Przewodnik Tatrzański, Pilot Wycieczek - Jadwiga Trojan

  • Home
  • Przewodnik Tatrzański, Pilot Wycieczek - Jadwiga Trojan
Call Directions Website Contact the business

Przewodnik Tatrzański, Pilot Wycieczek - Jadwiga Trojan "Skądkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr..." - J. Sztaudynger

Są wyjazdy, które zaczynają się jak kolejne zlecenie, a kończą jako kolejne piękne wspomnienie, które zostaje z człowiek...
12/08/2026

Są wyjazdy, które zaczynają się jak kolejne zlecenie, a kończą jako kolejne piękne wspomnienie, które zostaje z człowiekiem na długo.

Tym razem była Bernina i Sanktuaria Bawarii, pielgrzymka z Knurowa i wyjazd dla Biuro Podróży Strade d'Italia Mikołów i choć od kilku lat już nie pilotuję tak często jak kiedyś, są takie momenty, kiedy wsiadam do autokaru i po kilku kilometrach przypominam sobie, jak bardzo kiedyś kochałam to życie.

Kilometry drogi, rozmowy, śmiech, poranne zbiórki, liczenie po raz setny, czy wszyscy są 😉, zmieniające się za szybą krajobrazy i ta niesamowita świadomość, że za chwilę pokażesz komuś miejsce, które być może zapamięta na całe życie.

A Bernina… cóż. Są widoki, których żadne zdjęcie nie potrafi oddać. Góry, lodowce, jeziora, serpentyny i ten moment, kiedy człowiek po prostu patrzy przez okno i myśli: jak piękny jest ten świat.

Ale nawet najpiękniejsza trasa byłaby tylko trasą, gdyby nie ludzie. Pielgrzymka z Knurowa po raz kolejny przypomniała mi, że w tej pracy zawsze najbardziej chodziło właśnie o nich. O atmosferę, wspólne przeżycia, żarty, rozmowy i te małe historie, które rodzą się gdzieś pomiędzy jednym przystankiem a drugim.

Dziękuję Biuro Podróży Strade d'Italia Mikołów za zaufanie i możliwość powrotu na trasę w tak pięknym wydaniu. ❤️

Może już nie jeżdżę tyle, co kiedyś. Może nie potrzebuję mieć walizki spakowanej przez pół roku. Ale chyba właśnie dlatego dziś jeszcze bardziej doceniam te wyjazdy, dla których robię wyjątek.

Bernina zaliczona. Kilometry przejechane. Wspomnienia zostają.
I chyba jednak… pilot z człowieka nigdy do końca nie wychodzi. ❤️🚌🏔️

14/07/2026

Lago di Dobbiaco (Toblacher See) to malownicze alpejskie jezioro położone w sercu Dolomitów, na granicy parków przyrody Fanes-Sennes-Braies i Tre Cime. Zachwyca krystalicznie czystą wodą, otaczającymi je szczytami oraz spokojną atmosferą. To idealne miejsce na spacer, odpoczynek i podziwianie jednych z najpiękniejszych krajobrazów Południowego Tyrolu.

Czasami wystarczy kilka sekund.Autokar zwalnia, po lewej stronie pojawia się majestatyczny zamek, ktoś sięga po telefon,...
07/07/2026

Czasami wystarczy kilka sekund.

Autokar zwalnia, po lewej stronie pojawia się majestatyczny zamek, ktoś sięga po telefon, robi zdjęcie i po chwili jedziemy dalej. Większość z nas zapamiętuje piękną sylwetkę na tle alpejskich szczytów. Niewielu jednak będzie wiedziało, że za tymi murami rozegrały się wydarzenia, które na zawsze zapisały się w historii Europy... i Polski.

