21/07/2026
6 Rzut Beretem - Rudawiec Kowadło (19.07.2026 ) :)
Bardzo lubię prowadzić wycieczki, lubię chodzić z kilkoma znajomymi na prywatne wycieczki, czasem pojechać gdzieś samemu ale czasem chce być prowadzony po górach. W ostatnią niedzielę wziąłem udział w 6 wycieczce z cyklu Rzut Beretem organizowaną przez Koło Nr 1 Włóczykije Oddziału Wrocławskiego PTTK, dla którego sam prowadzę rocznie 20 wycieczek. Wyjazd w Góry Bialskie/Złote jest zawsze dobrym pomysłem, miałem wolną niezaplanowaną niedzielę więc fajnie było pojechać na wycieczkę ze znajomymi, których przeważnie ja prowadzę. Autokarem dojechaliśmy na Przełęcz Płoszczyna gdzie rozpoczęliśmy naszą wędrówkę wkraczając na szlak zielony w kierunku Bielic. Już po pięciuset metrach wędrówki zdobyliśmy nasz pierwszy szczyt czyli Płoszynkę, później były Sierstkowa, Brusinki, Kocie Wzgórze a dopiero po czterech kilometrach od startu zdobyliśmy nasz pierwszy tysięcznik czyli Jawornik Graniczny. Po kolejnym kilometrze wędrówki szlakiem zielonym zdobyliśmy Rude Krzyże i po kolejnym ponad kilometrze wędrówki został zdobyty jeden z najważniejszych podczas tej wędrówki szczytów - Rudawiec. Szlakiem zielonym zeszliśmy z tego szczytu i zdobyliśmy Iwinkę, niestety pogoda gwałtownie nie załamała i rozważałyśmy zejście ze szlaku do autokaru. Jednak gdy dotarliśmy do szlaku, którym moglibyśmy zejść do Bielic pogoda znacząco się poprawiła i postanowiliśmy by w dalszą wędrówkę wyruszyć ścieżką prowadzącą granicą polsko-czeską. Po kilometrowej wędrówce zdobyliśmy kolejny tysiecznik czyli Dział, aby po kolejnych trzech kilometrach marszu zejść na leśną ścieżkę i zdobyć najwyższy polski szczyt Gór Bialskich/Złotych czyli Postawną. Wróciliśmy na drogę graniczną i po ponad kilometrze wędrówki zdobyliśmy Bruska, z którego mogliśmy podziwiać rozległe widoki ograniczone przez zbliżające się chmury. Pogoda znów przestała nam dopisywać ale nie utrudniała wędrówki zatem postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt Rychlebskich Hor (Gór Złotych) czyli Smrk. Wkroczyliśmy na szlak żółty i wędrując nim zdobywaliśmy kolejno szczyty: Smrek Trójkrajny, Klonowiec, Karkulkę oraz Pasieczną by rozpocząć atak szczytowy na nasz ostatni cel tego dnia. Podejście nie było długie ale strome i mozolne a podczas padającego deszczu trzeba było ostrożniej stawiać kroki. Kowadło zostało zdobyte, a podczas tego wydarzenia na chwilę deszcz przestał padać. Szlakiem zielonym zeszliśmy do Bielic a następnie wiejską asfaltową drogą zeszliśmy do czekającego na nas autokaru. Podczas tej wycieczki udało nam się zrealizować cały plan z nawiązką a pogoda utrudniła nam trochę wędrowanie. Przez cały dzień humory nam dopisywały. Do Wrocławia wróciliśmy dumni że w nie najlepszą pogodę udało nam się zdobyć tyle ważnych szczytów.
Przygodo trwaj :D