Ocalić od zapomnienia - szlakiem zapomnianych cerkwi i kościołów

Ocalić od zapomnienia - szlakiem zapomnianych cerkwi i kościołów JEDNODNIOWE WYCIECZKI SZLAKIEM CERKWI W POLSCE

01/07/2025

🔹 Serdecznie zapraszamy na Obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej w Powiat Lubaczowski.

📅 4 lipca, o godz. 11, w gmachu głównym Muzeum odbędzie się spotkanie, które przygotowaliśmy wspólnie z Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie, z dr. Leonem Popkiem i dr. Pawłem Sokołowskim wokół publikacji "Dokumenty zbrodni wołyńskiej" (wyd. Instytut Pamięci Narodowej, Muzeum - Zamek Tarnowskich w Tarnobrzegu), które poprowadzi dr Wioletta Woś (IPN Lublin).

📅 11 lipca program wydarzeń będzie składał się z kilku elementów:

📍 O godz. 9:30 na Rynku miejskim w Lubaczowie rozpocznie się akcja "Zapal znicz pamięci", przygotowana wspólnie z Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie, Hufiec ZHP Lubaczów, Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. O/ Lubaczów i Jednostka Strzelecka 2033 im gen. Józefa Kustronia w Lubaczowie), w ramach której znicze zostaną zapalone na grobach ofiar ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA na terenie całego Powiat Lubaczowski.

📍 O godz. 18 zapraszamy do konkatedry pw. bł. Jakuba Strzemię w Lubaczowie, w której odbędzie się uroczysta msza św., a bezpośrednio po niej złożenie kwiatów pod tablicą pamięci Kresowian i Marsz Milczenia pod Pomnik Niepodległości w Lubaczowie.

📍 O godz. 20, na zakończenie dnia, zapraszamy do gmachu głównego Muzeum, gdzie wspólnie z Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego przygotowaliśmy spotkanie z dr. hab. Damianem K. Markowskim (Instytut Strat Wojennych, Instytut Pileckiego) wokół książki „W cieniu Wołynia. Antypolska akcja OUN i UPA w Galicji Wschodniej 1943–1945” (wyd. Wydawnictwo Literackie), które poprowadzi dr Piotr Olechowski (Instytut Strat Wojennych, Instytut Historii Uniwersytetu Śląskiego).

🔹 Program wydarzeń towarzyszy Festiwal Dziedzictwa Kresów, którego organizatorami są Gmina Lubaczów i Województwo Podkarpackie.

06/06/2024
Coś co zawsze chwyta mnie za serce....odkąd zaczęłam swoją przygodę ze zwiedzaniem cerkwisk robię dokładnie to samo... P...
12/02/2024

Coś co zawsze chwyta mnie za serce....odkąd zaczęłam swoją przygodę ze zwiedzaniem cerkwisk robię dokładnie to samo... Pozdrawiam Wszystkich Dobrych Ludzi czyniących dobro ❤ Mowa o zbieraniu wszystkich części zapomnianego cerkwiska i składaniu w widocznym miejscu... kawałki krzyża, resztki nagrobków... Oby po nas ktoś tak samo czcił to miejsce...

Na koniec wycieczki z zeszłego weekendu - perełka. Ta wieś nas zachwyciła... czuć tu taki spokój, że szukamy tu działki ...
12/02/2024

Na koniec wycieczki z zeszłego weekendu - perełka. Ta wieś nas zachwyciła... czuć tu taki spokój, że szukamy tu działki ... niesamowite miejsce do odpoczynku od miasta...
Lipie było wsią królewską, lokowaną w 1557 r. na prawie wołoskim. W 1567 r. król Zygmunt August wydał przywilej fundacyjny pierwszej tutejszej cerkwi, którą zbudowano ok. 1600 r. Miała ikonostas z parą wrót; carskimi i diakońskimi od pn. strony. Ikonostas został rozmontowany przeniesiony do drugiej cerkwi, zbudowanej w 1900 r., a jego elementy powieszono na ścianach. Nowy ikonostas został skomponowany z co najmniej dwóch innych, nieznanego pochodzenia, namalowanych w poł. XVIII w. Po 1951 r. nieużytkowana. Starszy ikonostas prawdopodobnie został wywieziony, znaczna część wyposażenia rozkradziona. Część nowszego ikonostasu znajduje się w Dziale Sztuki Cerkiewnej w Muzeum-Zamku w Łańcucie a pięć ikon w Muzeum Historycznym w Sanoku. Od 1976 r. była wykorzystywana jako rz.-kat. kościół filialny. Cerkiew spłonęła w nocy z 17 na 18 maja 1981 r. Pozostała tylko blacha z dachów. Była bliźniaczo podobna do cerkwi w sąsiednim Bystrem oraz nieistniejącej cerkwi w Lutowiskach. Wszystkie trzy zaprojektował w tzw. ukraińskim stylu narodowym lwowski architekt Wasyl Nahirny. Pozostała murowana, dwukondygnacyjna, parawanowa brama-dzwonnica. Mieściła trzy dzwony. Jeden otwór został zamurowany. Podczas pożaru spłonął dach dzwonnicy. Żeliwny dzwon z XIX w. przeniesiony został do cerkwi w Chotyńcu. Cerkwisko znajduje się w centrum wsi, wśród starodrzewu na zboczu. Dawny cmentarz parafialny z szesnastoma oryginalnymi nagrobkami. W najwyższej części cmentarza wysoka podmurówka cerkwi z 1900 r. Wg katalogu zabytków sztuki, jeden z nagrobków pochodzi z warsztatów bruśnieńskich. Dojście do cerkwiska jest utrudnione z powodu wielu ogrodzeń z drutu kolczastego oraz drutów pod napięciem (teren wypasu bydła i koni). W odległości kilkuset metrów, po przeciwnej stronie drogi nowy murowany kościół, wzniesiony w 1983 r.
źródło https://cerkiewne.tematy.net/karta.php?obiekt_id=10542

Cerkwisko w Wołosatem...  Kilka lat temu wychodziłam tu wspólnie z dziećmi na Tarnicę... nawet nie wiedziałam wówczas, ż...
12/02/2024

