Firma Turystyczna SZLAK

Firma Turystyczna SZLAK Organizujemy turystyczne imprezy aktywne, nietypowe i ciekawe. Wyprawy FT Szlak są "krojone na miarę" Przekonajcie się sami - zapraszamy do kontaktu!

Organizujemy turystyczne imprezy aktywne, nietypowe i ciekawe:) Wyprawy realizowane przez FT Szlak krojone są "na miarę" zgodnie z Waszymi oczekiwaniami!

Cedyńskie muzeum, powiedzmy szczerze, nie rzuca na kolana. Gdyby nie uprzejmy opiekun tego miejsca i otwarta rozmowa wiz...
10/08/2026

Cedyńskie muzeum, powiedzmy szczerze, nie rzuca na kolana. Gdyby nie uprzejmy opiekun tego miejsca i otwarta rozmowa wizyta trwałaby może 10 minut.
Jest tu ładny wykopek StG-44 i dwumetrowy szkielet wojownika z mieczem odkryty na stanowisku w pobliżu cedynskiego grodziska. Swoją drogą -eksponowanie szkieletu potężnego faceta, pochowanego niegdyś z godnością i szacunkiem przez swoich komilitonów na wieczny spoczynek, stawia nas współczesnych w niekorzystnym świetle. Jako ludzi, miłośników historii i chrześcijan. Jego miejsce jest w tej ziemi, tej której pewnie bronił i być może za nią oddał życie, a nie w gablotce za szkłem, gdzie jest fotografowany przez byle zwiedzacza i łowcę atrakcji. Tu leży bezbronny i obnażony do gołej kości, bezimienny, wyrwany z miejsca które mu przeznaczono...
Myślę, że gdyby tak wstał z martwych, to dupsko by przeczepał decydentom za takie potraktowanie...

Zostawiam zatem Cedynię i jadę pod wzgórze Czcibora. To gardziel pomiędzy wzniesieniem a Odrą gdzie wg. badaczy mieszkowy brat czekał na goniące polańskiego władcę wojska saskie pod wodzą margrabiego Hodona. W tym miejscu spadl im na karki i poskromił ich przeświadczenie o zwycięskiej batali. Niestety sam przypłaci to życiem. Dzięki temu jednak znamy choć imię brata naszego pierwszego chrześcijańskiego Władcy.

U podnóża szczytu (53 mnpm) wielka mozaika z uchwyconym epizodem z bitwy, a na szczycie wzgórza pomnik starcia z 972 r. z doskonałą nadodrzańską panoramą.
Za chwilę dosłownie w Osinowie Dolnym spotykam dla mnie egzotyczna wioskę. To mekka niemieckich emerytów, którzy okupują kiczowate hale pełne nikomu niepotrzebnych ciuchów, cigaretów i innego dziadostwa dojeżdżając do nich elektrycznymi rowerami wyjętymi z luksusowych Tourcarawanów dumnie ustawionych nad brzegiem Odry w cieniu MacDonaldsa.

Oj Mieszko i Czcibor pobrali by od nich odpowiednie myto.

Ja udaje się na drugie śniadanko, nie do Maca lecz do kamienia nad Odrą, by w spokoju i ciszy zjeść bułkę z serkiem. To najdalej wysunięty punkt na zachód naszego kraju.
Za 10 km jestem już nad mostem w Siekierkach. Niezwykle miejsce potwierdzające, że turystyka jest jednym z niewielu zjawisk na tym świecie, które służy do zbliżenia ludzi, kultur i narodów. Czeka na mnie ławeczka z postacią Wł. Bartoszewskiego - słuszny wybór i inicjatywa.
Wieża i świetna konstrukcja mostu, pozostałości dawnej przeprawy, zdjęcia mostu sprzed lat, no i wodny świat. Most daje możliwość zorganizowania sobie krótkiej wycieczki z Cedyni po obu stronach granicznej rzeki.
Dalej w Gozdowicach jest jeszcze przeprawa promowa, zatem wycieczkę po wałach na widokowej ścieżce można sobie spokojnie przedłużyć.

