Kolory Podróży

Kolory Podróży Moje podróże małe i duże :)

Zapraszam na tradycyjną, wrześniową wycieczkę w Góry Opawskie z noclegiem w Górskim Domu Turysty PTTK Pod Biskupią Kopą,...
17/08/2026

Zapraszam na tradycyjną, wrześniową wycieczkę w Góry Opawskie z noclegiem w Górskim Domu Turysty PTTK Pod Biskupią Kopą, sobotni wieczór spędzimy przy ognisku z kiełbaskami. Liczba miejsc ograniczona decyduje kolejność zapisów i wpłat.
Zapisy przez Biuro Programowe Oddziału Wrocławskiego PTTK, szczegóły na afiszu
UWAGA!
Zmiana dojazdu na wycieczkę do stacji Głuchołazy Miasto !

Lato w Górach Łużyckich - cz. II - Horní Skály, Vraní Skály, Popova Skála, Sedlecký Špičák, Kohoutí Vrch (09.08.2026 )  ...
14/08/2026

Lato w Górach Łużyckich - cz. II - Horní Skály, Vraní Skály, Popova Skála, Sedlecký Špičák, Kohoutí Vrch (09.08.2026 ) :)
Z Białych Kamieni zeszliśmy na górską łąkę a tam polną drogą ruszyliśmy obejrzeć kilka pobliskich skał i dotrzeć do ich zagęszczenia czyli Horní Skály. To zgrupowanie skał zrobiło na nas wrażenie. Szlakiem zielonym dotarliśmy do kolejnego wyjątkowego zgrupowania skał czyli Vraní Skály. Tutaj chwilę sobie odpoczęliśmy a później zwiedziliśmy to małe skalne miasteczko. Wróciliśmy na szlak zielony by po kilkuset metrach wkroczyć na szlak niebieski. Po kolejnych kilkuset metrach zeszliśmy na leśną drogę i rozpoczęliśmy żmudne podejście na nasz kolejny cel wycieczki. Popova Skala została zdobyta w pełnym słońcu. Na jej szczycie znajduje się wiele formacji skalnych a na jednej z nich punkt widokowy. Szlakiem niebieskim zeszliśmy na Przełęcz i rozpoczęliśmy podejście na Sedlecký Špičák. Szczyt jest zalesiony i nie ma na nim nawet tabliczki szczytowej, więc bez zatrzymywania się zeszliśmy na punkt widokowy znajdujący się na Kohoutí Vrch. Niebieskim szlakiem zeszliśmy z tego szczytu i po kilkuset metrach wędrówki leśnymi i polnymi drogami zeszliśmy do miejscowości Hrádek Nad Nisou. Ulicami miasta powędrowaliśmy na stację kolejową po drodze robiąc zakupy w miejscowym supermarkecie. Pociągiem z wieloma przesiadkami wróciliśmy do Wrocławia. Pogoda tego dnia nam dopisała i humory także. W dobrym towarzystwie zawsze miło się wędruje. Podczas tego wyjazdu przypomniałem sobie jak wyglądają niedoceniane Góry Łużyckie.
Przygodo trwaj :D

Lato w Górach Łużyckich - cz. I - Ostrý Vrch, Vysoká, Bíle Kameny (09.08.2026 )   :)Wolna niedziela zawsze jest dobra na...
13/08/2026