Podczas mojej ostatniej podróży z grupą z Biuro Podróży Dream Tours Częstochowa mijaliśmy zamek Fischhorn, jedną z najbardziej niezwykłych budowli austriackiego Pinzgau, położoną pomiędzy Bruck an der Großglocknerstraße a Zell am See.
Trudno uwierzyć, że od ponad ośmiuset lat jest ona świadkiem wydarzeń, które wielokrotnie zmieniały bieg historii.

Jego początki sięgają XIII wieku. Powstał jako średniowieczna warownia strzegąca ważnego szlaku handlowego prowadzącego doliną Salzach. Przez kolejne stulecia był rezydencją biskupów diecezji Chiemsee, centrum administracyjnym regionu i jedną z najważniejszych budowli tej części Austrii.

Jak większość średniowiecznych zamków, również Fischhorn nie uniknął tragicznych wydarzeń. Został zdobyty i spalony podczas powstania chłopskiego w 1526 r., odbudowany dopiero w 1675 r., w XIX wieku otrzymał efektowną neogotycką formę według projektu Friedricha von Schmidta architekta wiedeńskiego ratusza.
Wyposaozno go wówczas w wysokie dachy, wieżyczki, ostrołukowe okna, wykusze i bogate dekoracje neogotyckie. Powstały również nowe zabudowania gospodarcze oraz rozległy park. A nad bramą do dziś znajdują się herby rodów Löwenstein i Liechtenstein, które umieszczono tam właśnie wtedy.

Gdy wydawało się, że odzyskał dawną świetność, 21 września 1920 roku wybuchł ogromny pożar, który niemal doszczętnie zniszczył neogotycki wystrój zamku. Właścicielem niemiecki przedsiębiorca Heinrich Gildemeister, który po katastrofie zdecydował się odbudować Fischhorn, ale już w znacznie prostszej formie, nawiązującej do jego średniowiecznych korzeni. W efekcie czego większość efektownych neogotyckich dekoracji bezpowrotnie zniknęła.

Najbardziej burzliwy okres w historii zamku przypadł jednak na II wojnę światową.
W 1943 roku zamek został przejęty przez SS z rozkazu Heinricha Himmlera. Rok później funkcjonował tutaj podobóz podporządkowany obozowi koncentracyjnemu w Dachau. Przetrzymywano w nim przede wszystkim 150 radzieckich jeńców wojennych, a sam obiekt wykorzystywano jako magazyn archiwów i cennych dóbr kultury wywożonych z terenów okupowanych.

Na początku maja 1945 roku do Fischhorn przybył Hermann Göring, jeden z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera i druga osoba w nazistowskiej hierarchii. Uciekając z Berchtesgaden, zatrzymał się tutaj wraz z rodziną i swoim najbliższym otoczeniem. Zamek był jednym z ostatnich miejsc, w których przebywał jako wolny człowiek. Kilka dni później opuścił Fischhorn i poddał się wojskom amerykańskim. Następnie został przewieziony do Norymbergi, gdzie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym i został skazany za zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości.

Wydawać by się mogło, że na tym historia Fischhorn się kończy.
Dla nas jednak właśnie tutaj zaczyna się jej najbardziej poruszający rozdział.

Po upadku Powstania Warszawskiego Niemcy rozpoczęli systematyczne wywożenie z Polski najcenniejszych dzieł sztuki i zabytków. Nie były to zwykłe przedmioty. Były to symbole naszej historii, kultury i narodowej tożsamości.
Jednym z miejsc, do których trafiły, był właśnie zamek Fischhorn.

Za jego murami ukryto setki skrzyń wypełnionych obrazami, rzeźbami, zabytkowymi meblami, gobelinami, porcelaną, archiwami i starodrukami pochodzącymi z Zamku Królewskiego w Warszawie, Muzeum Narodowego, Biblioteki Narodowej, Biblioteki Krasińskich, Muzeum Czartoryskich oraz wielu polskich pałaców i muzeów. Znajdowały się tam dzieła Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego, Henryka Siemiradzkiego, Aleksandra Gierymskiego, Marcella Bacciarellego i wielu innych wybitnych artystów.

