06/11/2025
W październiku zdecydowanie postawiliśmy na kontrasty, odwiedzając dwa skrajnie odległe zakątki Polski, oddalone od siebie ponad 900 km: Hel i Bieszczady.
Na wybrzeżu z uwagi na panujący sztorm, głównie koncentrowaliśmy się na seawachingu, który rozpoczęliśmy na Mierzei, dzięki czemu mogliśmy się napatrzeć m.in. na wydrzyki. Kolejne dni spędziliśmy już na Półwyspie Helskim, gdzie obserwowaliśmy przelot tysięcy kaczek, wśród których dominowały świstuny, ogorzałki i szlachary. Czekały też na nas bliskie spotkania z berniklami i licznymi wróblakami, zwłaszcza mysikróliki biegające pod nogami oraz czeczotki i jery, bardzo umilały nam czas. Super nagrodą za trzy dni obserwacji przy silnym wietrze były też biegusy morskie, rybitwa popielata, edredony oraz największa gwiazda tego wyjazdu czyli orzełek, stacjonujący od kilkunastu dni na Półwyspie Helskim.
Bieszczady to zupełnie inne klimaty i jesień w czystym wydaniu. Zapierające dech w piersiach wschody i zachody słońca, cudownie kolorowe o tej porze buczyny, „płonące” połoniny, bieszczadzki błotnisty szlak, czy pierwsza śnieżyca na Połoninie Wetlińskiej – każdy dzień przynosił nam ciekawe scenariusze. Choć nie był to typowo ptasi wyjazd, to nie zabrakło orzechówek, licznej drobnicy, a nad połoninami wędrujących na południe i przekraczające tę część Karpat gęsi, żurawi, kormoranów oraz szponiastych, głównie myszołowów i myszołowów włochatych. To był też ostatni moment, aby zobaczyć jeszcze w tym roku gady i płazy, spośród których pięknie zaprezentowała nam się żmija zygzakowata oraz salamandra plamista. Ciekawym, ale też nowym dla nas doświadczeniem była możliwość obserwowania rzadkiego i ulotnego zjawiska przyrodniczego, jakim są lodowe włosy, które opisujemy w naszej fotorelacji, do której Was zapraszamy.
Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy Wszystkim za wspólne spędzony czas💚
Sylwia i Krzysztof