20/07/2026
Czytając nasze posty ktoś mógłby dojść do wniosku, że na obozach wszystko idzie lekko, łatwo i przyjemnie, a nawet jak się jakiś konflikt pojawi, to wjeżdża na białym koniu bezprzemocowy anioł mediacji i kręgów naprawczych i wszystkie problemy znikają.
Tak nie jest!
Zdarzają się sytuacje, których rozwiązać nie umiemy, mimo, że bardzo się staramy. Jedna z nich zdarza się regularnie, co cztery lata…
Chodzi oczywiście o mundial.
Każdego dnia dzieciaki mają na obozie ok 20-25 różnych aktywności do wyboru. Oczywiście nie muszą brać udziału we wszystkich zajęciach, które organizujemy, ale wiele z nich tak właśnie wybiera. To daje ok 8 godzin dziennie intensywnego wysiłku.
Większość dzieci, które przyjeżdżają na obozy nie spędza w ciągu roku szkolnego czasu aż tak aktywnie. Dlatego tak istotna jest dla nas cisza nocna - czas na regenerację i wypoczynek.
No i wtedy pojawia się piłka nożna ze statuetką w tle. Mecze rozgrywane mniej lub bardziej zwariowanych porach. Z zupełnie niezrozumiałych przyczyn oglądanie ich jak żadna inna sytuacja jest przesłanką do tego żeby ciszę nocną zawiesić/przesunąć.
Wnoszą ten temat dzieci, rodzice i kadra. Mamy ogrom perspektyw, jakości o które chcemy zadbać i jeszcze więcej pomysłów i strategii, które by na to pozwoliły.
I co cztery lata mam poczucie, że strategie, które wybieramy nie są optymalne i niezależnie co zrobimy ‘mundialowe turnusy’ mają w sobie więcej napięcia i frustracji.
Cieszę się, że już się ta impreza skończyła. A ciszę nocną będziemy zawieszać tylko jak komuś przyjdzie do głowy zbudzić się przed świtem żeby obejrzeć wschód słońca.
Btw… mundial to nie jedyny konflikt/wyzwanie/problem, z którym nam trudno.
Dziś zaczął się trzeci turnus!!!