Ja zostaję jednak po polskiej stronie, by odwiedzić muzeum w Siekierkach, cmentarz Żołnierzy polskich forsujących Odrę w 1945r. oraz sanktuarium Matki Boskiej Odrzańskiej Patronki pokoju i pojednania.
Warto wejść do tego Muzeum pamiątek po żołnierzach 1 Armii WP. Tu wojna ma swoje imię i nazwisko. Listy, zdjęcia, osobiste przedmioty, stare rowery, okopowa sztuka, opowieść o rozwalonej przez politykę mieszkowickiej miłości, która po 50 latach znów zakwitła i związkiem małżeńskim się zakończyła. No gotowy scenariusz na film.
Wizyta w tym muzeum jest konieczna przed wejściem na piękny wojenny cmentarz. Jakże inaczej patrzy się potem na ciche w szeregu groby tych młodych chłopaków...
Ech wojenko! Cóżeś ty za Pani ?

To nie wszystkie pamiątki z końca II wojny na tym krótkim nadodrzańskim odcinku.Po drodze do Gozdowic miejscem widokowym jest zrekonstruowany punkt dowodzenia. Dalej Muzeum Wojsk Inżynieryjnych z równie jak w Siekierkach interesującymi eksponatami. W Czelinie na skarpie pięknie przygotowane miejsce wypoczynku i pomnik pierwszego słupa granicznego osadzonego tu przez polskich żołnierzy.
Ten odcinek to gotowa plenerowa lekcja historii...zakończona nawet Mackiem w Osinowie ku uciesze młodocianej wycieczki.

Wspaniała leśna droga wiedzie mnie dalej przez rzekę Kurzycę i Myślę w kierunku na Kostrzyn.

Gdy wydaje się, że już nic nie może się zdarzyć i spokojnie zdążę na pociąg, to zmęczona dętka postanawia na skraju lasu przed Kaleńskiem zaistnieć. Nie wie jednak, że przez całą podróż spokojnie głęboko w sakwie czekał atomizer, który skutecznie w 3 minuty wcisnął swoją mleczną substancję w przestrzenie złośliwej dętki i zamknął skutecznie bezczelną dziurkę. Co to też człowiek nie wymyśli?
I dobrze, bo dzięki temu po raz pierwszy użytemu wynalazkowi zdążyłem na pociąg.
Pociąg jednak do dalszej wyprawy wzdłuż Odry pozostał i myślę, że wkrótce szum gum znow usyszę nad brzegami Odry.

Kostrzyn nad Odrą i Park narodowy Ujście Warty już czekają.

Burza i ulewa przestraszyła się słonecznego poranka. Pozostawiła po sobie kałuże i nieco niższą temperaturę. Jagodzianka...
09/08/2026

Burza i ulewa przestraszyła się słonecznego poranka. Pozostawiła po sobie kałuże i nieco niższą temperaturę. Jagodzianka ulokowana wygodnie w rowerowej sakwie niecierpliwie czekała na swój czas.
Okolice elektrowni Dolna Odra to nie są romantyczne klimaty, ale w cieniu wielkich kominów kryje się nietypowy Krzywy Las. Jest w tym lesie trochę niezwykłej atmosfery - to fakt...sami oceńcie.

Malownicza polna droga do Marwic pełna wzniesień i pracujących kombajnów utożsamia mi, że jest już pora żniw. Coż, jest w końcu środek lata...
Kolorowy przystanek autobusowy i szachulcowa świątynia w Marwicach oraz senność wsi dają poczucie harmonii i spokoju. Kolejna wieś na trasie ma już jednak więcej do powiedzenia.

Widuchowa --dawne miasto i granica pomiędzy Księstwem Pomorskim a Brandenburgią. Wspaniałe bulwary nad Odrą, ruiny zamku i kamienny kościoł przypominają o książętach spod znaku Gryfa. Czas na zdobycie górującej nad wsią Słowiańskiej Góry. Czy była kiedyś miejscem pogańskich kultów? Dziś jest kultowym miejscem widokowym za sprawą niezwykłej platformy, z której rozpościerają się szerokie widoki na park krajobrazowy Doliny Dolnej Odry i park narodowy po niemieckiej stronie.
Podjazd jest prawdziwie górski, więc na Słowiańskiej Górze( 73 mnpm) jagodzianka z Gryfina kończy swoją podróż.
Te same widoki podziwiał jako chłopak urodzony w Widuchowej komandor Gustav Kleinkamp, w 1939 r. dowódca pancernika Schlezwig - Holstein. Nie wiedział jeszcze wtedy, że stanie się wraz ze swoim statkiem symbolem początku najstraszniejszej z wojen.

