21/05/2026
HURRA! HURRA! DZISIAJ KIEPURA! 🎶
W tym roku nie oglądałem Eurowizji… znowu, 20. rok z rzędu. 🙄 Ostatni raz śledziłem tę rywalizację w 2006 roku, gdy zwyciężyli fińscy „orkowie” z zespołu Lordi 👹🎸 (to trzeba zobaczyć!). Po tym okresie dobra muzyka zaczęła dla mnie w tym konkursie zamierać 🎼💀 (no dobra, po drodze był jeszcze Sławomir i Nocny Kochanek! 🚀🎸). Przy okazji, w związku z udziałem pewnego kraju, po tegorocznym finale przewaliła się fala komentarzy 🌊. Spokojnie, w tym wpisie nie będzie wątków politycznych – takie dysputy zostawiam sobie na posiedzenia ze szwagrem 🤝🍻 (Pawełku, pozdrawiam! 👋).
Jak się możecie jedna szybko domyślić, poruszę temat muzyczny 🎵. Będzie o postaci, która na długo przed Krzysiem Krawczykiem była królem polskiej estrady 👑🎤. Postaci związanej z moją rodzinną Sądecczyzną i pewnym beskidzkim uzdrowiskiem ⛰️🌲. Mowa o Janie Kiepurze – autorze takiego hitu jak „Brunetki, blondynki” 👩🏽🦱👩🏼.
Same jego początki pokazywały, że nie będzie mieć w życiu lekko – urodził się bowiem w Sosnowcu 🏭, co przytrafiło mu się w 1902 roku . Był bardzo żywym młodzieńcem, który podzielał z rówieśnikami takie pasje jak piłka nożna ⚽, dziewczyny 🕵️♂️ czy strzelanie do Niemców. 🇩🇪 A była okazja postrzelać, gdyż wziął udział w I powstaniu śląskim tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. 🇵🇱
Po rozlicznych zmaganiach i zakończeniu swojej wojowniczej kariery wyjechał na studia do Warszawy.🎓 Tu, zamiast pilnie się uczyć lub chociaż wlewać w siebie hektolitry wódy 🥃 (co ponoć przystoi studentom), postanowił rozwijać się muzycznie, biorąc lekcje śpiewu. 🎤🎼 I to był strzał w dziesiątkę 🎯, bo jego kariera ruszyła z kopyta! 🐎 I to nie tylko w Polsce, bo swym śpiewem zauroczył widzów (a przede wszystkim widzki) we Włoszech 🇮🇹, Francji 🇫🇷 czy Stanach Zjednoczonych 🇺🇸.
Gdy Kiepura wracał do ojczyzny z zagranicy, Polaków opanowywał szał 🤩🙌. Sam śpiewak nie był obojętny na uwielbienie fanów. Do historii przeszły chociażby jego spontaniczne koncerty z balkonu hotelu „Bristol” na warszawskim Krakowskim Przedmieściu 🏢🎤. Były to spektakle godne występów największych gwiazd na Stadionie Narodowym 🏟️. II wojna światowa zastała go na obczyźnie, lecz on natychmiast zaangażował się w pomoc udręczonym rodakom 🤝❤️. Dochody z koncertów przeznaczał na wsparcie dla Polaków, zwracając przy okazji uwagę zagranicznej widowni na ich tragiczny los 🌍.
Po wojnie nie wrócił na stałe do kraju. Do ojczystej ziemi pod rządami komunistów zawitał dopiero w 1958 roku, dając kilka legendarnych koncertów 🎶. Zmarł w 1966 roku w Stanach Zjednoczonych, a jego ciało spoczęło na warszawskich Powązkach 🕯️.
Wspomniałem coś o związku Kiepury z Beskidami 🏔️. No, typowym turystą górskim to on nie był… ale góry lubił! 😉 Zwłaszcza położoną w Beskidzie Sądeckim Krynicę-Zdrój 🌲💧. Do tego stopnia ją polubił, że postawił tam luksusowy pensjonat, który stoi do dzisiaj 🏨.
Mowa o sanatorium „Patria”, które dziś znajduje się w rejestrze zabytków 🏛️. Stoi przy drodze na Tylicz i od razu robi wrażenie swoją modernistyczną bryłą ✨. Autorem projektu był znany wówczas architekt i profesor Politechniki Warszawskiej, Bohdan Pniewski 📐✍️.
Dziś w beskidzkim uzdrowisku, na pamiątkę pobytu naszego przesławnego śpiewaka, rokrocznie odbywa się Festiwal im. Jana Kiepury 🎼🎻. Artysta ma tam również swój pomnik 🗽 oraz poświęconą mu tablicę w tamtejszej muszli 🐚. Koncertowej, nie klozetowej 🚽❌ (sorry, musiałem!).
Jan Kiepura to postać bez dwóch zdań wybitna – nie tylko za sprawą niesamowitego talentu 🌟, ale i dobrego serca oraz otwartego umysłu ❤️🧠. Jako przewodnik 🚩, będąc z turystami w Krynicy, uwielbiam o nim wspominać. Jakkolwiek – z troski o komfort psychiczny moich klientów 🧠🩹 – nie odważyłem się jeszcze zrobić tego śpiewając 🤐❌. I nie, nie liczcie na to, że to się zmieni!