28/05/2026
Wiosną zabraliśmy małą grupę do 🇰🇬 Kirgistanu i 🇰🇿 Kazachstanu.
I szczerze? To był dokładnie ten typ wyjazdu, którego nie da się zaplanować w 100% 😅
Zaczęliśmy w Ałmaty, ale szybko ruszyliśmy do Biszkeku. Spacer po mieście, wynajęte auto i kierunek: Song-Kul.
I tam zaczęła się przygoda.
Śnieg. Zimno. Zaspy wyższe ode mnie (a to już wyczyn).
W pewnym momencie stwierdziliśmy, że nasze wynajęte auto może jednak nie być stworzone do takich warunków, więc wynajęliśmy lokalnego kierowcę.
Problem?
Nie doliczył się ilu nas jest 😅
Więc jechałem… w bagażniku.
Do samego jeziora nie udało się dotrzeć, ale widok skutej śniegiem przełęczy i Song-Kul w oddali wynagrodził wszystko. Ahoj przygodo.
Później było Jezioro Issyk-Kul, trekking przez kanion Konorczek i nocleg w zaprzyjaźnionym rodzinnym guesthousie nad jeziorem. Po drodze odwiedziliśmy też kaniony Skazka i Kok-Moinok oraz gorące źródła pod Biszkekiem, gdzie w końcu można było trochę odpocząć.
A na Osz Bazarze?
Prawdopodobnie najlepszy szaszłyk świata 🔥
Potem przyszła pora na Kazachstan.
W Ałmaty przypadkiem zarezerwowaliśmy nocleg w… burdelu 😅
Nie korzystaliśmy z atrakcji, ale odgłosy zza ścian pozostawiały niewiele miejsca na interpretację 🤣
Ruszyliśmy dalej — przez bezkresne stepy i drogi, którym przez większość czasu towarzyszyło pasmo Tienszanu.
Dotarliśmy nad Jezioro Tuzkol — jezioro pośrodku absolutnego niczego. Pogoda niestety nie pozwoliła zobaczyć Chan Tengri, nazywanego „małym K2”, ale i tak klimat tego miejsca był kosmiczny.
Później był Kanion Szaryński, wioska Saty i jeziora Jezioro Kolsai oraz Jezioro Kaindy.
Kaindy ma zresztą niezwykłą historię — jezioro powstało po trzęsieniu ziemi w 1911 roku, gdy osuwisko zablokowało dolinę i zalało las świerkowy. Do dziś z tafli wody wystają martwe pnie drzew, wyglądające trochę jak zatopiony las z filmu fantasy.
Na koniec wróciliśmy do Ałmaty. Trafiliśmy akurat na święto założenia armii Kazachstanu — festyny, tłumy ludzi i gigantyczne korki w całym mieście 😅
Mimo tego udało się dotrzeć nad Big Almaty Lake.
I serio — trudno opisać skalę tego miejsca. Turkusowa woda, góry i przestrzeń robią gigantyczne wrażenie.
Takie wyjazdy organizujemy w małych grupach i bez sztywno narzuconych terminów.
Jeśli zbierze się minimum 8 osób — możemy otworzyć nowy termin albo dobrać uczestników do grupy.
👉 Jeśli chodzi Ci po głowie Kirgistan lub Kazachstan — napisz do nas. Najlepiej już z ekipą 😉