W czerwcu 1945r. do Fischhorn przyjechał polski historyk sztuki Bohdan Urbanowicz, który o skarbach tam przetrzymywanych dowiedział się od jednego z jeńców. Zastał porozbijane skrzynie, porozrzucane dokumenty i bezcenne dzieła sztuki wymagające natychmiastowego zabezpieczenia. Dzięki jego determinacji oraz współpracy z władzami alianckimi rozpoczęła się jedna z największych akcji odzyskiwania polskiego dziedzictwa narodowego.

Efektem tych działań był transport, który w kwietniu 1946 roku wyruszył z Austrii do Polski. Dwanaście wagonów kolejowych przewiozło tysiące bezcennych zabytków i dzieł sztuki. Do kraju wróciło między innymi 408 obrazów, 68 arrasów i gobelinów, 43 rzeźby oraz 154 zabytkowe meble pochodzące przede wszystkim z Zamku Królewskiego w Warszawie i Łazienek Królewskich. Oprócz tego odzyskano setki skrzyń zawierających tysiące książek, rękopisów, archiwaliów, grafik, map, militariów, porcelany, wyrobów rzemiosła artystycznego oraz innych bezcennych zabytków, które stanowiły część narodowego dziedzictwa Polski.

Choć była to jedna z największych i najbardziej spektakularnych akcji restytucji dóbr kultury po II wojnie światowej, nie wszystko udało się odzyskać. Część dzieł została rozkradziona jeszcze przed zabezpieczeniem zamku, a wiele z nich przez kolejne dziesięciolecia pojawiało się w prywatnych kolekcjach i na zagranicznych aukcjach. Niektóre wracają do Polski dopiero po kilkudziesięciu latach, a los wielu pozostaje nieznany do dziś.

Kiedy dziś patrzy się na spokojny Fischhorn, trudno uwierzyć, że jego mury były świadkiem zarówno średniowiecznych bitew, jak i ostatnich dni III Rzeszy. Jeszcze trudniej uwierzyć, że przez pewien czas właśnie tutaj przechowywano fragment polskiej historii.

I za takie właśnie sekundowe chwile, cenię podróżowanie najbardziej. Nie za liczbę kilometrów, które pokonuję, ani za kolejne miejsca odhaczone na mapie. Największą wartością są historie, które odkrywam po drodze. Historie ludzi, wydarzeń i miejsc, dzięki którym zwykły przystanek czy widok z okna autokaru nabiera zupełnie innego znaczenia.

Dziś wiem, że obok Fischhorn nie przejechałabym już obojętnie. Widzę nie tylko średniowieczny zamek, ale miejsce, które pamięta osiem wieków historii, ostatnie dni III Rzeszy i bezcenne polskie skarby, które po wojnie wróciły do swojego domu.
Wiem też, że najpiękniejsze wspomnienia rodzą się nie tylko z tego, co zobaczymy, ale przede wszystkim z tego, co zrozumiemy.

fot.: strona zamku oraz Poslkie Archiwum Cyfrowe.

Za mną kilka pięknych dni na szlaku: Salzburg, Innsbruck, Wattens, niezapomniany przejazd Bernina Expressem, włoskie Tir...
10/06/2026

Za mną kilka pięknych dni na szlaku: Salzburg, Innsbruck, Wattens, niezapomniany przejazd Bernina Expressem, włoskie Tirano i Mediolan oraz pełne uroku Malcesine i Limone nad Jeziorem Garda. 🚂⛰️🍋

Dziękuję wszystkim uczestnikom za wspólną podróż, punktualność, uśmiech i atmosferę, która sprawiła, że ten wyjazd był czymś więcej niż tylko zwiedzaniem kolejnych miejsc. To właśnie dla takich grup wraca się na trasę z prawdziwą przyjemnością.

