12/11/2025
Za nami 3 dni w Budapeszcie, powoli powoli poznaję te miasto. Pewnie jak z Pragą, kilkadziesiąt wypadów i je poznam :). Tym razem miało być więcej zwiedzania niż piwa a to dlatego ze zabrałem 9 turystów. A finalnie wyszło ze to ja z kilkoma (4 ) zwiedzałem a ci najbardziej " turystyczni " nie wychylali nosa z barów, restauracji :(. Podróż tam i powrót pociągiem Racibórz- Budapeszt, nocleg 200-300 metrów od dworca. Apartamenty 4-6 osobowe/ 50 zł osoba za noc :). Blisko naszego noclegu mamy restaurację " Karcsi Vendeglo ", dobra kuchnia + czeskie piwa. Meldunek od 15-tej a że noc szybko zapada to piątek przeznaczamy na zwiedzanie ciekawych wnętrz. pada na " Szimpla kent w dzielnicy żydowskiej. To taka ruina gdzie powstało kilkanaście lokali z muzyką na żywo. Chyba już jestem za stary, w godzinach wieczornych za głośno dla mnie. Sobota, rozdzielamy się ja śmigam kolejką podmiejska do browaru Legenda gdzie mamy spotkanie kolekcjonerskie. Ich piwa jak zawsze na poziomie, uwierzycie że od ostatniej mojej wizyty ich piw potaniały :). W tym momencie większość po 700 forintów= 8 zł. Druga część grupy sobotni ranek przeznacza na targ " Feny utcai piac ", to miejsce dla mieszkańców. Turyści w tym czasie odwiedzają targ przy Dunaju gdzie oczywiście jest dwa razy drożej :). W porze obiadowej obie grupy spotykają się w lokalu " Jagkert ", na kranie 24 piw. Jak byłem tu w czerwcu to było 36 a w ogródku gdzie degustowaliśmy piwcia jest teraz lodowisko. Wieczór przeznaczamy na rejs po Dunaju, fajnie ogląda się Budapeszt z tej perspektywy. Jako że w niedzielę pociąg mamy o 13,30 to z rana bagaże na dworzec do przechowalni i w miasto. Dziś rundka najstarszym metrem w Europie ( anglia dla mnie to nie Europa ). Do tego Plac Zwycięstwa i zameczek przy nim. Budapeszt jest fajny, na pewno tu wrócę choćby tylko dla ich kuch i kiełbas. Zapraszam do polubienia strony " Piwne Szalki z Raciborza ".