Jacht Rzeszowiak

Jacht Rzeszowiak Strona poświęcona jachtowi Rzeszowiak. Informacje, relacje z rejsów, zdjęcia...

Szczegółowe informacje kpt. Bogdan Bednarz kom. 606 688 520

Jacht morski typu Bruceo charakteryzuje się dużą dzielnością morską. Kadłub jachtu został wykonany ze stali, maszty i bomy aluminiowe, żagle dakronowe. Warunki bytowe załogi bardzo dobre, wygodne pojedyncze koje. Wśród pomieszczeń jachtowych znajdują się: kabina rufowa, mesa, kabina nawigacyjna, kambuz, kabina dziobowa, dwa oddzielne WC - jeden z prysznicem. Aktualna pozycja:
https://www.marinetra

ffic.com/en/ais/details/ships/shipid:4987322/mmsi:261002400/vessel:RZESZOWIAK/_:71e2515b1f0c016087fb3aae51b64e07

Patrzę i widzę : od ostatniego wpisu mija właśnie rok. Słabo, ale ja mało fejsbukowy jestem, a i w poprzednim sezonie zb...
13/06/2025

Patrzę i widzę : od ostatniego wpisu mija właśnie rok. Słabo, ale ja mało fejsbukowy jestem, a i w poprzednim sezonie zbyt wiele na Rzeszowiaku się nie napływałem.
Ale jest też inna okazja : warto przypomnieć, że 46 lat temu, dokładnie 12.06.1979 w samotny rejs dookoła świata non stop, wyruszył przemyślanin, Henryk Jaskuła. Są tacy, co mieli szczęście go znać, a jako ciekawostkę przypomnę, że właśnie on jest ojcem chrzestnym naszego jachtu. Szacun!

A teraz trochę wieści z aktualnego rejsu.

Żegluga z Den Helder do Calais to była trochę droga przez mękę. Wiatr SE 5B w podstawie, porywy do 30 knt , prąd pływowy według Reeds Nautical Almanac ok 2 węzły. W efekcie nakładania się wiatru na pływ powstawała krótka stroma fala, a woda przemieszczała się z prędkością około 4 węzłów. Halsowanie traci sens po pierwszym zwrocie - w tych warunkach Rzeszowiak może chodzić maksymalnie 90 stopni do wiatru - zysk drogi : zero. Dołożenie silnika przy dość wysokich obrotach poprawia trochę prędkość i przybliża do wiatru 10 stopni postęp znikomy. Więc z bólem serca zostaje męczenie na silniku równo pod wiatr , prąd i falę, co daje efekt jak na zdjęciu w początkowej fazie rejsu - średnia prędkość około 2 węzły, silnik się męczy, załoga się denerwuje, mniej odporni dzielą się kolacją z Neptunem. Ale zysk jest gdzie indziej - trzeba zrobić trochę dystansu, aby załapać się na krótkotrwałą zmianę wiatru ( związaną z przesuwającym się niżem ), która umożliwi pokonanie "zwężki" pod Dover. Bo potem znowu wszystko wraca do normy.

Stąd też długi hals na zachód , który wyprowadził nas na pozycje wyjściowe do ataku. . No i oczekiwanie na odkrętkę wiatru, która przyszła zgodnie z rozkładem i pozwoliła nam dojść do Dover Strait. Ale potem zabrakło już wysokości i musieliśmy wejść do Calais, by przetrwać niekorzystny pływ i napór wiatru, który wkrótce miał wreszcie słabnąć.

Takim to sposobem ( przypisując sobie geniusz żeglarskiego stratega ) wykorzystałem prognozy pogody i trochę własnego doświadczenia.
Chylę czoła przed żeglarzami dawnych czasów, to byli prawdziwi giganci. Dzisiaj można tylko nie spieprzyć tego, co ci podają na tacy. Amen.

Pozdrawiam
Cpt. BB

12/06/2024
Pierwszy etap zakończony. Rzeszowiak dotarł do Geteborga.                                                  Ekspresowe te...
16/05/2024

Pierwszy etap zakończony. Rzeszowiak dotarł do Geteborga.

