28/05/2025
28-29.05.2025 dzień 15/16 Antsirabe —> Antananarywa —> ✈️Warszawa Madagaskar 🇲🇬 —> Polska 🇵🇱
Czas na kilka słów podsumowania wyjazdu.
Razem z córką stwierdzamy, że podoba nam się kraj, a w szczególności jego różnorodność pod względem przyrody. Powalają nas swym urokiem lemury – no są tak słodkie, że marzysz tylko o jednym: wziąć takiego w ramiona i mocno przytulić. Również kameleony robią robotę, w szczególności gdy wyrzucają swój jęzor, aby upolować ofiarę. Wiecie, że język kameleona jest tak długi jak jego ciało? Tak, nawet razem z ogonem.
Mieszkańcy są sympatyczni. Może od dorosłych nie bije blask radości, raczej pełne ciekawości spojrzenia, za to dzieci są niezwykłe. Ich radość jest nie do opisania – nawet z samego powodu, że widzą białą osobę, a co dopiero, gdy dasz im cukierka. Ludzie są tu uprzejmi dla siebie, niewiele mają, ale nie widać w nich zawiści. Oczywiście często wyciągają rękę, prosząc o pieniądze – my, biali, jesteśmy dla nich synonimem bogactwa.
W dużych aglomeracjach jesteśmy hurtowo ostrzegani, żeby nie kręcić się po ciemku, bo mogą nas obrabować źli ludzie, ale za dnia poruszamy się bardzo pewnie.
Wszystko byłoby tu super, gdyby nie czas spędzany w samochodzie podczas przemieszczania się. To prawdziwa tragedia. Godziny lecą bardzo wolno, człowiek jest wytrzepany w każdą możliwą stronę. Jakość dróg woła o pomstę do nieba. Zrobiliśmy kilka tysięcy kilometrów (około trzech), z czego raptem może 200 było jakości takiej do zaakceptowania. Niestety loty wewnątrz kraju są drogie – około tysiąca złotych za bilet w jedną stronę. Niemniej jednak pokusiłbym się, będąc tu drugi raz, aby dołożyć i dopłacić dla lepszego komfortu. W szczególności przy bardzo długich podróżach – nasz rekord: 13 h w aucie, bez żadnej atrakcji po drodze.
Kierowcy i przewodnicy – ci pierwsi obowiązkowi, nie wypożyczysz auta bez kierowcy. Ale po naszej wycieczce stwierdzamy, że to warunek konieczny! Daje on komfort podróży – można zmrużyć oko, poopowiada ciekawe rzeczy, pomoże w zakupach, w tłumaczeniu. Tutaj miejscowi operują francuskim, po angielsku tylko w niewielu, bardzo niewielu miejscach można się porozumieć.
Przewodnik jest zawsze obowiązkowy w parku narodowym czy rezerwacie. Trzeba przyznać, że znają się na robocie i dzięki nim dużo więcej zobaczymy, a i dowiemy się sporo ciekawych rzeczy.
Oprócz urzędowej stawki dla przewodnika czy wynagrodzenia dla kierowcy, obowiązkowy – i przede wszystkim mile widziany – jest tutaj także napiwek. Z informacji uzyskanych z internetu czy od naszych lokalnych towarzyszy wynika, że stawka dla przewodnika to 5–10 € w zależności od długości jego opieki i naszej satysfakcji. Zaś odpowiedni tip dla kierowcy to 5–7 € za dzień towarzystwa. Przyznam, że trochę pieniędzy nam na to poszło. O tym trzeba pamiętać, robiąc założenia finansowe przed wyjazdem.
My naszym kierowcom zapłaciliśmy następująco:
Luva był z nami 5 dni – 40 $ + whisky
Tina był z nami 12 dni – 70 € + whisky
PS. W restauracjach, z tego co zauważyłem, raczej nie spodziewają się napiwków, ale jako dobrzy biali tak czyniliśmy 😛
Wiernych kibiców pytających, skąd mam tyle urlopu i pieniądze, rozczaruję: skończyło się. Kolejne opisy przygód prawdopodobnie dopiero w roku 2026. Wtedy, w składzie męskim, znów zawitamy w Afryce – na dwa tygodnie, w trzech krajach. Ekipa w 75% zmontowana.
K2, K1