna że będzie przenosić straty, bo nikt zdroworozsądkowy przecież nie będzie zainteresowany Izbą czy miejscem prowadzonym w stylu panie z Koła Gospodyń Wiejskich chcące sprzedawać swoje produkty lokalne. Te ciągłe konflikty w które radny Dytkowski wciągnął mnie od czasów obrony przedsiębiorcy który podawał śmierdzące ryby w swojej restauracji obserwuje i prawdę powiedziawszy jest to lepsze niż kabaret. No i bardziej żenujące rzecz jasna są potwierdził że ryby były nieświeże a ja zostałam oczyszczona z zarzutów oczerniania
Gmina Solina na zakręcie: Kto tu naprawdę decyduje, a kto tylko bezradnie rozkłada ręce?
Drodzy Mieszkańcy i Przedsiębiorcy!
Po moim ostatnim wpisie w gminie dosłownie zawrzało. Mam w ciągu jednej doby już ponad 200 ty. wyświetleń, setki komentarzy ale to nie chodzi o zasięgi to chodzi że to jest ważny temat . To właśnie turyści głośno i wyraźnie wskazują cały szereg problemów – mają ogromne zastrzeżenia do parkingów, do cen, do trudnych dojść do jeziora oraz do samej bazy atrakcji. To wszystko widać jak na dłoni w setkach komentarzy pod moim ostatnim wpisem, gdzie mieszkańcy i przyjezdni jednoznacznie potwierdzają tę rzeczywistość.
Wszystko to prawda. Ale spójrzmy na tę patologię trzeźwo i bez owijania w bawełnę. Bo łatwo jest pójść na łatwiznę i uderzać tam, gdzie wójt – przygnieciony systemem – próbuje jeszcze rozmawiać i szukać jakiegokolwiek wyjścia, wyglądając momentami na zagubionego w tym układzie.
Prawdziwy problem tkwi głębiej. Gdzie jest rada?
Skupianie całego ognia wyłącznie na wójtostwie to ślepa uliczka. Prawdziwe hamulcowe, prawdziwy mur nieudacznictwa i betonu siedzi gdzie indziej. Spójrzcie na radę gminy! Zamiast realnej pracy na rzecz mieszkańców i turystów, mamy tu nieustający spektakl, internetowe popisy i odwracanie uwagi od faktu, że gmina gospodarczo leży. Przecież niektórzy radni od prawdziwych problemów odciągają uwagę totalnymi absurdami – jak wtedy, gdy straszono nas niedźwiedziami!
Do tego celowo niszczy się to, co miało wartość i świetnie służyło lokalnej społeczności oraz turystom. Zapomnieliśmy o takich inicjatywach jak stworzony przez poprzednią radę Dzień Drwala – wspaniała, cykliczna atrakcja, która ściągała ludzi i integrowała całą okolice, a została po prostu zniszczona i zepchnięta na boczny tor.
Kto ponosi odpowiedzialność za ten paraliż?
Gdy lokalni przedsiębiorcy walczą o przetrwanie pod gradem rosnących kosztów, a w setkach komentarzy huczy od skarg na ceny, parkingi i brak dostępu do wody, rada potrafi co najwyżej bezmyślnie przyklepywać kolejne absurdy i dbać o własne stołki. Zamiast gospodarskiego myślenia mamy urzędniczy cyrk i produkcję wirtualnych laurek, podczas gdy tradycyjne, lubiane wydarzenia są niszczone.
Solina nie potrzebuje bezradnego patrzenia na ręce ani internetowych showmenów z rady, którzy z prawdziwą gospodarką nie mają nic wspólnego. Potrzebuje rady z krwi i kości, która zacznie myśleć o ludziach, a nie o własnych układach i medialnym wizerunku.
Czas najwyższy zapytać tych, którzy od lat tam siedzą i udają, że problemów nie ma. Pomyślcie o tym, czytając te słowa i widząc, kto naprawdę ciągnie tę gminę na dno.
Janusz Krupa-Głos Soliny