21/05/2026
🗓️Czwartek z Historią - Przesmyk Śmierci 📖
Szumną nazwę Przesmyk Śmierci wymyślono długo po wojnie i nie ma ona jakiegokolwiek uzasadnienia historycznego. Tu i tam można usłyszeć nieprawdziwą opowieść o poległych w tym miejscu 300 żołnierzach polskich i radzieckich.
W lutym 1945 r. toczyły się w tym miejscu intensywne walki i obie strony ponosiły straty, jednak nie tak wielkie. Co ciekawe, w dokumentacji niemieckiego 4 Pułku Podchorążych miejsce to nazywano Ritterkreuzstellung - Pozycja Krzyża Rycerskiego. Dowódca 4 Dywizji Piechoty 1 Armii Wojska Polskiego skoncentrował główne siły do ataku na odcinek na północ od Jeziora Dobre. Natomiast 12 Pułk Piechoty miał aktywnie wiązać przeciwnika na przesmykach między jeziorami Dobre, Zdbiczno i Smolno. Polscy żołnierze dobrze wywiązali się z tego zadania i ostatecznie przy wsparciu haubicy 152 mm sforsowali przesmyk. Polaków wspierać miała też artyleria sowieckiego 207 Pułku Piechoty 76 Dywizji.
Przez przesmyk wiodła droga ze Szwecji do Rudnicy, którą Niemcy postanowili solidnie zablokować. Po jej obu stronach wzniesiono dwa jednosektorowe bunkry Schm.N.4 (GPS: 53.34666, 16.50833) i Schm.N.3 (GPS: 53.34611, 16.50833). Obydwa obiekty powstały w 1936 r. i miały odporność B1 - grubość ściany żelbetonowej 100 cm, grubość płyty stalowej ze strzelnicą ckm 100 mm. Schrony dysponowały izbą dla obsługi ckm oraz przedsionkiem, w którym umiejscowione było wyjście awaryjne.
Obok bunkra Schm.N.3 znajduje się wykop z ławą fundamentową schronu typu Ringstand 58c, popularnie Tobruk, którego budowę rozpoczęto i nie zakończono w 1944 r. 100 metrów na wschód od żelbetowych schronów zachował się głęboki rów przeciwczołgowy. W rejonie przesmyku, na zachód od schronów bojowych wykopano trzy linie okopów. Odcinek taktyczny Wału Pomorskiego, na którym się znajdujemy, nazywał się Schmollensee Norden, czyli Jezioro Smolno - Północ.
Na początku lat osiemdziesiątych XX w., w ramach budowy skansenu bojowego na Przesmyku Śmierci, a dokładnie na brzegu strumienia łączącego obydwa jeziora, ustawiono kilka betonowych jeży przeciwczołgowych. Wtedy też urządzono parking, do którego prowadzi droga ze Zdbic, dostępna dla aut. Leśny parking jest dobrym punktem startu dla zwiedzających fortyfikacje. Godna polecenia jest też wizyta w nieodległej wsi Szwecja, gdzie warto zobaczyć kościół pw. św. Jakuba.
W 1984 r. drzewiarze i leśnicy ufundowali pomnik w formie głazu z tablicą, który upamiętniał walkę żołnierzy 12 Pułku Piechoty na przesmyku. Niestety, tablicę tę skradziono. Kolejną ciekawostkę stanowi mogiła nieznanego żołnierza, która znajduje się przed schronem Schm.N.4.
Obszerny opis walk w rejonie przesmyku zawarty jest w wydanej w 1963 r. monografii 12 Pułku Piechoty Z kroniki bojowych dni autorstwa Jana Śliwińskiego. Do zawartych tam informacji należy jednak podchodzić z dużą dozą ostrożności, gdyż publikacja ma charakter propagandowy. Autor zrezygnował z cytowania bezpośrednich relacji uczestników walk, oferując czytankową, fabularyzowaną opowieść z wydumanymi dialogami. Czytamy tam więc o podręcznikowo przygotowanych atakach z odpowiednim wsparciem artylerii. Autor często podkreśla rolę oficerów politycznych, którzy do działania przygotowywali „aktyw kompanii” - żołnierzy należących do partii komunistycznej lub komunistycznej organizacji młodzieżowej.
Południowej części jeziora Zdbiczno, przesmyku i zachodniego brzegu jeziora Smolno broniła niemiecka kompania z 4 Pułku Podchorążych dowodzona przez por. Motzkaua. 4 lutego 1945 r. do umocnień na Przesmyku Śmierci próbowali się zbliżyć zwiadowcy z sowieckiego 207 Pułku Strzeleckiego 76 Dywizji Strzeleckiej, którzy musieli się wycofać, ponosząc straty.
Tego samego dnia o 21.00 próbę opanowania schronu Schm.N.4 z zaskoczenia podjęło 13 polskich żołnierzy z 7 kompanii 3 batalionu 12 Pułku Piechoty, 4 DP. Grupę wypadową prowadził dowódca kompanii - por. Nadobny. Wykorzystując panujące ciemności, żołnierze przedostali się do rowu przeciwczołgowego, a po pokonaniu zapór przeciwpiechotnych, około północy, znaleźli się przed schronem Schm.N.4.
Wykorzystując nieobsadzone transzeje, Polacy dotarli do wejścia schronu, które było zamknięte. Wtedy por. Nadobny próbował bezskutecznie wrzucić granat przez strzelnicę do wnętrza bunkra. Rzut był niecelny, a wybuch zaalarmował załogę. Zaczęła się strzelanina i polski patrol musiał się wycofać do rowu przeciwczołgowego.
6 lutego o 8.00 3 batalion 12 Pułku Piechoty rozpoczął natarcie na przesmyk. Zanim do ataku ruszyła piechota, rozpoczęło się przygotowanie artyleryjskie. Nawałę ogniową prowadziła artyleria 12 Pułku Piechoty i moździerze sowieckiego 207 Pułku Strzeleckiego. Kluczową rolę miało odegrać 152 mm działo, przydzielone z 5 Brygady Artylerii Ciężkiej.
Według Jana Śliwińskiego działo to miało rozbić obydwa schrony na przesmyku, zabijając załogę bunkra Schm.N.4. Ten sam autor opisuje następnie walkę piechoty z 7 i 9 kompanii, która zdobyła obydwa schrony i opanowała pierwszą linię transzei na przesmyku. Potem toczył się zacięty bój o drugą linię okopów, która została zdobyta po wprowadzeniu do walki 8 kompanii. Niemcy kontratakowali o godz. 12.00 i 16.00. W końcu wieczorny kontratak Niemców zmusił Polaków do wycofania się. Jeden z rozbitych schronów został znowu opanowany przez hitlerowców, ale podczas nocnej walki Polacy odbili ten obiekt. Niemcy natomiast trwali w obronie, wykorzystując drugą i trzecią linię okopów. Utrzymali również schrony na zachodnim brzegu jeziora Zdbiczno.
7 lutego w rejonie przesmyku było spokojnie. W obliczu opanowania przez Polaków wsi Golce i zagrożenia okrążeniem dowódca 4 Pułku Podchorążych mjr Fritz Buchenau zarządził odwrót. Jednakże jako pierwsze wycofywały się pododdziały z zachodniego brzegu Jeziora Dobre i przesmyku Morzyca, zajmując pozycje pośrednie zwrócone na północ, co ubezpieczało kompanię w rejonie Przesmyku Śmierci przed atakiem polskich jednostek, które wcześniej dokonały wyłomu w Pommernstellung. Odwrót znad jeziora Smolno i przesmyku nastąpił dopiero 8 lutego wieczorem, więc cały ten dzień trwała walka z polskim 3 batalionem 12 Pułku Piechoty, który o świcie tego dnia ruszył do natarcia.
O 5.00 8 lutego, po pięciominutowym przygotowaniu artyleryjskim, kompanie 3 batalionu 12 Pułku Piechoty ruszyły do kolejnego natarcia. Polacy zamierzali dotrzeć do folwarku Leszczynki. Walki były bardzo zacięte i obie strony ponosiły znaczne straty. Polska 9 kompania nacierała wzdłuż zachodniego brzegu jeziora Zdbiczno i stoczyła ciężki bój o schrony Schm.N.5 i Schm.N.6. Pozostałe kompanie atakowały niemieckie okopy w lesie. Dopiero w nocy z 8 na 9 lutego 3 batalion zajął Leszczynki oraz, wraz z 12 Pułkiem Piechoty, oczyścił zachodni brzeg jeziora Zdbiczno. Było to możliwe również dlatego, że zagrożony okrążeniem 4 Pułk Podchorążych wycofał się wieczorem 8 lutego.
Fragment Przewodnika po Wale Pomorskim tom I.
Autor: Jarosław Leszczełowski