03/10/2026
O NIEZWYKŁYM , ŚLĄSKIM WŁAMYWACZU
Autentyczna opowieść o zabójstwie starego włamywacza Exnera
[Twardocice 1805]
Wniosek skierowany do mnie przez Urząd Sądowy w Twardocicach Dolnych w Powiecie Złotoryjskim,[1] w sprawie zbadania zabójstwa, jakie miało miejsce w nocy z 13. na 14. go lipca tegoż roku, jakiego dopuścił się tak zwany młynarz polny Meschter na włamującym się doń złodzieju, dać miał możliwość rozpoznania osławionego Exnera w zabitym mężczyźnie. Wiadomość o tym wypadku pojawiła się już w zeszłym miesiącu; Ponieważ jednak notatka zawiera kilka istotnych błędów historycznych, ale jako badacz muszę mieć na ten temat jak najbardziej wiarygodne informacje, tym bardziej czuję się zobowiązany do poinformowania opinii publicznej o następującym udokumentowanym opisie historycznym[2] tego wydarzenia: Czcigodna Kamera Wojenno – Dominialna w Głogowie[3] na to udzieliła mi swego upoważnienia.
Nocne włamania, które od pewnego czasu często zdarzają się w tej okolicy, a zwłaszcza wokół Twardocic,[4] wymagały od mieszkańców Młyna Polnego[5] tym większej uwagi i ostrożności, ponieważ młyn ten jest wyizolowany, prawie ¾ godziny drogi od wsi w okolicy porośniętej krzakami. Z tego powodu zięć Meschtera nazwiskiem Bufe, polecił wieczorem dn. 13. lipca młodemu młynarczykowi nazwiskiem Renner, aby ten ziarno przeznaczone do nocnego przemiału porozdzielał w mniejsze porcje, aby w ten sposób ułatwić pracę. Około godziny 11. w nocy Renner podszedł do tak zwanej skrzyni kukurydzianej, aby wyjąć ziarno, kiedy, według jego wrażenia zauważył w małym okienku ponad skrzynią skierowanym na ogród, jakąś ludzką postać. Teraz Renner budzi śpiącego od niego o kilka kroków chłopca i zwraca jego uwagę na ludzkie ręce manipulujące przy okienku. Biegnie do teścia śpiącego w sypialni, pospiesznie powraca na miejsce i widzi, jak włamywacz właśnie wysunął okno i umieścił je za sobą. To go jeszcze bardziej wystraszyło i znowu biegnie do teścia. Tenże z myśliwskim nożem[6] w ręku widzi, jak złodziej coraz bardziej przeciska się przez okno i widzi ponad nim, że w ogrodzie stoi jeszcze kilka osób, i krzyczy do pierwszego: „Rakker, czego ty chcesz tutaj?” Zamiast odpowiedzieć, wchodząca osoba ze straszliwą siłą chwyta go za lewe ramię i przyciąga do siebie. Ciągnie go w dół do skrzyni i wprawia w jeszcze większy strach na widok strzelającego karabinu w rękach złodzieja, Meschter dźgnął go kordelasem. ― Wciąż trzyma go za ramię; ale w końcu siła ramienia trzymającego słabnie, Meschter wyrywa się, a złodziej z powrotem wysuwa się przez okno. Dzięki temu mieszkańcy młyna widzieć mogą, jak stojący na zewnątrz zajęci są kimś leżącym na ziemi. Po chwili, gdy za oknem już nic nie widać, w celu rozpoznania terenu wychodzą z młyna uzbrojeni w pałki i wychodzą na plac przed oknem. Ale gdy tylko się zbliżą, Bufe zauważa, że czterech łobuzów jest zajętych piątym, gdy szósty rzuca się na nich z nagą szablą w dłoni i zmusza ich do ucieczki. Teraz Meschter wysyła Rennera na zewnątrz, aby wezwał na pomoc jedynego sąsiada, inwalidę Grüttnera. Ten nagi ubrany jedynie w koszulę i uzbrojony w laskę rzuca się na rabusiów, strasznie na nich ryczy, zakłada laskę na lewe ramię, i grozi, że strzela z niej, zachowuje się tak, jakby jeszcze kilku miało mu pomóc, i tak udało się mu ich wypędzić. Pięciu złodziei stało było przed młynem wzywając mieszkańców do wyjścia na zewnątrz. Renner wyskoczył do oddalonej o prawie trzy kwadranse drogi wioski, narobił tam hałasu, i teraz pojawił się urzędnik dworski i wiejskiego sądu. Ustalono, że pozostawiony mężczyzna został dźgnięty nożem w kącik lewego oka i był nieco inny. Karabin, o którym mowa, to Terzerol mocno naładowany prochem.