Lato w Górach Łużyckich - cz. I - Ostrý Vrch, Vysoká, Bíle Kameny (09.08.2026 ) :)
Wolna niedziela zawsze jest dobra na wyjazd w góry. Gdy koleżanka zaproponowała mi wspólny wyjazd w góry długo się nie zastanawiałem, bo ona zawsze ma ciekawe pomysły. Gdy zbliżał się czas wyjazdu zaproponowała mi kilka tras do wyboru. Zdecydowałem, że najlepiej pojechać tam gdzie mnie dawno nie było. Namówiłem jeszcze kolegę z pracy i w trójkę pojechaliśmy na zachód. Naszą podróż nie była bardzo długa ale z kilkoma przesiadkami i wielokrotnym przekraczaniem granic. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w miejscowości Hrádek Nad Nisou gdzie wkroczyliśmy na szlak zielony i przeszliśmy nim przez centrum miejscowości a następnie w kierunku Polesi. W Dolní Sedlo zeszliśmy na polną drogę, którą dotarliśmy do Horní Sedlo, gdzie wkroczyliśmy na szlak czerwony E3. Już po kilkuset metrach zeszliśmy ze szlaku aby zdobyć pierwszy szczyt tego dnia - Ostrý Vrch. Na jego szczycie znajduje się wiele ciekawych formacji skalnych. Wróciliśmy na szlak czerwony, przy którym po drodze mogliśmy podziwiać kolejne formacje skalne. Na chwilę też zszedłem ze szlaku aby zdobyć kolejny szczyt - Vysoká. Szlakiem czerwonym E3 dotarliśmy do kolejnej atrakcji tego dnia czyli Białych Kamieni (Bilé Kameny) zwane też Słoniowymi. W tym miejscu byłem prawie 10 lat temu z wycieczką z PTTK, gdy odcinkami pokonywaliśmy sudecki odcinek szlaku E3. Przez ten czas skały się nie zmieniły ale roślinność wokół już tak. Oczywiście ja też się zmieniłem, wtedy byłem początkującym miłośnikiem górskich wycieczek a teraz jestem licencjonowanym Przewodnikiem Sudeckim.
Ciąg Dalszy Nastąpi.
Przygodo trwaj :D

75 Kolory Sudetów - Znam Ślężę - Duża III (02.08.2026)   :)Masyw Ślęży bardzo lubię i kilka lat temu wpadłem na pomysł a...
08/08/2026

75 Kolory Sudetów - Znam Ślężę - Duża III (02.08.2026) :)
Masyw Ślęży bardzo lubię i kilka lat temu wpadłem na pomysł aby poprowadzić wycieczki pod odznakę Znam Ślężę i w dwóch kolejnych latach zdobywaliśmy kolejne stopnie tej odznaki. W tym roku już dwie wycieczki poprowadziłem i została ostatnia, którą połączyłem z ciekawymi miejscami w Masywie Ślęży. W niedzielę 2 sierpnia prowadziłem 75 wycieczkę z cyklu Kolory Sudetów organizowaną przez Koło Nr 1 Włóczykije oraz Komisję Turystyki Górskiej Oddziału Wrocławskiego PTTK. Wycieczkę rozpoczęliśmy na dworcu w Sobótce skąd szlakiem żółtym wyruszyliśmy w kierunku szczytu Śląskiego Olimpu. Po kilkuset metrach wędrówki zeszliśmy ze szlaku i ulicą Świdnicką oddaliśmy się do Sobótki Górki gdzie wkroczyliśmy na szlak archeologiczny czarny niedźwiadek. W Górce zaszliśmy do tamtejszego kościoła bo wcześniej nie było okazji obejrzeć go w środku. Szlakiem czarny niedźwiadek pokonywaliśmy kolejne kilometry w Masywie Ślęży, zdobywając kolejne metry wysokości. Po drodze mijaliśmy Źródło Ślężan, Skalną, Olbrzymki. W końcu dotarliśmy na szczyt Ślęży i kilkoro z nas postanowiła wejść na żelbetową wieżę aby podziwiać z niej sudeckie panoramy. Zeszliśmy do Domu Turysty PTTK Na Ślęży gdzie mogliśmy odpocząć w Sali Rycerskiej. Ostatni odcinek do odznaki został zaliczony. Szlakiem żółtym zeszliśmy w kierunku Przełęczy Tąpadła do Ścieżki Pod Skałami i po kilkuset metrach dotarliśmy do Źródła Beyera. Wędrując dalej ta ścieżka dotarliśmy do Źródła Anny a następnie zeszliśmy kamiennymi schodami przez Skały Władysława. Dalej leśną drogą wyruszyliśmy w stronę Wieżycy by po kilkuset metrach wędrówki na Rozdrożu Pod Kamiennym Krzyżem wkroczyć na szlak archeologiczny Czarny Niedźwiadek i po kilkudziesięciu metrach zejść z niego na chwilę aby obejrzeć ciekawą formację skalną o nazwie Plasterki. Wróciliśmy na szlak archeologiczny i po kilkuset metrach wkroczyliśmy na szlak czarny Wokół Ślęży. Wędrując nim dotarliśmy do Domu Turysty PTTK Pod Wieżycą po drodze mijając Źródło Joanny oraz znajdujący się w pobliżu przedwojenny obelisk. W schronisku odpoczęliśmy sobie a przy okazji ugasiliśmy pragnienie złocistym napojem produkowanym tuż obok schroniska. Po odpoczynku szlakiem żółtym zeszliśmy na stację kolejową w Sobótce, skąd wróciliśmy do Wrocławia. Pogoda tego dnia nam dopisała i humory także. W dobrym towarzystwie zawsze miło się wędruje. Podczas tej wędrówki mogliśmy odpocząć od miejskiego zgiełku wędrując przez piękne, głównie bukowe lasy, spotykając po drodze pojedynczych turystów.
Przygodo trwaj :D

Lato w Górach Hanuszowickich - Mariánský Kopec, Val, Jeřáb, Jeřábek, Křížová Horá  (26.07.2026 )   :)Lubię wędrować po c...
30/07/2026

Lato w Górach Hanuszowickich - Mariánský Kopec, Val, Jeřáb, Jeřábek, Křížová Horá (26.07.2026 ) :)
Lubię wędrować po czeskiej części Sudetów i od jakiegoś czasu planowałem dla przypomnienia zdobyć jeden ze szczytów do Korony Sudetów. Było tyle ważniejszych kierunków, nawet potrzeba odpoczynku i nadszedł czas aby zrealizować długo przekładane plany. Wraz z kolegą pociągiem dojechaliśmy do miasta Králíky i jego ulicami zawezwaliśmy do centrum, gdzie zwiedziliśmy tamtejszy kościół. Wkroczyliśmy na szlak żółty, którym rozpoczęliśmy podejście piękna alejką lipowa na nasz pierwszy cel. Dotarliśmy do Klasztoru Matki Bożej, gdzie obejrzeliśmy dziedziniec, kościół oraz Kaplicę Świętych Schodów. Wróciliśmy na szlak żółty i po około kilometrze wędrówki zdobyliśmy nasz drugi szczyt czyli Val i mogliśmy podziwiać sudeckie panoramy ze znajdującej się na nim wieży widokowej. Po chwili odpoczynku wróciliśmy na szlak żółty by po dwóch kilometrach wędrówki zejść na ścieżkę rowerową a następnie na zwykłą leśną drogę. Dotarliśmy do Severomoravskiej Chaty gdzie mogliśmy ugasić pragnienie oraz zjeść obiad. Mojego ulubionego smażonego sera z frytkami nie było w karcie ale grillowany Camembert na sałacie też był pyszny. Po odpoczynku wkroczyliśmy na szlak niebieski a następnie czerwony i dotarliśmy do Kaplicy Świętej Trójcy, którą obejrzeliśmy z zewnątrz a następnie wędrując szlakiem niebieskim zdobyliśmy najwyższy szczyt Gór Hanuszowickich czyli Jeřáb. Szlakiem niebieskim zeszliśmy do źródeł Cichej Orlicy a następnie wędrując leśną drogą poza szlakiem zdobyliśmy szczyt o nazwie Jeřábek. Po około trzech kilometrach wędrówki leśną drogą zeszliśmy do malowniczo położonego stawu, przy którym żerowała czapla. Tam wkroczyliśmy na szlak żółty, wędrując którym zdobyliśmy nasz ostatni szczyt tego dnia. Křížová Hora to szczyt górujący nad Červeną Vodą, a ma jego wierzchołku znajduje się wieża widokowa z futurystyczną wiatą turystyczną. Widoki z wieży były imponujące. Szlakiem żółtym zeszliśmy do Červenej Vody gdzie chcieliśmy zjeść lekki obiad, jednak w jedynej restauracji w tej miejscowości w barze azjatyckim wyczuliśmy wewnątrz stary olej w frytkownicy i nie zdecydowaliśmy się tam na posiłek. Musiały nam wystarczyć zakupione w budce lody i zakupy ze sklepu samoobsługowego. Ulicami miasteczka dotarliśmy na stację kolejową i odjechaliśmy do Lichkova a następnie do Wrocławia. Pogoda tego dnia nam dopisała i humory także. W dobrym towarzystwie zawsze miło się wędruje. Kolega mógł po raz pierwszy zdobyć Jeřáb do odznaki Korona Sudetów a ja przypomniałem sobie jak wygląda ten szczyt. Najważniejsze że nie spotkaliśmy za dużo turystów i mogliśmy upajać się otaczającą nas pdzyrodą
Przygodo trwaj :D

