21/07/2026
MROCZNY POZNAŃ ⬛
50 tysięcy poznaniaków przyszło patrzeć na śmierć jednego człowieka.
Są w historii Poznania wydarzenia, o których trudno mówić bez emocji.
21 lipca 1946 roku na stokach Cytadeli wykonano wyrok śmierci na Arthurze Greiserze – namiestniku Kraju Warty. Człowieku, pod którego rządami Wielkopolska stała się miejscem terroru, masowych wysiedleń, egzekucji, grabieży i systematycznego wyniszczania polskiej tożsamości. Tysiące rodzin straciły bliskich. Dziesiątki tysięcy ludzi zostały wyrwane ze swoich domów. Dla wielu wojna odebrała wszystko.
Dlatego tego poranka na Cytadelę przyszły tłumy.
Nie tylko po to, by zobaczyć wykonanie wyroku. Przyszli ci, którzy przez lata patrzyli na śmierć swoich najbliższych. Ci, którzy żyli w ciągłym strachu. Ci, którym odebrano dzieciństwo, dom i godność.
A jednak wśród zgromadzonych byli również zwykli gapie. Sprzedawano lody i napoje. Po wykonaniu wyroku ludzie wyrywali sobie fragmenty wisielczego sznura, wierząc, że przyniesie szczęście. Kilka dni później dzieci na poznańskich podwórkach zaczęły odgrywać scenę powieszenia Greisera. Jedna z takich zabaw zakończyła się śmiercią dziecka.
To właśnie wtedy wielu zrozumiało, że wojna nie kończy się w chwili podpisania pokoju.
Kończy się dopiero wtedy, gdy przestaje żyć w ludzkich sercach.
Sceny z Cytadeli były tak wstrząsające, że stały się jedną z przyczyn rezygnacji z organizowania publicznych egzekucji w Polsce.
Ta historia nie jest opowieścią o Greiserze.
To opowieść o ranach, jakie II wojna światowa pozostawiła w Poznaniu i całej Wielkopolsce. O bólu, którego nie potrafił ukoić nawet wyrok sprawiedliwości. O cienkiej granicy między sprawiedliwością a odwetem. I o tym, że wojna zabija znacznie więcej niż tylko ludzi — potrafi odebrać również wrażliwość.
Bo nawet gdy kat odchodzi, cierpienie jego ofiar pozostaje.
Są miejsca w Poznaniu, które pamiętają więcej, niż jesteśmy w stanie opowiedzieć...
Foto: IPN, Bundesarchiv / Wikimedia