21/05/2026
Ilekroć jestem w Rzymie, zwracam grupom uwagę na ten kalendarz, a wisi w sklepach już ponad 20 lat.
https://www.facebook.com/share/1AyPxYw7bG/
Tajemnica słynnego kalendarza z Rzymu. Kim naprawdę jest „seksowny ksiądz”?
Z pewnością każdy, kto był w Rzymie, widział ten kalendarz. Wisi wszędzie. W kioskach obok Koloseum. W sklepikach między Fontanną di Trevi a Piazza Navona. Kalendarz z przystojnym księdzem na okładce. A kto był w Rzymie kilka razy, ten zauważył jeszcze jedną rzecz. Na tych kalendarzach zmienia się właściwie tylko data. A twarz pozostaje dokładnie ta sama.
Młody ksiądz o idealnej twarzy, ciemnych oczach i spojrzeniu człowieka, który albo właśnie wygłosił płomienne kazanie, albo za chwilę złamie serca połowie turystek.
I od ponad dwóch dekad tysiące kobiet reagują dokładnie tak samo:
„Mamma mia, jaki przystojny ksiądz”.
Tyle że dziś ten „młody ksiądz” ma prawie czterdzieści lat.
Zaraz, zaraz… ksiądz? Czy aby na pewno?
No to posłuchajcie.
Przyjeżdżasz do Rzymu, oglądasz relikwie świętych, świątynie, fresk Caravaggia i księdza-sexbombę z kiosku z pamiątkami.
A potem okazuje się, że ten ksiądz… nigdy księdzem nie był.
Poznajcie Giovanniego Galizia. Człowieka, który od 23 lat patrzy na świat z okładki słynnego Calendario Romano. I którego twarz zna praktycznie każdy sprzedawca pamiątek w centrum Rzymu.
Sam Giovanni mieszka poza Rzymem i podobno niemal nigdy nie jest rozpoznawany na ulicy.
Wyobrażacie sobie ten paradoks?
Giovanni gdzieś sobie spaceruje, kupuje kawę, żyje swoim życiem, a w tym samym czasie pod Panteonem grupa turystek z Kansas wzdycha do jego zdjęcia i zastanawia się, czy „ojciec Antonio” nadal odprawia msze.
Nie odprawia. Bo nigdy żadnej nie odprawiał.
Historia zaczęła się w 2004 roku.
Giovanni miał siedemnaście lat. Był młodym chłopakiem z Palermo i nie planował kariery modela ani tym bardziej kariery duchownego.
Fotograf Piero Pazzi miał wtedy pomysł na serię zdjęć pokazujących stereotypowe symbole włoskich miast.
Wenecja: gondolierzy.
Rzym: księża.
Fotograf poznał Giovanniego przez znajomych.
Padła propozycja zrobienia zdjęcia. Dla zabawy.
I tak powstało zdjęcie, które prześladuje go do dziś.
Fotografia wcale nie została wykonana w Rzymie.
Ten najbardziej „rzymski ksiądz świata” stoi na tle kościoła w Palermo.
Konkretnie przy barokowym kościele Chiesa del Gesù di Casa Professa.
Rzym od wieków żyje iluzją. Tutaj fontanny udają starożytność mimo że część jest barokowa, starożytne kolumny trafiają do kościołów, a ludzie płacą sporo za „autentyczne antyczne spaghetti carbonara”, które sto lat temu nie istniało.
Więc dlaczego nie stworzyć legendarnego przystojnego księdza?
I wyszło genialnie. Ten kalendarz stał się częścią krajobrazu miasta.
Naprawdę są ludzie, którzy przyjeżdżają do Rzymu i mówią:
„Nie widziałem papieża, ale widziałem TEGO księdza z kalendarza”.
W dodatku legenda zaczęła żyć własnym życiem, a internet zrobił resztę.
Co roku pojawiały się te same komentarze:
„On już chyba ma 80 lat”.
„Pewnie rzucił kapłaństwo dla miłości”.
„To podobno proboszcz z Mediolanu”.
„Słyszałam, że uciekł z zakonnicą”.
Tymczasem Giovanni pracuje jako steward i instruktor linii lotniczych.
„Najpiękniejszy ksiądz Rzymu” w rzeczywistości szkoli załogi lotnicze.
Sam zainteresowany kompletnie nie rozumie całego zamieszania. W wywiadach powtarzał wielokrotnie, że nie widzi w tym zdjęciu nic sexy.
Tam naprawdę nie ma żadnego uwodzicielskiego uśmiechu rodem z reklamy perfum.
To po prostu dobrze zrobiony portret młodego, przystojnego chłopaka.
Historia zrobiła się mniej zabawna dopiero wtedy, gdy jego zdjęcie wykorzystano przy artykule o księdzu, który podobno przeklinał, brał narkotyki i handlował nimi.
Niewinny żart sprzed lat zamienił się w problem prawny. Giovanni musiał walczyć o usunięcie zdjęcia.
Choć podobno jego mama bardziej się śmiała, niż przejmowała sytuacją.
Włoskie matki mają szczególny talent do reagowania śmiechem dokładnie wtedy, kiedy człowiek najmniej tego potrzebuje. 🤪
Rzym potrafi tworzyć własnych świętych popkultury.
Nieoficjalnych. Trochę zabawnych.
Oto człowiek, który nigdy nie był księdzem, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych „duchownych” Wiecznego Miasta.
Oto fotografia, która okazała się silniejsza niż czas.
Sam Giovanni mówi dziś bardzo rozsądnie:
czas jest demokratyczny i dopada każdego.
No i rzeczywiście, dopada.
Tylko że jego zdjęcie się nie starzeje.
Kiedy stoimy przy rzymskim kiosku i patrzymy na ten kalendarz, mamy wrażenie, że od czasów Jana Pawła II, euro i Nokii 3310 nie zmieniło się absolutnie nic.
Jeśli lubicie takie historie o Rzymie, te dziwne, zabawne i kompletnie nieprzewodnikowe, możecie wesprzeć nasz blog „Zagubieni w Rzymie”:
buycoffee.to/zagubieni-w-rzymie
Dzięki Waszym „kawom” możemy wciąż włóczyć się po Wiecznym Mieście i wygrzebywać dla Was opowieści, których nie znajdziecie w zwykłych przewodnikach.
———
Zapraszamy do zakupu naszych e-booków: naffy.io/dona-rossa