Ekspresowe tempo, długie przeloty, krótsze postoje w portach.Taka jest cena za wyjście z zamkniętego obszaru Bałtyku na szerokie wody. Warto ją jednak zapłacić, bo teraz świat otwiera się przed nami szeroką bramą. Ale i przed tymi wrotami jest pięknie i ciekawie. W ciągu kilku dni przepłynęliśmy ponad 400 mil, przeszliśmy jeden kanał, kilka mostów, byliśmy na trzech wyspach. Odwiedziliśmy dziewięć portów; od maleńkiego Ķyrkbacken po stolicę Danii - Kopenhagę.

Nawet na tak często pokonywanej trasie znalazło się kilka miejsc, do których Rzeszowiak zawitał po raz pierwszy.
Kto wie gdzie leży Ven? A może lepiej co to jest?
I kto był w Kyrkbacken? Albo w Treskov, Tejn, czy Videbergu? Wszędzie jest pięknie, życia braknie...ech

Cpt. BB

Wyjątkowo trudno było dopiąć tegoroczną wyprawę. Ale to za nami, a już w najbliższą sobotę Rzeszowiak rozpocznie pierwsz...
28/04/2024

Wyjątkowo trudno było dopiąć tegoroczną wyprawę. Ale to za nami, a już w najbliższą sobotę Rzeszowiak rozpocznie pierwszy jej etap. Witaj przygodo!

Płyniemy znów na Północ, tym razem do najodleglejszego zakątka Norwegii. Kirkenes to ostatni norweski port przed ruską granicą. A po drodze fiordy, Lofoty, Nordcap. Piękna, nostalgiczna, czarująca Norwegia. Chce się żyć!
Plan wyprawy i kontakt do prowadzących poszczególne etapy na stronie Związku. Miejsca wciąż jeszcze się znajdą.

W ostatnim tygodniu Rzeszowiak został wyciągnięty z wody w porcie Jastarnia. Pomimo wyjątkowo niesprzyjających okoliczności został pieczołowicie przygotowany do kolejnego sezonu. Główną przeszkodą była fatalna pogoda - wiatr , deszcz, a nawet śnieg towarzyszyły nam nieustannie. Zakres prac do wykonania również przekraczał standardowe minima. Tym bardziej więc cieszy fakt, że znów jest na wodzie i czeka na nieodległe już oddanie cm przed długą, półroczną wyprawą.

W tym miejscu należą się słowa podziękowania dla pięcioosobowej ekipy z Przemyśla, która zebrała się pod wodzą nieocenionego Zenka Wagiły i pomimo różnych przeciwności wykonała wspaniałą robotę. Trzeba wymienić ich wszystkich, a więc :
Zenek, Janusz, Waldek, Bogdan I Radek ; chłopaki, jeszcze raz Wam dziękuję. Również Januszowi, Brunowi, Andrzejowi I Rysiowi - stałej "roboczej" załodze z Rzeszowa, na którą zawsze mogłem liczyć.

A załączone zdjęcia jachtu dedykuję tym wszystkim znaffcom , którzy tak sprawnie wystawiali oceny jego stanu, a przez to pośrednio i mnie, jako jego opiekunowi. Przykre, że takie wnioski formułowali jedynie na podstawie rdzawych przebarwień na burtach, zapominając że jacht miał za sobą cały sezon spędzony na Islandii i Północnym Atlantyku, a malowanie przed poprzednim sezonem z niezależnych od nas powodów mogło odbyć się jedynie w bardzo ograniczonym zakresie. Dodatkowo służę świeżymi wynikami przeglądów, atestów, zezwoleń i wydaną właśnie Kartą Bezpieczeństwa.

No cóż, jacy eksperci, takie opinie; pozdrawiam was wszystkich serdecznie.
I nieustannie zapraszam na pokład w celu zweryfikowania poglądów - choćby tylko ze szczotką i pędzlem, tak jak dzielna piątka Przemyślan.