Szlak rowerowy wskazuje kierunek dalej do Krajnik, Ognicy i Piasków. Bez pagórków na tym Pomorzu ani rusz i dopiero droga do Cedyni zaskakuje równinnym odcinkiem.
Widać z daleka, że miasteczko wciśnięte jest w okoliczne wzgórza. Teraz kiedy słoneczniki z wielkich połaci pól przed Cedynią zwieszają swoje zbrązowiale tarcze żal nie trafiłem tu ze dwa tygodnie wcześniej. Panorama Cedyni z tysiącami złocistych słoneczników musiała wyglądać oszołamiająco.
Wszystko jednak przemija. Na szczęście słoneczniki odrodzą się na przyszłą wiosnę. Tak jak odrodziła się po wojnie pamięć o cedyńskim zwycięstwie Mieszka I i jego brata Czcibora z 972r.
Odwiedzam jeszcze w Cedyni pocysterski dawny klasztor dziś świetny hotel ( do sprzedania za niecałe 30 mln) szczyt grodziska, żydowski kirkut i wieżę widokową. Wieżę gloryfikujacą chwałę pruskich zwycięstw z Danią, Austrią i Francją.
Na mini muzeum przyjdzie czas jutro...
Gościnny, świetny już czeka na mnie ze swoim szerokim łóżkiem i rewelacyjnym sosem kurkowym do zwykłych plendzy.

09/08/2026

Jagodzianka z Restauracja Rodzinna w Gryfinie jeszcze nie wie, że spełni swoją smakowitą powinność na wysokości 73 mnpm na Słowiańskiej Górze w Widuchowej. Zanim jednak tam trafi musi minąć trochę czasu...jedziemy do Cedyni...

Masz wolne 3-4dni. Roweru Ci nie ukradli. Zapowiadają gorące dni. Trochę gotówki leży bez sensu w portfelu. W sumie saun...
07/08/2026

Masz wolne 3-4dni. Roweru Ci nie ukradli. Zapowiadają gorące dni. Trochę gotówki leży bez sensu w portfelu. W sumie sauna za darmo, w lesie już czekają, by Ciebie lepiej poznać, różne gatunki much i komarów, które bezapelacyjnie lubią Twój zapach, ale nie nadążają za Tobą, chyba że jest pod górkę i na dodatek właśnie zdażyła się piaszczysta dróżka. A takich nie brakuje na południowych krańcach Księstwa Pomorskiego i dalej już nad Dolną Odrą.

Ruszam zatem ze Stargardu do Gryfina. Oj trzeba koniecznie zobaczyć miasto nad Iną. Czy wiesz, że do XVIII wieku odgrywało ono na Pomorzu ważniejsza rolę gospodarczo-administracyjną w Hanzie niż Szczecin? Świetne muzeum opowiada tę historię (niesamowity piec, stara apteka no i największy Krzyż Pojednania w Polsce), a fara miejska zdumiewa ogromem i finezyjnym pięknem.

Smakowaliście kiedyś 15. południk? Nie? To koniecznie musicie to zrobić w miejscowym browarze. Pycha...

Po drodze do Gryfina zanurzam się na chwilę w jeziorze Miedwie. Świetnie rozbudowane kładki, a woda w ten upał - jak zbawienie. Już niedaleko do Kołbacza, gdzie dostąpienia zbawienia oczekiwali pomorscy Cystersi. Ceglana rozeta na monumentalnej świątyni to tylko nikły dowód dawnej świetności. Ale za to droga rowerowa do Glinnej genialna. Potem zestaw górek, prawdziwa droga krzyżowa z pomorskimi zaciętymi do ostatniej kropli krwi muchami.

I kiedy masz już prawie 10 km zjazdu świetną droga rowerową do Gryfina - pojawia się jeszcze jedna pokusa: Wełtyń. Niewiele, jakieś 300 m od trasy. Bo jest tam romański kościół. Pewnie zamkniety. A ty marzysz o prysznicu i ciepłym obiadku. Wybór należy do mnie. No i wybrałem…

Czekało na mnie to cudo 800 lat. Granitowa wiejska świątynia jest niesamowita. Wita mnie na dobry wieczór miejscowy kot i dumnie wprowadza w otwarte drzwi. A tam? Grupa fanatyków z Torunia odkrywa spod tynku wielobarwny komiks z życia Zbawiciela. Istny kolorowy zawrót głowy. I jak tu nie wierzyć w cuda? Jakże inaczej teraz jechało się do Gryfina. I nie przeszkadzał remont rynku i smutne bloki wokół potężnej kamiennej Fary, gdy po prysznicu w pokoiku Restauracji Rodzinnej wyruszyłem na bulwary nad Odrą.