Cerkwisko w Wołosatem... Kilka lat temu wychodziłam tu wspólnie z dziećmi na Tarnicę... nawet nie wiedziałam wówczas, że przechodzę koło takiego cuda...
Wołosate, wieś królewska (dawniej: Wołoschatka) została założona w roku 1557 przez Tymko Kobrzynowicza - kniazia i osadźcę, który otrzymał przywilej na założenie miejscowości. Początki były skromne - oprócz kniazia w Wołosatem osiedliło się jeszcze dwóch kmieci (1565r.), z czasem jednak dolinę potoku nad którym założono wieś zaczęto zagospodarowywać i po czasie przynosiła ona zyski kniaziowi oraz starostwu. W roku 1785 ludność Wołosatego liczyła 386 mieszkańców z czego 365 była grekokatolikami. Parafia greckokatolicka podlegała wówczas dekanatowi żukotyńskiemu. Katolików rzymskich było wówczas we wsi tylko 5, mieli swą parafię w Polanie a ponadto Wołosate zamieszkiwało 6 Żydów. W roku 1852 dokonano szczegółowych pomiarów wsi i sporządzono plan katastralny oraz dokumenty własnościowe, dzięki którym powstał obraz pokazujący życie wsi w owym okresie. Przeprowadzony w roku 1854 spis ludności wykazał 460 osób, natomiast w roku 1921 Wołosate zamieszkiwało już 819 osób a 10 lat później liczba ta przekroczyła tysiąc i wynosiła dokładnie 1084 osoby. Najwcześniejsza wzmianka o popie z Wołosatego pochodzi z 1676 roku, zatem już w tym okresie istniała tu cerkiew parafialna. Siedzibą parafii greckokatolickiej Wołosate było do końca XVIII wieku, początkiem wieku XIX parafię tutejszą zlikwidowano a Wołosate zostało przyłączone do parafii w Ustrzykach Górnych - proboszcz parafii ustrzyckiej mieszkał jednak do połowy XXw. w Wołosatem. Ostatnia cerkiew filialna pw. Wielkiego Męczennika Dymitra wzniesiona została w roku 1837. Był to obiekt drewniany, trójdzielny, w charakterystycznym dla tego rejonu stylu bojkowskim z dachami namiotowymi (brogowymi) na poszczególnych częściach budowli. Na ikonostasie znajdował się napis z którego można było odczytać nazwisko proboszcza Joanna Bandrowskiego z datą 1778r.
Od początków XX wieku podejmowano w Wołosatem działania mające na celu kształtowanie świadomości politycznej i narodowościowej tutejszej ludności. W 1904 roku proboszczem ustrzyckim był Mychaiło Skrocki - podjęto wtedy próbę założenia czytelni Towarzystwa im. M. Kaczkowskiego, poprzez którą popularyzowano opcję starorusińską. W 1914 roku za ks. K. Fediwa we wsi istniała czytelnia "Prośwyty", stawiająca sobie za cel budzenie ukraińskiej świadomości narodowej. Przy cerkwi znajdowała się drewniana dzwonnica konstrukcji zrębowo-szkieletowej, stała w odległości 55 metrów od cerkwi, istniała jeszcze w 1852 roku. Cerkiew została spalona wraz ze wszystkimi, opustoszałymi zabudowaniami wsi w roku 1947, pozostała po niej jedynie podmurówka. Mieszkańcy zostali wysiedleni w roku 1946, kilka rodzin przeniesiono do Ustrzyk Górnych, gdzie stacjonował oddział WP dowodzony przez płk Jana Gerharda. Cmentarz cerkiewny znajdował się wokół cerkwi. Powierzchnia w roku 1852 wynosiła 18 arów i taka pozostała do naszych czasów, wcześniej cmentarz był prawdopodobnie mniejszy. Po roku 1946 został bardzo dotkliwie zdewastowany - nie zachował się ani jeden nagrobek, który byłby w całości. W roku 1991 podczas obozu Społecznej Komisji Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy ZG Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Warszawie został odnowiony. Najlepiej zachowanym nagrobkiem jest otoczona żelaznym płotkiem mogiła rocznej córeczki proboszcza ustrzyckiego Mychaiła Skrockiego. Wszystkie pozostałe nagrobki pozbawione są inskrypcji. Jeden grób ziemny posiada współcześnie umiesczoną tabliczkę na drewnianym krzyżu. W roku 1994 cmentarz został ogrodzony drewnianym płotem przez BdPN oraz wolontariusza z Amerykańskiego Korpusu Pokoju - Kirka Henwooda. Obecnie cmentarz i cerkwisko stanowią punkt początkowy ścieżki historyczno-przyrodniczej Wołosate - Tarnica (kolor zielony). Ścieżka po minięciu cmentarza dochodzi do tablicy z historycznym planem wsi wg stanu na rok 1852, po czym łaką kieruje się w stronę lasu gdzie łączy się ze szlakiem niebieskim.