Do zobaczenia na pokładzie Rzeszowiaka
Cpt. BB

04/08/2023

Teraz drugi z zapowiadanych filmików, nie zmieścił się w poprzednim poście.

Nic w nim nadzwyczajnego, jacht płynie spokojnie, wiatr szumi, a woda kołysze się majestatycznie. Nawet mało chlapie. Nuda, no, nuda.
Płynąłby sobie tak, aż do bardziej radykalnej zmiany warunków - zauważalnego stężenia wiatru, albo zmiany kierunku i wielkości fali. Wszystko za sprawą dobrego sternika, którego tu... nie ma. Każda obca interwencja w położenie koła sterowego spotykała się z natychmiastowym protestem jachtu - napierał na ster wracając do ustalonego kursu jakby rozsierdzony moją niekompetencją.

Siedziałem więc sobie spokojnie pod przezroczystą kopułą szprycbudy i miałem czas na filmowanie szarej rzeczywistości otaczającej Rzeszowiaka i jego pięknej samosterownej żeglugi. Często wystarczy dotrymować żagle - tego skrócić, a tamtego mocniej wybrać, aby zwolnić sternika ze służby. Oczywiście nie zawsze i nie na każdym kursie, ale warto to robić, bo satysfakcja z takiej żeglugi ogromna.

Czuć jak jacht sam wybiera drogę wśród fal tuląc się do jednej, albo tnąc inną na pół - bezcenne. Słuchać ich rozmowy, widzieć ich flirt. Ech....

Cpt.BB

01/08/2023

Dzisiaj - autopromocja!
Dwa filmiki obrazujące dlaczego warto pływać na Rzeszowiaku.

Pierwszy jeszcze z Islandii, kiedy płynęliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża pełnym fordewindem. Siódemka. Kawałek genuy. Poczucie radości i siły.

Drugi z pierwszej fazy przelotu Lerwick (Szetlandy) - Floro (Norwegia). Bajdewind, piątka - szóstka. Drugi ref na grocie, zrefowana genua. Jacht idzie w pełni samosterownie. Poczucie dumy.

Trzeciego filmiku niestety nie nagraliśmy. Powinien powstać kilka godzin po drugim, kiedy już wiała rzeczywista ósemka, bajdewind. Jacht nie szedł już sam, trzeba było kontrować sterem i układać się w miarę możliwości na nadbiegającej od dziobu fali. Pełna koncentracja.
Poczucie potęgi żywiołu i własnej kruchości. Ale też satysfakcja z mocarności jachtu i własnego, drobnego w niej udziału.

Jakoś więc nie chciałem filmowaniem wyzywać losu, trochę też nie było warunków ( przechodziły naprawdę duże, długie fale, deszcz lał nieustannie w poziomie, wiatr gwizdał na wantach, a szczelnie zamknięta zejściówka uświadamiała samotność sternika). Woda z zewnątrz w gumiakach, sztormiaku i czapce, wszędzie.

Na odchodne dostałem od Oceanu pozwolenie na krótki filmik następnym razem. Zrobimy.

Dlaczego zatem warto pływać na Rzeszowiaku?

Bo zgodnie z wytycznymi ś.p. Kpt. Janusza Zbierajewskiego robimy wszystko, aby
1. Było bezpiecznie
i staramy się, aby
2. Było miło.

A dodatkowo ponad to, ja wciąż i coraz więcej mam
3. Respekt, respekt, respekt.

w imieniu Rzeszowiaka i trochę też własnym
Cpt. Bogdan Bednarz

Opisałem się jak dziki i wszystko przepadło - więc tylko zdjęcia. O rybołówstwie i spotkaniu góry lodowej. Na Islandii !...
15/07/2023

Opisałem się jak dziki i wszystko przepadło - więc tylko zdjęcia. O rybołówstwie i spotkaniu góry lodowej. Na Islandii !. Resztę sobie dopowiedzcie.
Pozdrawiam BB :):):)

Adres

Rzeszów

Telefon

+48606688520

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jacht Rzeszowiak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Jacht Rzeszowiak:

Skróty

Udostępnij

Kategoria