Wszystko to ze spektaklem zachodzącego słońca i wyjątkowo urodziwym mostem.
Potem była ulewa i burza z piorunami.

Ale to znam już tylko z opowiadań gdy rano w restauracji delektowałem się najlepszą jagodzianką na Pomorzu.

Co za wspaniała kraina ta Szwajcaria. Wymagająca dla rowerzystów, boska dla pływaków, marzenie dla malarzy szukających w...
05/08/2026

Co za wspaniała kraina ta Szwajcaria. Wymagająca dla rowerzystów, boska dla pływaków, marzenie dla malarzy szukających weny i wspaniałych krajobrazów. Któż by pomyślał, że tak urodziwe są południowe kresy dawnego Księstwa Pomorskiego.

Chociwel, Łobez, Połczyn Zdrój i Złocieniec (to ostatnie miasto nad swą atrakcyjnością powinno jeszcze popracować, bo wojenne losy mocno odcisnęły tu swoje piętno) to trasa naszej 4-dniowej peregrynacji. I chociaż dwa szlaki (w tym szeroko reklamowany Szlak Pięciu Jezior) były mocno terenowe, a nawet przed jednym skapitulowaliśmy, to i tak udało się mieć drzemkę na "Bali", single track jak w górach, zjazdy z szybkością błyskawicy (oj, trzeba było wdziać ocieplające wdzianko), nocleg w prestiżowym obiekcie na górce pod namiotem z widokiem na jezioro oraz zaliczyć pływacko 2 akweny.

Prawdziwym hitem okazał się pałac w Siemczynie i cały szlak henrykowski w tej miejscowości. Gdzie w muzeach przyjmie was Pani w barokowej sukni? Gdzie spotkacie takie zbiory w remontowanym wnętrzu, że przeniesiecie się w czasy rodów von Golz i jednocześnie w świat PRLu oraz porozmawiacie z Panem mozolnie zdejmujacym z framug i drzwi 27 warst farby?

Księstwo spod znaku Gryfa, zapomniane i wyrugowane ze świadomości, dzięki takiej inicjatywie jak wspomniany już pałac w Siemczynie otwiera nam oczy na polską krainę, która opowiada o pomorsko - słowiańsko- niemieckim świecie sprzed lat.
Polecamy!

Cóz może się zdarzyć niezwykłego w przeciągu 4 dni na Piławie? 🛶1.  A można zgubić kajak podczas mijania patrolu Policji...
27/07/2026

Cóz może się zdarzyć niezwykłego w przeciągu 4 dni na Piławie? 🛶
1.
A można zgubić kajak podczas mijania patrolu Policji i tego nie zauważyć. Jak odzyskać taki sprzęt i dowiedzieć się w mig telefonicznie, podczas rozładunku kajaków, że jednego Ci brakuje? To opowieść na komedię i dramat jednocześnie.
2.
Można przepłynąć wspaniałą nocną porą z Łubowa do Nadarzyc po zwierciadlanych taflach jezior, unikając co rusz deszczu i wsłuchiwać się w ciszę nocy, a potem modlić się przez 6 następnych godzin gdy krople ulewy zamierzają przebić się przez tropik twojego namiotu.
3.
Można stać się mimowolnym obserwatorem Air Show, gdy na scenie ciemnego rozgwieżdżonego nieba nasza lotnicza husaria dokonuje lotów ze strzelaniem... emocje gwarantowane.
4.
Można przy ognisku nad rzeką spotkać kilku szaleńcow, którzy właśnie przyjechali o godz. 22.00 w klapkach i dwóch czołówkach bez okularów ochronnych ale z flaszką bimbru, by odbyć nocny spływ Piławą. I rozpoczynają od prośby, by ich kajaki zepchnąć gdy zasiądą już wygodnie w swoich królewskich kokpitach. 🚣🚣🚣
5.
Można świetnie spędzić czas z przyjaciółmi na trasie, przy ognisku i na zdumiewająco czystej rzece, bez spotkania w środku wakacji tłumu niedzielnych kajakarzy, płynąć po zielonych kobiercach, obserwować grążele i grzybienie, spojrzeć w oczy łabędziom i kaczkom, przepłukać twarz w zimnych toniach wartko płynącej Piławy.