Do zobaczenia na kolejnych szlakach! ❤️

Biuro Podróży Strade d'Italia MikołówLukas Travel

Jeśli macie wolny czas i ochotę na fajną przygodę, wskakujcie w ciepłe buty i ruszajcie na zimową wędrówkę po Beskidach ...
01/12/2025

Jeśli macie wolny czas i ochotę na fajną przygodę, wskakujcie w ciepłe buty i ruszajcie na zimową wędrówkę po Beskidach z APTEREM, w końcu Beskidy zimą to czysta bajka, a Trekkingi z Biurem Podróży Apter to absolutnie przewodnicy! 🩵

Więcej informacji u nich na stronie ⤵️

Dlaczego tak lubię Sardynię i Sardyńczyków? 🤔Bo Sardyńczycy to lud, którego duma nie potrzebuje słów. W Barbagii czuć ją...
11/10/2025

Dlaczego tak lubię Sardynię i Sardyńczyków? 🤔

Bo Sardyńczycy to lud, którego duma nie potrzebuje słów. W Barbagii czuć ją w spojrzeniu, w sposobie, w jaki stąpają po swojej ziemi. Jakby każdy krok był hołdem dla przodków. Ich odwaga nie rodzi się z buntu, lecz z miłości: do wyspy, która bywa surowa, i do wolności, której nigdy nie oddali. Żyją powoli, ale z godnością. Wiedzą, że prawdziwa siła tkwi w ciszy, w wierności tradycji, w tym, że potrafią być sobą zawsze, mimo wszystkiego. Sardynia nie potrzebuje pomników, jej pomnikami są ludzie, którzy wciąż trwają, dumni, cisi i niezwykle odważni. ❤️

Dziękuję Ania Sobota Strade d'Italia, że mogłam ponownie piękno Sardynii pokazać innym 🧡

90 lat temu w sercu Alp powstała droga, która do dziś budzi zachwyt i szacunek: Grossglockner Hochalpenstrasse. Jej dzie...
27/08/2025

90 lat temu w sercu Alp powstała droga, która do dziś budzi zachwyt i szacunek: Grossglockner Hochalpenstrasse.
Jej dzieje to nie tylko historia inżynieryjnego wyzwania, lecz także symbol odwagi, jedności i spełnionych marzeń.

Po I wojnie światowej Austria zmagała się z kryzysem gospodarczym i nową mapą Europy. Granice przecięły dawne szlaki handlowe i komunikacyjne, a regiony, które przez wieki były ze sobą blisko związane, znalazły się w izolacji. Tak stało się z Salzburgiem i Karyntią rozdzielonymi linią graniczną, a przecież splecionymi wspólną historią i tradycją. Potrzebny był most ponad podziałami, droga, która znów połączy ludzi i miejsca.

W latach 20. XX wieku pojawiła się wizja: stworzyć trasę przecinającą Alpy, prowadzącą aż pod najwyższy szczyt Austrii: Grossglockner (3798 m n.p.m.).
Autorem projektu był inżynier Franz Wallack, który z odwagą i precyzją narysował linię serpentyn, mostów i tuneli. Finansowania podjęło się państwo austriackie, a inwestycja wsparta przez rząd kanclerza Engelberta Dollfußa stała się nie tylko symbolem narodowej dumy, lecz także ratunkiem dla tysięcy ludzi w czasach kryzysu.

Budowa ruszyła w 1930 roku. Tysiące robotników, często uzbrojonych jedynie w kilofy, łopaty i dynamit, przez pięć lat mierzyło się z lodem, skałą, osuwiskami i mrozem. Wysiłek nagrodził ich w 1935 roku, wówczas otwarto 48 kilometrów drogi, wijącej się 36 serpentynami na wysokość 2504 m n.p.m.

Grossglockner Hochalpenstrasse szybko stała się czymś więcej niż drogą. Była dowodem, że człowiek potrafi ujarzmić góry, zachowując szacunek dla ich potęgi. Stała się ikoną Austrii, wizytówką turystyki i impulsem rozwoju górskich społeczności.

Dziś, dziewięć dekad później, podróż nią to spotkanie z historią, którą czuć w każdym zakręcie. To połączenie surowości Alp, geniuszu ludzkiej pracy i pasji do odkrywania świata. Nie jest to tylko asfalt i kamień, to opowieść o marzeniu, które połączyło to, co zostało rozdzielone, i które wciąż inspiruje kolejne pokolenia podróżników.

Zdjęcia z wyjazdu w 2015 r. oraz z ostatniego w sierpniu 2025 r. wraz z Biuro Turystyczne Żak i Lukas Travel.

Duch, który nie opuścił Doliny Batyżowieckiej… 🏔️4 sierpnia 1933 r. Wiesław Stanisławski – największy talent taternictwa...
17/06/2025

Duch, który nie opuścił Doliny Batyżowieckiej… 🏔️

4 sierpnia 1933 r. Wiesław Stanisławski – największy talent taternictwa międzywojennego – wraz z Witoldem Wojnarem wspinał się na Kościółek w Dolinie Batyżowieckiej.
Dla niego była to „łatwa ściana”, jeden z wielu celów tamtego lata.

Ale Tatry – jak to Tatry – potrafią zaskoczyć każdego.

Nagle rozległ się huk. Cisza.
Obaj wspinacze zginęli, związani liną, jakby nawet w śmierci nie chcieli się rozdzielić.

Dziś w Batyżowieckiej czuje się, że coś wisi w powietrzu...
Może to właśnie duch Stanisławskiego – młodego geniusza skały – wciąż krąży wokół Kościółka, przypominając nam, że góry kocha się do końca. Czasem dosłownie.

Znacie historię Stanisławskiego?
A może sami kiedyś poczuliście, że Tatry… patrzą?

18/10/2024

Jesień w Tatrach rozkręca się na całego! 🍂 Szlaki pustoszeją, turystów coraz mniej, a widoki? Po prostu bajka! 😍

Górskie krajobrazy toną w złocie, czerwieni i brązach, a chłodne, rześkie powietrze dodaje energii. ❄️ To ten moment, kiedy można w pełni poczuć magię Tatr – cisza, spokój i niezapomniane panoramy, które zapierają dech w piersiach. 🌄

Jeśli marzysz o chwili tylko dla siebie wśród gór, teraz jest najlepszy czas, żeby spakować plecak 🎒 i ruszyć na szlak! 👣✨

🍂🏔️ Jesień w Tatrach - Moja Ulubiona Pora Roku 🏔️🍂Jesień w Tatrach to dla mnie wyjątkowy czas, kiedy góry ukazują swoje ...
14/10/2024

🍂🏔️ Jesień w Tatrach - Moja Ulubiona Pora Roku 🏔️🍂

Jesień w Tatrach to dla mnie wyjątkowy czas, kiedy góry ukazują swoje magiczne oblicze. Dla mnie to niezwykły czas samotnych wędrówek, ciszy, i widoków, które zapierają dech w piersiach.

Szum liści pod stopami, delikatny wiatr niosący zapach kosodrzewiny i świerków, a wokół tylko ja i przyroda.
Ale to nie tylko o samotność chodzi.

Jesień w Tatrach oferuje też niezrównane widoki. Trawy które malują zbocza Tatr Zachodnich, w odcienie czerwieni, pomarańczy i złota....To bajka! 😉

Fot: Gdzieś w Tatrach Zachodnich ( cicho sza, bo poza szlakiem).

Obserwujący

Address


Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Przewodnik Tatrzański, Pilot Wycieczek - Jadwiga Trojan posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Przewodnik Tatrzański, Pilot Wycieczek - Jadwiga Trojan:

Shortcuts

  • Want your business to be the top-listed travel agency?

Share