Kiedy tylko przyjechałem na miejsce, powiatowy fizyk, który już tam był, dr Raschke ze Złotoryi[7] poinformował mnie, że powiedziano mu, iż osobą, która została pchnięta nożem, był niejaki Brix ze Złotoryi, ale gdy tylko zobaczył ciało, od razu rozpoznał w nim Exnera,[8] którego leczył kilka lat temu i zauważył jego ugięte do wewnątrz kolano. Aby jak najlepiej ustalić tożsamość, w trybie dochodzenia sprowadzono tu byłą konkubinę Exnera, która obecnie mieszka w Złotoryi, i zapytano ją, kiedy się pojawiła: czy Exner posiadał jakieś znaki charakterystyczne? — W związku z tym oświadczyła, że miał on przepuklinę po prawej stronie i małą bliznę pod prawym okiem, którą rzekomo otrzymał w młodości w wyniku uderzenia końskim kopytem. Cechy te odkryto już na zwłokach. Poprowadziłem teraz tę kobietę do bezcielesnego ciała, odsłoniłem je i natychmiast, nie wyrażając żadnego przerażenia ani żadnych innych emocji, wybuchła słowami: „To Exner”. Magazynier Kühn i wszyscy obecni w Goldbergu, gdzie Exner spędził wczesną młodość, również go za to cenili. — W związku z tym oświadczyła ona, że miał on przepuklinę po prawej stronie i małą bliznę pod prawym okiem, którą rzekomo otrzymał w młodości w wyniku uderzenia końskim kopytem. Cechy te odkryto już na zwłokach. Poprowadziłem teraz tę kobietę do bezcielesnego ciała, odsłoniłem je i natychmiast, nie wyrażając żadnego przerażenia ani żadnych innych emocji, wybuchła słowami: „To Exner”. Profos Kühn i wszyscy obecni ze Złotoryi, gdzie Exner spędził wczesną młodość, również tak to ocenili.
Odnalezione przy Exnerze papiery pozwalają mi prześledzić jego życiową podróż do końca. A oto one; 1. w pewnym dokumencie wydanym przez ambasadora w Petersburgu, na podstawie paszportu wydanego 1/13. maja 1804 r., w którym jego posiadacz, jak i we wszystkich kolejnych, nazywa się Johann Friedrich Ferdinand; 2. w piśmie rosyjskim, którego nie rozumiem nic innego jak rok 1804; 3. w certyfikacie francuskim wystawionym przez hrabinę de Rochechoaun w Kamińcu[9] 17/5. października 1804 r., z którego wynika, że służył jej przez 4 miesiące ze znakomitą rekomendacją; 4. u klienteli sukienniczej w Gryfowie Śląskim,[10] 11. maja tegoż roku. Oczywiście pozostają tu spore luki i dlatego dają tu sporo domysłów. Udało mu się zbiec podczas transportu na Syberię, na ziemiach rosyjskich. Tutaj musiał on umieć dobrze kłamać aż do Petersburga, i może mu to pomogło. Pomogło mu w tym na pewno wymienione pod nr 2 rosyjskie pismo, którego nie rozumiem. W maju ub. r. otrzymał on teraz żelazny list jako cesarsko – rzymski poddany. Dzięki temu, jak wynika z prezentacji różnych władz policyjnych, udało mu się przedostać do swej ojczyzny przez Lwów,[11] Kraków,[12] Opawę[13] i Grotków.