I tak to było przez całe 60 pięknych kilometrów...

Gdy Żona opędzała się od końskich much galopując leśną ścieżką... Popołudniowa sobotnia przejażdżka rowerowa potrafi dos...
19/07/2026

Gdy Żona opędzała się od końskich much galopując leśną ścieżką...

Popołudniowa sobotnia przejażdżka rowerowa potrafi dostarczyć mnóstwa satysfakcji i emocji, nieco refleksji nad jeziorem i na grodzisku w Bninie i daje poznać smak okolicznych darów natury, a podczas jazdy aleją starodrzewia w Ziminie spotkać niezwykłą wiejską dżdżownicę na kółkach i uśmiechnięte Dzieci 😀 Zaprawdę - przewieźć juniorki w starych beczkach... tego nie ma nawet w Energylandii! A to, jak usłyszałem, sołecka inicjatywa - brawo Sołectwo Zimin!!!

Trochę dalej już w Tulcach pokłonić się rzeźbie Matce Boskiej i zjeść lody w uroczej miejscówce Beza Krówka. Idealne dostarczenie energii🍨🏩

Oj przydała się, gdy niebieskim szlakiem pieszym dojechałem na swym stalowym osiołku wprost do Darzyboru i Kobylego Pola.
Ale to już prawie jak w domu...

Ach ta wiosna! Fajnie, że w pełnej krasie byłaś z nami  nad Sudeckim jeziorem Como, na Bobrze , na Zadziernej, w Krzeszo...
20/04/2026

Ach ta wiosna! Fajnie, że w pełnej krasie byłaś z nami nad Sudeckim jeziorem Como, na Bobrze , na Zadziernej, w Krzeszowie i w Betlejem i u 12 apostołów w Chełmsku Śląskim. Ach te wiosenne Słońce ☀️ Rozgorączkowało do granic możliwości okoliczne ropuchy, rozwinęło dzikie żonkile do poziomu powabu, i zmusiło do zażywania kąpieli wijące się padalce.
Nas przekonało, by zachwycać się krajobrazami i koszulami z polskiego lnu, które dzięki Pani Teresie ze i obleczeniu naszych wysportowanych ciał dokonały przemiany zmysłu, dotyku i przydały mam szyku. Nie możemy doczekać się by zabłysnąć koszulami na salonach miasta. Cóż to była za wizyta.

Ale na razie podczas wypraw codziennie smakowaliśmy rytualnie najlepsze kakao wprost z Kolumbii, wspinaliśmy się, pokonaliśmy rowerowo 45 km ,zrywając nawet na końcu łańcuch( dobrze, że nie zerwaliśmy się z łańcucha), a koniec sprawdziliśmy jak mało wody jest w Bobrze pomiędzy Kamienną Górą, a Marciszowem Dolnym.
Fakt jest mało, a kamienie są śliskie,a spacerowanie po rzece z kajakiem na smyczy nie jest codziennością. Co tam, nie było źle. Hej. Warto było trzy dni wypełnić trzema aktywnościami w doborowym Towarzystwie i zażyć wiosennych promieni w przestrzeni zwanej Lubawską Brama.
Było świetnie. Dziękujemy Ci wiosno.

Rzeka Kopel, koń, łabędź, trochę lasu. To prawda. Przygoda czeka zaraz za progiem Twojego domu. Trochę Słońca, powiew wi...
23/03/2026

Rzeka Kopel, koń, łabędź, trochę lasu. To prawda. Przygoda czeka zaraz za progiem Twojego domu. Trochę Słońca, powiew wiosny i dzień wydaje się doskonałym. Jest rzeka, jest śpiew ptaków jestem ja. Jest wszystko.

16/03/2026

Ach ta zima. Zawsze piękna, więc piękne wspomnienia Orlickie Hory i zdobycie Wielkiej Destny (1115 mnpm), kilka zjazdów, kilka wędrówek, świetne jedzenie i czeskie piwko po całodziennej aktywności. W skrócie pisząc zawsze aktywnie, zawsze wesoło. Polecamy świeże powietrze i Orlickie Hory.
Oglądaj do końca.

Adres

Poznan

Telefon

+48501455940

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Firma Turystyczna SZLAK umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij