19/04/2026
Scany listów z książki o zamku w Melzaku dotyczące tuneli pod zamkiem. Wiem, że do dzisiaj niektórzy twierdzą, że istniały. Niestety artykułu nie odnalazłam.
Oto tłumaczenie AI.
To niezwykle ciekawy dokument z stycznia 1935 roku, który dotyczy jednej z najbardziej intrygujących zagadek zamku w Pieniężnie – legendy o podziemnych tunelach.
Oto tłumaczenie treści, w której urzędnicy mierzą się z plotkami i sensacyjnymi doniesieniami prasowymi:
Część 1: Zapytanie z Królewca (19 stycznia 1935 r.)
Prezydent Rejencji w Królewcu przesyła do Urzędu Budowlanego w Braniewie wycinek z gazety i prosi o wyjaśnienie:
„Proszę o raport, czy Urzędowi Budowlanemu wiadomo coś o odsłonięciu dwóch murowanych tuneli (korytarzy), z których jeden ma prowadzić w stronę miasta, a drugi, wybrukowany, w stronę doliny Wałszy (Walschtal).”
Część 2: Stanowcza odpowiedź z Braniewa (30 stycznia 1935 r.)
Inżynierowie z Braniewa studzą emocje i dementują rewelacje dziennikarzy:
„Podczas prac na zamku w Pieniężnie nie odkryto ani nie stwierdzono istnienia żadnych podziemnych tuneli. Autor artykułu w gazecie przejął po prostu krążące wśród ludu plotki, które pojawiają się przy każdych niemal pracach w starych zamkach.”
rysunku znajdującego się w Urzędzie Budownictwa Naziemnego, sprzed 1833 r., z którego załączonego szkicu wynika, że [wnęka] miała około 8 metrów szerokości, a jej zewnętrzna tylna ściana znajdowała się w ówczesnym murze granicznym między dziedzińcem zamkowym a placem kościelnym. Wnęka ta zostanie przy okazji poddana bliższym badaniom, a gdyby miało dojść do dalszych prac ziemnych na dziedzińcu zamkowym, zostanie również przekopana w stronę wewnętrznej ściany zewnętrznej wspomnianego budynku stajenno-mieszkalnego.
Połączenie podziemnego korytarza z najniższej piwnicy w stronę doliny Wałszy wydaje się jeszcze mniej prawdopodobne, ponieważ podziemny tunel prowadzący w dół bezpośrednio przylegającego, stromego zbocza ku rzece byłby niezwykle niewygodny w budowie i użytkowaniu. Próbny wykop na tej stronie zbocza nie dostarczył żadnych punktów zaczepienia dla istnienia jakiegokolwiek sklepienia łączącego.
podpisano: Weyrauch.
Prezydent Rejencji. Królewiec, dnia 3 lutego 1935 r.
Pierwopis wraz z 2 załącznikami.
Do Pana Konserwatora Prowincjonalnego w Królewcu, Zamek.
Z uprzejmą prośbą o przyjęcie do wiadomości.
W zastępstwie: podpisano Müller.”
________________________________________
To pismo dr. Dethlefsena z 8 lutego 1933 roku, w którym ostatecznie rozprawia się on z legendami o podziemnych korytarzach w Pieniężnie (Mehlsack). Konserwator używa bardzo trzeźwych argumentów historycznych i technicznych, aby ukrócić fantazje mieszkańców.
Oto tłumaczenie treści (strona nr 81):
Tłumaczenie dokumentu
Królewiec, dnia 8 lutego 1933 r.
Pierwopis wraz z załącznikami
Do Pana Prezydenta Rejencji, tutaj.
„Z poważaniem zwracam po zapoznaniu się z treścią. Legendy o podziemnych korytarzach niemal zawsze okazują się nie mieć realnych podstaw. Przywołuję tu korytarz, który rzekomo miał prowadzić z katedry w Królewcu na Stare Miasto – poza techniczną niemożliwością wykonania go w średniowieczu, nie znaleziono po nim nawet śladu. Przywołuję również korytarz w Pasłęku (Pr. Holland), który miał prowadzić z zamku do sąsiedniej wioski, i w którym najstarsi żyjący mieszkańcy miasta rzekomo sami bywali w młodości. Podczas przeprowadzonego tam systematycznego przekopywania nie znaleziono absolutnie nic.
Tak samo będzie zapewne w Pieniężnie. Zapis w opracowanej przez Töppena Kronice Wielkich Mistrzów pozwala na taki wniosek. Według niej w kwietniu 1455 roku miasto Pieniężno spłonęło z powodu zdrady burmistrza i
zostało odzyskane przez Prusaków. Przy tej okazji 60 wiernych Zakonowi osób, w tym 14 urzędników zakonnych, uciekło na wieżę kościelną, skąd wróg ich później ściągnął. Gdyby istniały podziemne drogi ucieczki, to właśnie przy tej okazji zostałyby one wykorzystane.”