26/07/2025
Zapomniane getto Świdnicy – historia kamienicy Rynek 27 i niespełniony apel historyka
W samym sercu urokliwej, tętniącej życiem starówki Świdnicy stoi kamienica o numerze Rynek 27 – dziś znana przechodniom jako kolejna z zachodniej pierzei, wtapiająca się w ciąg zabytkowej zabudowy. Niewielu jednak wie, że to właśnie tutaj, w trakcie II wojny światowej, mieściło się nieformalne getto, w którym zamknięto ostatnich Żydów pozostających w mieście. Dziś brak nawet najmniejszego śladu pamięci – mimo prób jego upamiętnienia podejmowanych przez znanego świdnickiego historyka, Sobiesława Nowotnego.
Cień na kamienicy Rynek 27
W czasie wojny Świdnica – jak wiele innych miast Dolnego Śląska – była miejscem systematycznej eksterminacji i wypędzania ludności żydowskiej. W 1938 roku spalono synagogę przy dzisiejszej al. Niepodległości, a coraz bardziej radykalne działania władz III Rzeszy doprowadziły do marginalizacji i fizycznej eliminacji Żydów ze społecznej tkanki miasta.
Jednak nie wszystkich udało się od razu wywieźć. Alokowano tam przymusowo ponad 180 osób w jednej kamienicy ~ żywieni resztkami i głodzeni. Około 25 osób pochodzenia żydowskiego pozostało w Świdnicy jeszcze na początku lat 40. To właśnie dla nich władze urządziły formę izolacji – w kamienicy przy Rynku 27, której adres obejmował również wejście od strony podwórza. Należała ona do Ericha Cohna, przedstawiciela znanej żydowskiej rodziny Kauffmannów.
To miejsce, choć nieoficjalne, pełniło funkcję getta w sensie praktycznym: było zamknięte, kontrolowane, a ludzie tam zgromadzeni pozbawieni byli kontaktu ze światem zewnętrznym. To właśnie stamtąd większość z nich trafiła do obozów zagłady – i stamtąd nie powróciła.
Milczenie przestrzeni
Po wojnie kamienica nadal stała, zmieniała właścicieli i funkcje. Historia jej wojennej roli uległa zapomnieniu. Nie ma żadnej tablicy, żadnego symbolu, żadnego śladu. Przechodnie mijają ją obojętnie, nieświadomi, że pod jej dachami rozgrywał się dramat ludzi wykluczonych z własnego miasta.
Sobiesław Nowotny, regionalista i znawca dziejów Świdnicy, przez lata apelował o symboliczne upamiętnienie tego miejsca. Jego intencją było ustawienie niewielkiej tablicy informacyjnej, która przypominałaby, że Rynek 27 to nie tylko kamienica mieszczańska, ale także miejsce cierpienia i ostatni ślad żydowskiej obecności w mieście przed ich deportacją.
Niespełniona misja pamięci
Według relacji lokalnych działaczy i osób związanych z kulturą, Nowotny kierował prośby do urzędników, radnych i instytucji zajmujących się dziedzictwem. Pomysł nie był kontrowersyjny – miał charakter czysto informacyjny i historyczny. Mimo to żadna z prób nie zakończyła się sukcesem. Brak decyzji, brak funduszy, brak jednoznacznego stanowiska co do treści tablicy – wszystko to sprawiło, że idea rozmyła się w urzędniczej codzienności.
Kamienica nie doczekała się nawet wpisu do lokalnego rejestru miejsc pamięci. A przecież nie chodziło o budowę pomnika czy obelisku – tylko o prostą tablicę z tekstem i datą. I może jednym nazwiskiem.
Świdnica ma bogatą historię – sięgającą średniowiecza, obecną w architekturze, zabytkach, licznych opracowaniach. Ale każda historia ma również swoje ciemne karty. Historia żydowskiego getta w Rynku 27 jest jedną z nich – mało znaną, pomijaną, nieopowiedzianą do końca. I dlatego wymaga pamięci.
Milczenie tego miejsca to nie tylko błąd wobec przeszłości – to także utrata szansy na edukację i budowanie świadomości. A przecież prawdziwa tożsamość miasta buduje się nie tylko przez to, co widoczne i wygodne, ale też przez to, co trudne do przyjęcia.
🗺️ Świdniczanin