22/09/2026
O to chodzi, jasno i na temat. Warto przeczytać i to nie tylko muzykom.
Ileż razy siadam do pisania i w trakcie porzucam pisanie. Nie wierzę, że można kogokolwiek do czegokolwiek w rzeczach muzycznych przekonać.
Nie przemawia przeze mnie zawiść vel zazdrość, ani - tym bardziej - urażona ambicja. Poczucia własnej wartości mi nie brak, na brak zajęć też narzekać nie mogę. Ad rem. Zdarza mi się na scenie (nie dlatego, żem taki dobry, ino dlatego, że jest jak jest) podważyć mimochodem system współczesnej wokalistyki w Polsce. W Polsce, a nie polskiej, bo polskiej wokalistyki ze świecą na polskich scenach szukać. Rzecz nie w narodowości, a w kulturze jaką reprezentuje. Mamy we współczesnej wokalistyce dwie grupy: ustawione głosy po wokalistykach i amerykanoidów (żeby było różnorodniej - ustawione głosy po godzinach też są amerykanoidami). Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale nikt poza specjalistami o nich nie słyszy. To, że publiczność nie ma wiedzy i nie odróżnia ziarna od plew nie jest jej winą. Odpowiedzialność za upadek kultury wokalnej ponosi branża muzyczna i jej szkolnictwo, media publiczne (zwane nie wiedzieć czemu publicznymi), oraz polityczni i administracyjni decydenci kultury. Stratą czasu byłoby analizowanie rodzaju i rozmiarów destrukcji dokonywanej przez decydentów i sceniczny estabiliszment. Że się powtórzę: stan śpiewu jest miernikiem żywotności kultury. Śpiew nie jest tłem, a uroczystą formą mowy. Jest też ta mniej uroczysta, ale u nas na łopatkach infantylnej, jankeskiej szpetoty leżą obie. Oczywiście posługuję się skrótem, bo nie sposób na fejsie inaczej. Jeżeli coś istotnego dzieje się w polskiej kulturze (nie tylko muzycznej) dzieje się poza estabiliszmentem, bo ten jaki jest - każdy widzi. Albo nie widzi, bo widzieć nie chce. Nic wartościowego na szersze wody się nie przebije, bo ani decydenci, ani sceniczny etabiliszment nie są tym zainteresowani. Decydenci mają poważniejsze sprawy, niż jakaś tam muzyka, a estabiliszment zrobi wszystko, by nic się nie przebiło, bo gdy się przebija - widomym się staje czym w istocie jest. Przykrywanie lepszych od siebie, zamilczanie, jest u nas normą.
Jestem szczęściarzem - spotkawszy większych od siebie poszedłem w ich służbę. Nie ma w tym żadnej zasługi, to stara szkoła hierarchicznego zakonu sztuki. Sprzysiężenia średniaków przeminą; stoję na moście i widzę jak unosi ich nurt przeznaczenia. Piękna muzyka miła jest bogom i do nich prowadzi.