[14] Ostatnia notatka prezentacyjna datowana jest na 29. stycznia 1805 roku przez Grotków i podpisana nazwiskiem Römer, którym faktycznie posługuje się także miejscowy burmistrz policji. Stąd musiał zwrócić się w stronę naszych okolic i, quovis modo, wiedział, jak ukraść klientelę sukiennika z Gryfowa Śląskiego, choć w rzeczywistości sukiennikiem nigdy nie był. Z tego okresu, 11. maja, pochodzą niemal wszystkie częste kradzieże popełniane na naszym terenie. Wszystkie mają, że tak powiem, ten sam charakter. Przeprowadzone były z odwagą, ostrożnością i pewną dobrodusznością. Tak więc obrabowany przed pewnym czasem arcykapłan p. Steiner z Warty [Bolesławieckiej][15] w poćwiartowanym mężczyźnie rozpoznał rabusia, który trzymał go za gardło; za jego własność uznano także rzadką monetę jubileuszową znalezioną wśród jego pieniędzy. Czas temu w Złotoryi znaleziono anonimowe ogłoszenie, w którym widniała informacja, że Exner widziany był w tej okolicy. P. doktor Raschke powiedział mi, że zauważył na oku (nawiasem mówiąc, całkowicie nieuszkodzonym) kępkę,[16] i jak powiedziała mu konkubina Exnera, gdy ją o to rozpytywał, że ma taką kępkę z powodu ospy. Na koniec na jego nogach widoczne były ślady po mocnym skrępowaniu. Wszystkie te udokumentowane notatki historyczne najprawdopodobniej nie pozostawiają najmniejszej wątpliwości, że osobą zabitą przez Meschtera był nikt inny jak niesławny i budzący postrach Exner. Kończę życzeniem i nadzieją, aby sędziowie Meschtera, oprócz innych przesłanek łagodzących, uznali także powszechną aprobatę i radość z tego czynu, jeśli jest to prawnie możliwe, za powód łagodzący i docenili go zgodnie z jego prawdziwą wartością! —
Lwówek Śląski,[17] dn., 16 sierpnia 1805.
Ludwig, Komisarz Sądowy.
Leoriana…; SP 1805, 42. Bd. 7. St.: August.
Opracował Eugeniusz Braniewski, którego stronę z dokumentami www.leoriana.pl serdecznie polecamy.
Ilustracje: www.fotopolska.eu
Przypisy:
[1] Nieder Harpersdorf Goldberger Kreises.
[2] O przebiegu wydarzeń.
[3] Glogau.
[4] Harpersdorff.
[5] Feld Mühle.
[6] Hirschfänger.
[7] Goldberg.
[8] Johann Friedrich Exner, przędzalnik wełniany z Sulzbach w Górnym Palatynacie, lat 38, zaczął kraść od najmłodszych lat. Osadzono go w więzieniu w Jaworze (Jauer) za znaczne kradzieże, wydostał się z niego i stał się przywódcą gangu złodziei, który poprzez szereg ważnych i brutalnych włamań stał się postrachem swojej sceny. Exner był często schwytany, ale zawsze z wielką śmiałością uwalniał się z więzienia. Został dożywotnio uwięziony w Twierdzy Srebrna Góra (Silberberg), później w Kłodzku (Glatz), gdzie został nawet sfałszowany. Uciekł z obu więzień, pozbył się najcięższych kajdan, wypalił duże otwory w deskach podłogowych i spuścił się z wysokości 40 stóp na prześcieradle związanym razem z poszwą na kołdrę. Na szczęście w obu przypadkach został przyłapany na próbie ucieczki. Jako niebezpieczny przestępca znalazł się w gronie 58 zbrodniarzy deportowanych z państw pruskich do kopalni w Narczyńsku (Nartschinsk) na Syberii w 1802 roku. D.H.
[9] Kamieniec (Podolski)?
[10] Greiffenberg.
[11] Lemberg.
[12] Cracau.
[13] Troppau, Rep. Czeska.
[14] Grottkau.
[15] W weichbildzie i powiecie lwóweckim, od r. 1819 w pow. bolesławieckim.
[16] Fell.
[17] Löwenberg.