6 Rzut Beretem - Rudawiec Kowadło  (19.07.2026 )   :)Bardzo lubię prowadzić wycieczki, lubię chodzić z kilkoma znajomymi...
21/07/2026

6 Rzut Beretem - Rudawiec Kowadło (19.07.2026 ) :)
Bardzo lubię prowadzić wycieczki, lubię chodzić z kilkoma znajomymi na prywatne wycieczki, czasem pojechać gdzieś samemu ale czasem chce być prowadzony po górach. W ostatnią niedzielę wziąłem udział w 6 wycieczce z cyklu Rzut Beretem organizowaną przez Koło Nr 1 Włóczykije Oddziału Wrocławskiego PTTK, dla którego sam prowadzę rocznie 20 wycieczek. Wyjazd w Góry Bialskie/Złote jest zawsze dobrym pomysłem, miałem wolną niezaplanowaną niedzielę więc fajnie było pojechać na wycieczkę ze znajomymi, których przeważnie ja prowadzę. Autokarem dojechaliśmy na Przełęcz Płoszczyna gdzie rozpoczęliśmy naszą wędrówkę wkraczając na szlak zielony w kierunku Bielic. Już po pięciuset metrach wędrówki zdobyliśmy nasz pierwszy szczyt czyli Płoszynkę, później były Sierstkowa, Brusinki, Kocie Wzgórze a dopiero po czterech kilometrach od startu zdobyliśmy nasz pierwszy tysięcznik czyli Jawornik Graniczny. Po kolejnym kilometrze wędrówki szlakiem zielonym zdobyliśmy Rude Krzyże i po kolejnym ponad kilometrze wędrówki został zdobyty jeden z najważniejszych podczas tej wędrówki szczytów - Rudawiec. Szlakiem zielonym zeszliśmy z tego szczytu i zdobyliśmy Iwinkę, niestety pogoda gwałtownie nie załamała i rozważałyśmy zejście ze szlaku do autokaru. Jednak gdy dotarliśmy do szlaku, którym moglibyśmy zejść do Bielic pogoda znacząco się poprawiła i postanowiliśmy by w dalszą wędrówkę wyruszyć ścieżką prowadzącą granicą polsko-czeską. Po kilometrowej wędrówce zdobyliśmy kolejny tysiecznik czyli Dział, aby po kolejnych trzech kilometrach marszu zejść na leśną ścieżkę i zdobyć najwyższy polski szczyt Gór Bialskich/Złotych czyli Postawną. Wróciliśmy na drogę graniczną i po ponad kilometrze wędrówki zdobyliśmy Bruska, z którego mogliśmy podziwiać rozległe widoki ograniczone przez zbliżające się chmury. Pogoda znów przestała nam dopisywać ale nie utrudniała wędrówki zatem postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt Rychlebskich Hor (Gór Złotych) czyli Smrk. Wkroczyliśmy na szlak żółty i wędrując nim zdobywaliśmy kolejno szczyty: Smrek Trójkrajny, Klonowiec, Karkulkę oraz Pasieczną by rozpocząć atak szczytowy na nasz ostatni cel tego dnia. Podejście nie było długie ale strome i mozolne a podczas padającego deszczu trzeba było ostrożniej stawiać kroki. Kowadło zostało zdobyte, a podczas tego wydarzenia na chwilę deszcz przestał padać. Szlakiem zielonym zeszliśmy do Bielic a następnie wiejską asfaltową drogą zeszliśmy do czekającego na nas autokaru. Podczas tej wycieczki udało nam się zrealizować cały plan z nawiązką a pogoda utrudniła nam trochę wędrowanie. Przez cały dzień humory nam dopisywały. Do Wrocławia wróciliśmy dumni że w nie najlepszą pogodę udało nam się zdobyć tyle ważnych szczytów.
Przygodo trwaj :D