Nie ukrywam: tu miałam duże obawy przed samotnym zapuszczeniem się w las do niedźwiadków:)Caryńskie to nieistniejąca wie...
12/02/2024

Nie ukrywam: tu miałam duże obawy przed samotnym zapuszczeniem się w las do niedźwiadków:)
Caryńskie to nieistniejąca wieś u podnóży Połoniny Caryńskiej, nad potokiem Caryński. Lokowana przed rokiem 1620 w dobrach rodziny Kmitów. Inne źródła podają jako datę powstania wsi początek XVIw, kiedy to jej właścicielką miała być wojewodzianka mścisławska Helena Kiszkowa. Nazwa osady pochodzi od rumuńskiego słowa carina, oznaczającego pole uprawne, łąkę, pastwisko. Od nazwy wsi wywodzi się nazwa Połoniny Caryńskiej. Właściciele osady zmieniali się, jednak miało to niewielki wpływ na rytm życia wsi. Mieszkańcy gospodarowali tu tak, jak ich przodkowie, znajdując się w swojego rodzaju izolacji. Nazwa pozwala porzypuszczać, że przed powstaniem wsi teren ten był użytkowany gospodarczo przez mieszkańców Dwernika, wzmiankowanego już w roku 1533. Wraz z Berehami Górnymi i Nasicznem, wieś tworzyła klucz, który istniał aż do początku XXw. W roku 1620 klucz ten wojewodzina Helena Kiszkowa oddała w dzierżawę Andrzejowi Boguckiemu. Chłopi oskarżyli go o nadużycia i nieludzkie traktowanie, Kiszkowa staneła po ich stronie zrywając umowę i wytaczając Boguckiemu proces. W XVIIIw., wieś należała do klucza dwernickiego, stanowiącego część "państwa" leskiego. Dobra te w 1769r., jako posag wniosła Marianna z Ossolińskich, zamężna z Józefem Janem Mniszchem. Po jego śmierci w 1780 i podziale majątku w 1786 przypadła jego synowi Maksymilianowi Mniszchowi (Kryciński, 1995). W roku 1868 powierzchnia wsi wynosiła 1682,8 ha - w tym ponad 42% stanowiły lasy. Grunty podzielone były na tzw. łany, średnia wielkość gospodarstwa w połowie XIXw miała 17 ha. Wzrastająca liczba mieszkańcó spowodowała konieczność powiększania terenu. W ten sposób wykarczowano liczne polany na północnych stokach Połoniny Caryńskiej. Ratowano się również emigracją zarobkową. W roku 1926 14% mieszkańców Caryńskiego pracowała w USA.

Centrum życia osady stanowiła drewniana, trójdzielna cerkiew greckokatolicka p.w. św. Wielkiego Męczennika Dymitra, zbudowana w stylu bojkowskim w roku 1777 (podaje się też daty 1775 i 1778). Przy cerkwi istniała również drewniana kaplica kultowa, zastąpiona następnie murowaną. Świątynia ta była lokalnym centrum kultu Jana Chrzciciela. Do Caryńskiego w dzień odpustu, podążali wierni z okolicznych wsi a w uroczystościach religijnych brało udział nawet kilka tysięcy osób. W 1894 zawiązało się przy cerkwi "Towarzystwo Jana Chrzciciela", mające w planie propagowanie życia pobożnego, moralnego i przykładnego. W 1914 roku liczyło 180 członków, działało co najmniej do roku 1931 (Kryciński, 1995).

Po zakończeniu II wojny światowej, położenie wsi spowodowało, że stacjonowały tu różne oddziały UPA. W maju 1946 roku, wszyscy mieszkańcy zostali wysiedleni do ZSRR a zabudowania wsi wraz z cerkwią spalone.

We wsi istniała karczma drewniana (w 1917 szynkarzem był Elo Herman) oraz młyny. Lokalizację młynów podaje M. Augustyn w roczniku Bieszczad nr 13, przy czym jak pisze - nie zachowały się żadne informacje o obiektach przemysłowych funkcjonujących przed rokiem 1780, co wynika częściowo z faktu, iż bardzo długo Caryńskie, Nasiczne i Berehy traktowane były jako jedna jednostka gospodarcza i wszelkie dane zapisywano łącznie.

