13/06/2026
Co to znaczy „szczecinić"? Kto chce zostać Ambasadorką Pasztecików Szczecińskich? I czy Kszysztof Jarzyna jest gotowy na konkurencję 😉? Ale po kolei... Szczecin odwiedziła Królowa statystyki i nietuzinkowego humoru Janina Daily - Janina Bąk.
Zawsze lubiłam Janinę, ale jej ostatnie ciepłe słowa o Szczecinie po prostu rozmaśliły mnie kompletnie. Bardzo dziękuję Janino za stworzenie nowego słowa „szczecinić" i za Twoje dobre słowa o moim ukochanym mieście, które podobno nie istnieje 😉.
Jeśli tylko postanowisz wrócić do Szczecina z przyjemnością oprowadzę Cię bezpłatnie i będzie to dla mnie zaszczyt ❤️. Dodam, że nie przynudzam i nie gnębię datami, zatem pozwól się zaprosić na wspólne odkrywanie ciekawostek o Szczecinie.
A dla tych, którzy Janiny nie kojarzą serdecznie polecam zapoznać się z jej twórczością pełną nietuzinkowego poczucia humoru, ciekawostek i empatii.
A tymczasem zobaczcie jak pięknie napisała o naszym mieście. Taka Ambasadorka Szczecina to byłby sztos i mam nadzieję, że tak też się stanie. Wyobraźcie sobie te stendy z Janiną, pasztecikami i dmuchanym krokodylem. Mój krokodyl chętnie znów zapozuje😉, pomyślmy tylko czym ponownie zwabić Janinę do Szczecina 🥰.
Szczecinić (czasownik) - mówić ludziom miłe rzeczy, głośno doceniać, okazywać życzliwość.
Tak jest, proszę wyciągnąć encyklopedię, znaleźć miejsce pomiędzy hasłem „szczecina” i „szczękoszczułki”, i dopisać tam zupełnie nowy czasownik, który oficjalnie powinien wejść do języka polskiego. Pochodzi oczywiście od Szczecina, gdzie ostatnio pojawiłam się na konferencji „Możesz wszystko”, która to nazwa była dość odważną deklaracją, więc nic dziwnego, że zjawiła się tam połowa Szczecina, żeby się upewnić, czy to prawda, że możemy wszystko, spełnić wszystkie swoje marzenia, od trzaśnięcia rzeźby Taj Mahal z surowego agrestu po nauczenie się języka delfinów.
No i słuchajcie, to było tak piękne wydarzenie, z tak wspaniałymi ludźmi, uważam, że wszyscy powinniście się wybrać na Pomorze, a także wysyłać tam dzieci na wycieczki, by uczyły się, jak być życzliwym człowiekiem, bo po swojej prelekcji porozmawiałam z jakąś setką ludzi i jestem oszołomiona ich otwartością, sympatią i zaangażowaniem. Nie mówiąc już o tym, że zjawili się tak licznie na tej konferencji w swój wolny wieczór, by posłuchać o tym, dlaczego warto uczyć się przez całe życie i szukać w życiu zawodowym rzeczy, które dają nam gilgotki ekscytacji.
Tym samym, oszołomiona tym doświadczeniem, odblokowałam kolejne swoje marzenie zawodowe, to znaczy dotychczasowe jest wciąż aktualne (to, że chciałabym kiedyś zostać takim kartonowym standem reklamowym w Rossmannie, wiecie, zostać taką tekturową Janiną, żeby ludzie mogli z nią robić głupie zdjęcia, dorysowywać wąsy i kraść po kryjomu), a moje drugie, najnowsze marzenie zawodowe, to żeby zostać twarzą szczecińskich pasztecików albo twarzą Szczecina w ogóle, i mówiłabym ludziom: PROSZĘ TAM POJECHAĆ, TAM JEST WSPANIALE, JESTEM OCZAROWANA.
Ewentualnie mogę być jak szampon 2 w 1 i połączyć te marzenia, i zostać kartonowym standem reklamującym Szczecin.
Urzędowi Marszałowskiemu gratuluję fantastycznego wydarzenia i pomysłu na to, by pogadać właśnie o tym, dlaczego warto się uczyć nawet za dorosłości. Wszystkim, którzy przyszli na moją prelekcję dziękuję za otwartość i okazaną mi sympatię. Jak już Wam się znudzą te typowe żarty, to obiecuję kopsnąć się do Was jeszcze raz, byśmy wspólnie mogli przekopać ten dostęp do morza.