13/06/2025
Patrzę i widzę : od ostatniego wpisu mija właśnie rok. Słabo, ale ja mało fejsbukowy jestem, a i w poprzednim sezonie zbyt wiele na Rzeszowiaku się nie napływałem.
Ale jest też inna okazja : warto przypomnieć, że 46 lat temu, dokładnie 12.06.1979 w samotny rejs dookoła świata non stop, wyruszył przemyślanin, Henryk Jaskuła. Są tacy, co mieli szczęście go znać, a jako ciekawostkę przypomnę, że właśnie on jest ojcem chrzestnym naszego jachtu. Szacun!
A teraz trochę wieści z aktualnego rejsu.
Żegluga z Den Helder do Calais to była trochę droga przez mękę. Wiatr SE 5B w podstawie, porywy do 30 knt , prąd pływowy według Reeds Nautical Almanac ok 2 węzły. W efekcie nakładania się wiatru na pływ powstawała krótka stroma fala, a woda przemieszczała się z prędkością około 4 węzłów. Halsowanie traci sens po pierwszym zwrocie - w tych warunkach Rzeszowiak może chodzić maksymalnie 90 stopni do wiatru - zysk drogi : zero. Dołożenie silnika przy dość wysokich obrotach poprawia trochę prędkość i przybliża do wiatru 10 stopni postęp znikomy. Więc z bólem serca zostaje męczenie na silniku równo pod wiatr , prąd i falę, co daje efekt jak na zdjęciu w początkowej fazie rejsu - średnia prędkość około 2 węzły, silnik się męczy, załoga się denerwuje, mniej odporni dzielą się kolacją z Neptunem. Ale zysk jest gdzie indziej - trzeba zrobić trochę dystansu, aby załapać się na krótkotrwałą zmianę wiatru ( związaną z przesuwającym się niżem ), która umożliwi pokonanie "zwężki" pod Dover. Bo potem znowu wszystko wraca do normy.
Stąd też długi hals na zachód , który wyprowadził nas na pozycje wyjściowe do ataku. . No i oczekiwanie na odkrętkę wiatru, która przyszła zgodnie z rozkładem i pozwoliła nam dojść do Dover Strait. Ale potem zabrakło już wysokości i musieliśmy wejść do Calais, by przetrwać niekorzystny pływ i napór wiatru, który wkrótce miał wreszcie słabnąć.
Takim to sposobem ( przypisując sobie geniusz żeglarskiego stratega ) wykorzystałem prognozy pogody i trochę własnego doświadczenia.
Chylę czoła przed żeglarzami dawnych czasów, to byli prawdziwi giganci. Dzisiaj można tylko nie spieprzyć tego, co ci podają na tacy. Amen.
Pozdrawiam
Cpt. BB