Młyn u ujścia potoku Zwór:

Zbudowany został na początku XIX w. Zlokalizowany na granicy z Dwernikiem, 50 m poniżej ujścia potoku. Prawdopodobnie z tym obiektem wiązać można informację z 1921 r. o Maksymie Głuchu, dawnym "mielniku" w Caryńskiem.
źródło https://www.twojebieszczady.net/carynskie.php

Zagadka: jakie zwierzątko odwiedziło cerkwisko? Podpowiedź w zdjęciach... Berehy Górne (Brzegi Górne) to położona pomięd...
12/02/2024

Zagadka: jakie zwierzątko odwiedziło cerkwisko? Podpowiedź w zdjęciach...
Berehy Górne (Brzegi Górne) to położona pomiędzy połoninami Caryńską i Wetlińską, nieistniejąca dziś wieś. Jest tu w zasadzie jedno "gospodarstwo", pole namiotowe a w sezonie turystycznym działa punkt kasowy BdPN. Wieś lokowana była w dobrach sobieńskich Kmitów, pierwsza wzmianka o niej pochodzi z roku 1580. W 1589 podzielono ją między Fredrów i Tarnawskich, potem trafia w ręce Stadnickich i Ossolińskich, Mniszchów a po nich wielu innych. Od 1921 w rękach Władysława Serwatowskiego.

Przed II wojną Berehy liczyły 121 domów, rozciągały się od przełęczy Wyżniańskiej do Wyżnej. W roku 1946 wysiedlono do ZSRR wszystkich mieszkańców, zajmujących wówczas 128 gopodarstw a zabudowania wsi zniszczono.

Cmentarz i miejsce po cerkwi znajdują się na wzgórku, przy czerwonym szlaku wiodącym na Połoninę Caryńską, ok. 200m od skrzyżowania dróg Wetlina - Ustrzyki Górne - Dwernik, na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Pierwsza cerkiew w Berehach wzmiankowana była w 1589 roku, kolejną zbudowano w 1820. Był to obiekt murowany, wzniesiony na planie prostokąta o przybliżonych wymiarach 20x10m. W roku 1897 na jej miejscu wzniesiono kolejną - tym razem drewnianą - cerkiew pw. św. Michała Archanioła (poprzednie miały to samo wezwanie). Należała do parafii w Jaworcu. Prezentowała styl bojkowski, była trójdzielna, orientowana, z charakterystycznym dla stylu daszkiem okapowym (np. Smolnik nad Sanem, Liskowate, nieistniejący Chrewt). Przy czym są to głównie przypuszczenia, oparte na pomiarach zachowanej podmurówki. Nie zachowały się plany, ani zdjęcia tej cerkwi, lub nie ujrzały jeszcze światła dziennego - bo i taka możliwość istnieje. Pierwszym parochem (proboszczem) był od 1820 roku ks. Jan Lewicki, ostatnim - Osyp Jarosewycz od 1938.

Cerkiew została spalona w roku 1946, na jej miejscu stał drewniany krzyż, ustawiony w roku 1988 - obecnie mocno już zniszczony stoi oparty o drewnianą konstrukcję. Zachowały się fragmenty podmurówki oraz kamienne płyty, które były wyłożone pod ścianami cerkwi pod daszkiem okapowym. Krzyże wieńczące kopuły cerkwi zostały przekazane Sz. Modrzejewskiemu (Magurycz) i znajdują się w jego zbiorach.

Liczba wiernych wynosiła 527 w roku 1890, 466 w 1918r i 825 w roku 1938. Ogółem liczba mieszkańców według spisu powszechnego z roku 1921 wynosiła: 455 osób narodowości rusińskiej i 82 osoby narodowości polskiej - w sumie 527 mieszkańców. Cmentarz cerkiewny znajdował się bezpośrednio przy cerkwi. Cmentarz grzebalny - na północ od niej, ma wymiary ok. 50x140m. Otoczony murkiem z łamanego kamienia, zachowanym we fragmentach. Do początku lat 60 XX wieku stało tu ponad 100 nagrobków. Wówczas to większość z nich przerobiono na tłuczeń i zużyto do budowy trasy obwodnicy. Zachowało się 11 nagrobków. Część mogił oznaczona jest niewielkimi kamieniami, wbitymi w ziemię ostrzejszym końcem. W Berehach kultywowan była tradycja przewożenia zmarłego na cmentarz saniami - bez względu na porę roku. Robiono tak jeszcze w latach 30 XXw.

