07/07/2026
Czasami wystarczy kilka sekund.
Autokar zwalnia, po lewej stronie pojawia się majestatyczny zamek, ktoś sięga po telefon, robi zdjęcie i po chwili jedziemy dalej. Większość z nas zapamiętuje piękną sylwetkę na tle alpejskich szczytów. Niewielu jednak będzie wiedziało, że za tymi murami rozegrały się wydarzenia, które na zawsze zapisały się w historii Europy... i Polski.
Podczas mojej ostatniej podróży z grupą z Biuro Podróży Dream Tours Częstochowa mijaliśmy zamek Fischhorn, jedną z najbardziej niezwykłych budowli austriackiego Pinzgau, położoną pomiędzy Bruck an der Großglocknerstraße a Zell am See.
Trudno uwierzyć, że od ponad ośmiuset lat jest ona świadkiem wydarzeń, które wielokrotnie zmieniały bieg historii.
Jego początki sięgają XIII wieku. Powstał jako średniowieczna warownia strzegąca ważnego szlaku handlowego prowadzącego doliną Salzach. Przez kolejne stulecia był rezydencją biskupów diecezji Chiemsee, centrum administracyjnym regionu i jedną z najważniejszych budowli tej części Austrii.
Jak większość średniowiecznych zamków, również Fischhorn nie uniknął tragicznych wydarzeń. Został zdobyty i spalony podczas powstania chłopskiego w 1526 r., odbudowany dopiero w 1675 r., w XIX wieku otrzymał efektowną neogotycką formę według projektu Friedricha von Schmidta architekta wiedeńskiego ratusza.
Wyposaozno go wówczas w wysokie dachy, wieżyczki, ostrołukowe okna, wykusze i bogate dekoracje neogotyckie. Powstały również nowe zabudowania gospodarcze oraz rozległy park. A nad bramą do dziś znajdują się herby rodów Löwenstein i Liechtenstein, które umieszczono tam właśnie wtedy.
Gdy wydawało się, że odzyskał dawną świetność, 21 września 1920 roku wybuchł ogromny pożar, który niemal doszczętnie zniszczył neogotycki wystrój zamku. Właścicielem niemiecki przedsiębiorca Heinrich Gildemeister, który po katastrofie zdecydował się odbudować Fischhorn, ale już w znacznie prostszej formie, nawiązującej do jego średniowiecznych korzeni. W efekcie czego większość efektownych neogotyckich dekoracji bezpowrotnie zniknęła.
Najbardziej burzliwy okres w historii zamku przypadł jednak na II wojnę światową.
W 1943 roku zamek został przejęty przez SS z rozkazu Heinricha Himmlera. Rok później funkcjonował tutaj podobóz podporządkowany obozowi koncentracyjnemu w Dachau. Przetrzymywano w nim przede wszystkim 150 radzieckich jeńców wojennych, a sam obiekt wykorzystywano jako magazyn archiwów i cennych dóbr kultury wywożonych z terenów okupowanych.
Na początku maja 1945 roku do Fischhorn przybył Hermann Göring, jeden z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera i druga osoba w nazistowskiej hierarchii. Uciekając z Berchtesgaden, zatrzymał się tutaj wraz z rodziną i swoim najbliższym otoczeniem. Zamek był jednym z ostatnich miejsc, w których przebywał jako wolny człowiek. Kilka dni później opuścił Fischhorn i poddał się wojskom amerykańskim. Następnie został przewieziony do Norymbergi, gdzie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym i został skazany za zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości.
Wydawać by się mogło, że na tym historia Fischhorn się kończy.
Dla nas jednak właśnie tutaj zaczyna się jej najbardziej poruszający rozdział.
Po upadku Powstania Warszawskiego Niemcy rozpoczęli systematyczne wywożenie z Polski najcenniejszych dzieł sztuki i zabytków. Nie były to zwykłe przedmioty. Były to symbole naszej historii, kultury i narodowej tożsamości.
Jednym z miejsc, do których trafiły, był właśnie zamek Fischhorn.
Za jego murami ukryto setki skrzyń wypełnionych obrazami, rzeźbami, zabytkowymi meblami, gobelinami, porcelaną, archiwami i starodrukami pochodzącymi z Zamku Królewskiego w Warszawie, Muzeum Narodowego, Biblioteki Narodowej, Biblioteki Krasińskich, Muzeum Czartoryskich oraz wielu polskich pałaców i muzeów. Znajdowały się tam dzieła Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego, Henryka Siemiradzkiego, Aleksandra Gierymskiego, Marcella Bacciarellego i wielu innych wybitnych artystów.
W czerwcu 1945r. do Fischhorn przyjechał polski historyk sztuki Bohdan Urbanowicz, który o skarbach tam przetrzymywanych dowiedział się od jednego z jeńców. Zastał porozbijane skrzynie, porozrzucane dokumenty i bezcenne dzieła sztuki wymagające natychmiastowego zabezpieczenia. Dzięki jego determinacji oraz współpracy z władzami alianckimi rozpoczęła się jedna z największych akcji odzyskiwania polskiego dziedzictwa narodowego.
Efektem tych działań był transport, który w kwietniu 1946 roku wyruszył z Austrii do Polski. Dwanaście wagonów kolejowych przewiozło tysiące bezcennych zabytków i dzieł sztuki. Do kraju wróciło między innymi 408 obrazów, 68 arrasów i gobelinów, 43 rzeźby oraz 154 zabytkowe meble pochodzące przede wszystkim z Zamku Królewskiego w Warszawie i Łazienek Królewskich. Oprócz tego odzyskano setki skrzyń zawierających tysiące książek, rękopisów, archiwaliów, grafik, map, militariów, porcelany, wyrobów rzemiosła artystycznego oraz innych bezcennych zabytków, które stanowiły część narodowego dziedzictwa Polski.
Choć była to jedna z największych i najbardziej spektakularnych akcji restytucji dóbr kultury po II wojnie światowej, nie wszystko udało się odzyskać. Część dzieł została rozkradziona jeszcze przed zabezpieczeniem zamku, a wiele z nich przez kolejne dziesięciolecia pojawiało się w prywatnych kolekcjach i na zagranicznych aukcjach. Niektóre wracają do Polski dopiero po kilkudziesięciu latach, a los wielu pozostaje nieznany do dziś.
Kiedy dziś patrzy się na spokojny Fischhorn, trudno uwierzyć, że jego mury były świadkiem zarówno średniowiecznych bitew, jak i ostatnich dni III Rzeszy. Jeszcze trudniej uwierzyć, że przez pewien czas właśnie tutaj przechowywano fragment polskiej historii.
I za takie właśnie sekundowe chwile, cenię podróżowanie najbardziej. Nie za liczbę kilometrów, które pokonuję, ani za kolejne miejsca odhaczone na mapie. Największą wartością są historie, które odkrywam po drodze. Historie ludzi, wydarzeń i miejsc, dzięki którym zwykły przystanek czy widok z okna autokaru nabiera zupełnie innego znaczenia.
Dziś wiem, że obok Fischhorn nie przejechałabym już obojętnie. Widzę nie tylko średniowieczny zamek, ale miejsce, które pamięta osiem wieków historii, ostatnie dni III Rzeszy i bezcenne polskie skarby, które po wojnie wróciły do swojego domu.
Wiem też, że najpiękniejsze wspomnienia rodzą się nie tylko z tego, co zobaczymy, ale przede wszystkim z tego, co zrozumiemy.
fot.: strona zamku oraz Poslkie Archiwum Cyfrowe.