74 Kolory Sudetów - Leto v Orlické Podhůří / Lato na Pogórzu Orlickim (12.07.2026)   :)Jakiś czas temu wpadłem na pomysł...
18/07/2026

74 Kolory Sudetów - Leto v Orlické Podhůří / Lato na Pogórzu Orlickim (12.07.2026) :)
Jakiś czas temu wpadłem na pomysł aby organizować trochę więcej wycieczek do Czech. Zacząłem wtedy poszukiwać ciekawych atrakcji, miejsc i dojazdów do nich. Ziemia Kłodzka to jeden z moich ulubionych kierunków i nawet po powodzi prowadziłem tam wycieczki. W niedzielę 12 lipca prowadziłem 74 wycieczkę z cyklu Kolory Sudetów organizowaną przez Koło Nr 1 Włóczykije oraz Komisję Turystyki Górskiej Oddziału Wrocławskiego PTTK. Wycieczkę rozpoczęliśmy na dworcu w Náchodzie skąd ulicami miasta wyruszyliśmy w kierunku centrum miasta. Na Rynku podziwialiśmy zabytkowe kamienicę, kościół Św. Wawrzyńca z zewnątrz i wewnątrz oraz górujący nad miastem zamek. Na zwiedzanie zamku nie mieliśmy czasu bo naszym głównym celem była górska wędrówka. Z rynku ulicami miasta wyruszyliśmy w kierunku Hronova, by po około kilometrze wędrówki w Babí wkroczyć ma szlak czerwony. Po kilku kilometrach wędrówki dotarliśmy do Pavlišová gdzie obejrzeliśmy z zewnątrz Kaplicę Św. Jana Nepomucena oraz zabytkowe chaty, a następnie odpoczęliśmy w miejscowej restauracji. Wróciliśmy na szlak czerwony i po prawie dwóch kilometrach wędrówki zdobyliśmy szczyt Signál oraz weszliśmy na znajdującą się na nim wieżę widokową. Szczyt nie jest może wysoki ale mogliśmy z wieży podziwiać rozległą sudecką panoramę. Skorzystaliśmy także z okazji i zwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu czeski bunkier zwany żopikiem. Po odpoczynku i zwiedzaniu wróciliśmy na szlak czerwony i po chwili wkroczyliśmy na szlak żółty a nim zeszliśmy do Hronova. Miasto to w sumie minęliśmy bokiem wędrując ulicami miasta wzdłuż torów gdy dotarliśmy do miejscowości Velké Poříčí to przeszliśmy przez jego centrum po poszliśmy w stronę Kudowy-Zdroju. Po kilku kilometrach wędrówki dotarliśmy do miejscowości Malá Čermná, gdzie odpoczęliśmy sobie w jednej z restauracji. Przeszliśmy do Kudowy-Zdroju i ulicami miasta zawędrowaliśmy na stację kolejową skąd odjechaliśmy do Wrocławia. Pogoda tego dnia nam dopisała i humory także. W dobrym towarzystwie zawsze miło się wędruje.
Przygodo trwaj :D

73 Kolory Sudetów - Znam Ślężę - Duża II - Szczytna, Ślęża  (05.07.2026)   :)Dwa lata temu postanowiłem zorganizować cyk...
15/07/2026