Najbardziej charakterystyczne dla tego cmentarza nagrobki są autorstwa Hrycia Buchwaka - miejscowego kamieniarza a zdobią je geometryczne ornamenty. Wykonał on również nagrobek dla siebie.

Składał się na niego piaskowcowy cokół z kutym, żelaznym krzyżem. Krzyż - podobnie jak na większości pozostałych nagrobków - nie zachował się.

Inskrypcje i symbole znajdują się na każdej stronie cokołu. Inskrypcje są bardzo długie, mocno ściśnięte (maksymalne wykorzystanie miejsca, brak przerw między wyrazami, itp.), pisane cyrylicą, nietypowe - autor zwraca się w nich do żony, dzieci, oddaje Bogu, pociesza.

Oprócz inskrypcji na swoim nagrobku Hryć Buchwak wykuł trzy symbole religijne: krąg, krzyż oraz kielich. Kielich to symbol Eucharystii, krąg jest symbolem jedności i doskonałości.

W sierpniu roku 1989 i 1994 nagrobki były konserwowane a cmentarz porządkowany - podczas obozów organizowanych przez Społeczną Komisję Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy ZG ToNZ w Warszawie (obozy "Nadsanie" pod kierunkiem S. Krycińskiego, obecnie komisja nie istnieje). W roku 2010 dalsze prace prowadzone były przez Stowarzyszenie "Magurycz" kierowane przez Szymona Modrzejewskiego, współorganizatora poprzednich obozów (Nadsanie obecnie również nie istnieje, w roku 1997 zawiązała się Nieformalna Grupa Kamieniarzy "Magurycz" organizująca obozy konserwatorskie o tym samym charakterze). Sz. Modrzejewski swoją "przygodę" z ratowaniem cmentarzy rozpoczął własnie od cmentarza w Berehach, którym po raz pierwszy zainteresował się w roku 1987.

Stan cmentarza w Berehach jest obecnie dobry, jeden z lepszych jeśli chodzi o tego typu nekropolie. Jest ogrodzony (BdPN) i odkrzaczony, nie zarasta zielskiem jak większość innych cmentarzy. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku jego położenie. Oprócz położenia na szlaku czerwonym na P. Caryńską, stanowi również jeden z przystanków mało znanej ścieżki: Ścieżka dendrologiczno-historyczna "Berehy Górne"
źródło tekstu: https://www.twojebieszczady.net/st_cerkwie/cmentarz_berehy.php

Dawno nas nie było:) żyjecie?😉Na pierwszy ogień idą retorty w pobliżu nieistniejącej już cerkwi w Dydiowej..Dydiowa - wi...
12/02/2024

Dawno nas nie było:) żyjecie?😉
Na pierwszy ogień idą retorty w pobliżu nieistniejącej już cerkwi w Dydiowej..
Dydiowa - wieś założona na prawie wołoskim przez Kmitów około roku 1529. Następnymi właścicielami byli: Stadniccy, Tarnawscy oraz Fredrowie. W 1580 roku Jan Stadnicki nadał przywilej lokacyjny na gruntach Dydiowej nowej wsi Dołhyłuh nad potokiem Muczny. Dokumenty wspominają o 20-letniej wolniznie, niestety to wszystkie zapiski na temat tej lokacji. Wiek XVII to częste napady zbójników, którzy razem z chłopami kilkakrotnie napadli na dzierżawcę dworu w Dydiowej Wisłockiego. W 1788r. zlikwidowano w sąsiednim Łokciu parafię. Wiernych i cerkiew przyłączono do Dydiowej. W Dydiowej znajdowała się cerkiew greckokatolicka p.w. Zaśnięcia Matki Bożej z 1860r. Została zniszczona po roku 1945. We wsi na przełomie XVII/XIX wieku zamieszkiwała szlachta zagrodowa.

