30/09/2025
Czas biegnie nieubłaganie i zdecydowanie za szybko. Od naszej ostatniej relacji trochę minęło, ale jak wiecie w ptasim świecie ciągle coś się dzieje, a my staramy się wykorzystać każdą chwilę w terenie, aby móc się tym wszystkim nacieszyć i pozachwycać. Podsumowanie naszych wyjazdów zaczniemy od ostatnich warsztatów na Mierzei Wiślanej z ubiegłego tygodnia, gdzie zagrało wszystko: pogoda, światło i ptaki. Cudowna jak na tę porę roku letnia aura i wymarzony północno-zachodni wiatr w pierwszy dzień naszego pobytu z godziny na godzinę rozkręcały obserwacje. Najpierw na Górze Pirata, gdzie jak zawsze mogliśmy liczyć na spektakl przelotu niepoliczalnych stad wróblaków, w tym bardzo ciekawy przelot białorzytek (!), pierwszą czeczotkę i jery, a także na bliskie spotkania z rybołowami, trzmielojadami, sokołami wędrownymi, kobuzami, pustułkami i krogulcami 😊 Pod koniec dnia zajrzeliśmy do nowo otwartego punktu morskiego Drapolicz, gdzie w ciągu niespełna trzech godzin zaobserwowaliśmy 13 wydrzyków, w tym 4 wydrzyki tęposterne 💪 W kolejnych dniach zmienił się kierunek wiatru, ale nad morzem, zwłaszcza rano i wieczorem notowaliśmy coraz wyraźniejszy przelot kaczek, siewek, a także nurów, perkozów, mew i rybitw.
Na koniec byliśmy jeszcze na Ujściu Wisły, gdzie czekało na nas kilkanaście gatunków siewek, w tym blisko pół tysiąca biegusów, bliskie spotkania ze szlamnikami oraz dorosły sokół wędrowny i bieliki tasujące co jakiś czas duże stada gęsi, kaczek, mew i kormoranów.
We wrześniu odwiedziliśmy też Puszczę Białowieską, gdzie zakończyliśmy cykl naszych czterech tegorocznych spotkań z puszczańską przyrodą, podczas których mogliśmy poobserwować nie tylko jej lotnych mieszkańców, ale również popodglądać ssaki i poznać ich biologię. Tym razem zachwycaliśmy się przede wszystkim rykowiskiem.
Kolejnym rejonem, którego nie mogliśmy ominąć była Zamojszczyzna. Dwukrotnie zawitaliśmy tam w sierpniu i tradycyjnie napawaliśmy się widokiem bardzo licznych szponiastych i sokołów, wędrówką bocianów i żołn, obserwacjami czapli purpurowych, a pod koniec miesiąca także morneli. W tym roku więcej było mornelarzy niż morneli 😆 ale dzięki temu mogliśmy się wymieniać na bieżąco informacjami i być tam gdzie było najciekawiej. Wiadomo, współpraca w terenie to podstawa 😉
W lipcu zajechaliśmy także nad Zalew Szczeciński, gdzie jak zwykle bieliki z mewami dały podniebny popis i choć ten show widzieliśmy już kolejny raz, to wciąż jesteśmy nim zachwyceni.
Dziękujemy za wspólne obserwacje 💚
Pozdrawiamy i zapraszamy do fotorelacji 👋
Sylwia i Krzysztof