73 Kolory Sudetów - Znam Ślężę - Duża II - Szczytna, Ślęża (05.07.2026) :)
Dwa lata temu postanowiłem zorganizować cykl wycieczek w Masyw Ślęży aby uczestnicy moich wycieczek mogli zdobywać odznakę Znam Ślężę i w ostatnim roku zgodnie z regulaminem czekają nas ambitniejsze wycieczki. w poprzednich dwóch latach starałem się łączyć obowiązkowe trasy w jedną wycieczkę aby zmniejszyć liczbę wycieczek w to magiczne miejsce. Planując tą wycieczkę okazało się że połączone trasy byłyby za długie więc postanowiłem zrealizować je jako pojedyncze wycieczki. W niedzielę 5 lipca prowadziłem 73 wycieczkę z cyklu Kolory Sudetów organizowaną przez Koło Nr 1 Włóczykije oraz Komisję Turystyki Górskiej Oddziału Wrocławskiego PTTK. Wycieczkę rozpoczęliśmy na stacji Świdnica Miasto skąd szlakiem żółtym wyruszyliśmy w kierunku Ślęży. Podczas pierwszych kilometrów wędrowaliśmy przez Świdnicę, Jagodnik, Miłochów i Krzczonów gdzie przechodziliśmy obok lokalnego lotniska dla małych samolotów. Będąc w pobliżu Gogołowa podziwialiśmy XIX-wieczny wiatrak holenderski po czym wkroczyliśmy na Wzgórza Kiełczyńskie, po kilku kilometrach wędrówki zdobyliśmy najwyższy szczyt tych wzgórz - Szczytną. Ze Wzgórz Kiełczyńskich szlakiem żółtym zeszliśmy do Kiełczyna, od którego wzięły nazwę i zajrzeliśmy do tamtejszego kościoła. Przydała nam się też przerwa na lody w miejscowym sklepie. Nie zmieniając szlaku powędrowaliśmy dalej po drodze mijając Jędrzejowice by wkroczyć w Masyw Raduni. Trawersując jej zbocza dotarliśmy na Przełęcz Tąpadła i tam odpoczęliśmy sobie w Barze Ślęża. Bardzo lubimy ten punkt gastronomiczny ze względu na pyszne domowe ciasta oraz przemiłą obsługę. Gdy my odpoczywaliśmy pod wiatą dookoła padał deszcz więc nasza przerwa była w idealnym momencie. Deszcz padał dość mocna a my spokojnie jedliśmy frytki. Po deszczu wróciliśmy na szlak żółty i rozpoczęliśmy atak szczytowy na Śląski Olimp zwany też Świętą Górą Słowian. Nie jest to moje ulubione podejście a po około 25 kilometrach wędrówki byliśmy już trochę zmęczeni. Jednak całkiem sprawnie udało nam się zdobyć Ślężę. Po krótkiej sesji zdjęciowej na Polanie Podszczytowej znów zaczęło padać więc schroniliśmy się w Górskim Domu Turysty PTTK Na Ślęży, a dzięki gościnności najemców schroniska odpoczęliśmy w zabytkowej Sali Rycerskiej. Po odpoczynku w Domu Turysty Na Ślęży wkroczyliśmy na szlak czerwony prowadzący w kierunku Sulistrowic i rozpoczęliśmy zejście ze szczytu. Po ponad kilometrze wędrówki wkroczyliśmy na szlak czarny zwany też wokół Ślęży i po około dwóch kilometrach wędrówki wróciliśmy na Przełęcz Tąpadła, skąd autobusem wróciliśmy do Wrocławia. Pogoda tego dnia nam dopisała, czasami postraszyło nas kilkoma kroplami deszczu, a padało tylko w tedy (dwa razy) gdy odpoczywaliśmy pod wiatą baru lub w schronisku. Bardzo fajnie wędrowali się też w kameralnej grupie, humory cały czas nam dopisywały. Ja pokazałem znajomym ciekawe miejsca w Masywie Ślęży przy okazji sobie je przypominając i zjadając po drodze dużo dzikich czereśni.
Przygodo trwaj :D

Zapraszam na sierpniową wycieczkę na Ślężę, dla jednych będzie to okazja do ukończenia zdobywania Odznaki Znam Ślęże, dl...
14/07/2026

Zapraszam na sierpniową wycieczkę na Ślężę, dla jednych będzie to okazja do ukończenia zdobywania Odznaki Znam Ślęże, dla innych poznanie ciekawych , rzadziej odwiedzanych miejsc, ale wszyscy i tak odpoczną w Sali Rycerskiej Górskiego Domu Turysty PTTK Na Ślęży.

Korona Gór Polski - Weryfikacja - Międzylesie  (04.07.2026 )   :)Kilka lat temu koleżanka namówiła mnie do zapisania się...
13/07/2026

Korona Gór Polski - Weryfikacja - Międzylesie (04.07.2026 ) :)
Kilka lat temu koleżanka namówiła mnie do zapisania się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski, a ponieważ zdobywałem szczyty do innych odznak uznałem to za dobry pomysł przy okazji. Do KGP zapisałem się w 2017 roku i powoli zdobywałem szczyty do tej odznaki, głównie sudeckie. Dwa lata temu wpadłem na pomysł aby lepiej poznać Beskidy zdobywając brakujące mi szczyty do tej odznaki. Plan był prosty co miesiąc jeden szczyt a ostatni będzie Diablak. Już na początku realizacji tego planu okazało się że nie jest idealny bo zapomniałem w nim uwzględnić jednego ze szczytów. Ponieważ nie chciałem opóźniać zakończenia zdobywania Korony Gór Polski jakiś udało mi się wcisnąć ten brakujący szczyt pomiędzy swoje wyjazdy. Wszystko szło zgodnie z planem i razem z koleżankami 13 września 2024 roku rozpoczęliśmy naszą wędrówkę z Milówki do Schroniska PTTK Na Hali Miziowej po drodze odwiedzając wszystkie schroniska. Pogoda tego dnia nie uniemożliwiała wędrówki ale prognozy na kolejne dni nie były optymistyczne. Po zakwaterowaniu w schronisku postanowiłem samotnie zdobyć Pilsko aby kolejnego dnia skrócić trasę i podczas zejścia po zdobyciu szczytu gdzieś w pobliżu usłyszałem niedźwiedzia. W sobotę rano okazało się że warunki w górach są trudne i moje koleżanki podjęły decyzję że chcą wracać do Wrocławia. Ja bardzo długo walczyłem ze soba bo byłem już tak blisko celu, tyle wysiłku kosztowało mnie aby zrealizować misternie ułożony plan zakończenia zdobywania KGP. Powódź na Dolnym Śląsku zbierała już ogromne żniwa i finalnie to także zaważyło na mojej i moich koleżanek decyzji. Duch Gór dawał mi znaki, że jeszcze nie nadszedł czas na zdobycie Królowej Beskidów - postanowiłem z koleżankami ewakuować się do Wrocławia. To była najlepsza decyzja, którą mogłem wtedy podjąć. Nie powędrowaliśmy do Schroniska PTTK Markowe Szczawiny na kolejny nocleg i aby w niedzielę zdobyć Babią Górę. Pogoda w niedzielę była już łaskawsza w Beskidach a my byliśmy już bezpieczni we Wrocławiu. Kolejny pomysł zakończenia zdobywania odznaki postanowiłem zrealizować w swoje urodziny, niestety dojazd do Zawoi a tym bardziej na Przełęcz Krowiarki w listopadzie jest utrudniony. 17 listopada 2024 roku zdobyłem Babią Górę - Diablaka podczas samotnego wyjazdu. Wszystkie szczyty do Korony Gór Polski miałem zdobyte ale nie miałem czasu jechać zweryfikować się na loży zdobywców. Na wiosnę koleżanka napisała mi o lipcowej imprezie więc się na nią zapisałem. Że stacji w Międzylesiu do Zamku daleko nie jest. Postanowiłem trochę okrężną drogą tam dotrzeć bo miałem na to dużo czasu po przyjeździe pociągiem. Na miejscu najpierw sobie odpocząłem przyjrzałem się jak to wygląda a następnie zostałem zaproszony przez trójkę lożantów do opowiedzenia o zdobywaniu tych 28 szczytów. Zostałem pozytywnie zweryfikowany i po krótkim odpoczynku odbyło się uroczyste pasowanie. Z dyplomem, legitymacją zdobywcy oraz z numerowana odznaka wróciłem pociągiem do Wrocławia. W niedzielę mogłem rozpocząć zdobywanie kolejnej Korony Gór Polski od wycieczki na Ślężę.
Przygodo trwaj :D

Adres

Sokolec

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kolory Podróży umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kolory Podróży:

Skróty

Udostępnij