W 1980 roku w Dydiowej został aresztowany Iwan Franko pisarz i działacz ukraiński. Przebywał u swojego kolegi z lat szkolnych proboszcza z Dydiowej ks. I. Kuziwa. Przebywając w rejonie Górnego Sanu Franko wraz z żoną poczynił bardzo ciekawe spostrzeżenia o mieszkańcach Dydiowej i pobliskiego Łokcia, otóż mieszkańcy tych wsi mieszkali całymi rodami w jednej chacie, we wspólnocie gospodarczej (2-3 rodzin) typowej dla archaicznego ustroju rodowego. Zostało to szczegółowo opisane przez Olgę Franko w artykule "Karpaccy Bojkowie i ich życie rodzinne". Dydiową często odwiedzali różni badacze, etnografowie czy też antropolodzy. W 1895 roku przebudowano gościniec z Lutowisk do Sianek, drogę poprowadzono przez Dydiową. Właściciele Dydiowej: Berisch, Steinberg i spółka po roku 1908 dokonali parcelacji majątku dworskiego który sprzedali chłopom i tak powstały przysiółki: Syhła, Łokcik, Bałyta, Czerenna, Krutówka, Niemotówka, Malekiszki. W okresie międzywojennym została założona spółdzielnia "Syła". Mieszkańcy Dydiowej byli kilka razy przesiedlani w czasie II wojny światowej. Ostatecznie mieszkańców ze strony ukraińskiej przesiedlono w 1945 roku w rejon Sokala, natomiast mieszkańców mieszkających po polskiej stronie wysiedlono w 1946 roku. Dydiowa położona jest (była) nad Sanem, u północnych zboczy Kiczery Dydiowskiej (799 m n.p.m), kilka kilometrów na południowy wschód od ukraińskiej Boberki, od której oddziela ją grzbiet pasma Czerwonego Wierchu (813-826 m n.p.m). Biegnąca tamtędy droga oraz miejsce po cerkwi, znajdują się po stronie ukraińskiej.

Obecnie tereny Dydiowej są opustoszałe, stała tam jedynie bacówka która przypominała że wypasano tu owce. Była wykorzystywana jako chatka przez wędrowców - tzw. Dydiówka. Dydiówka spłonęła 04.08.2018. Łąki nad Sanem w większości należą do prywatnych osób. Po rekultywacji w latach 80.XX w. po wsi nie zostało wiele śladów, głównie mostki kamienne.

W zakolu Sanu zachowały się ruiny piwnicy po młynie oraz koło stalowe z mechanizmu transmisyjnego. Młyn murowany wzniesiono na początku XX wieku. Był usytuowany nad młynówką która ścinała zakole Sanu. Żeby zasilić młynówkę na Sanie wybudowano tamę. Oprócz ruin i koła można zaobserwować resztki z jazów i przepustów oraz rów po młynówce. Na młynówce oprócz młyna był także zbudowany tartak. Młyn i tartak w 1930 roku był własnością R. Haglera.

Natomiast po stronie ukraińskiej został piętrowy drewniany dom w którym mieszkał stolarz Fedyszyn. Budynek przetrwał wojnę oraz wysiedlenia. Był zamieszkany do 1987 roku przez rodzinę Wasyłyszynów. Po śmierci Rozalii Wasyłyszyn budynek jest niezamieszkany i niszczeje. Również po stronie ukraińskiej znajduje się dziś niewielka kaplica.

Zbigniew Jantoń ze strony https://www.twojebieszczady.net/zj/dydiowa.php

Adres

Rzeszów

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ocalić od zapomnienia - szlakiem zapomnianych cerkwi i kościołów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij