08/08/2026
🐈 Dziś obchodzimy Dzień Kota. Przy tej okazji warto zapoznać się z najsłynniejszym kotem polskiej literatury, Iwanem Konwickim! Tym bardziej, że był prawdziwym Warszawiakiem – kawał życia spędził bowiem w sercu syreniego grodu, na ulicy Wojciecha Górskiego. Twardą ręką, a w zasadzie łapą zarządzał tam apartamentem i rodziną Tadeusza Konwickiego, a przede wszystkim samym Tadeuszem. Uwieczniony został przez pisarza w "Kalendarzu i klepsydrze", a nawet w poświęconej mu biografii „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz”.
🐈⬛ Dachowiec, szary z ciemnymi pręgami, pochodzenie niepewne, imię po Wańce Morozowie z piosenki Bułata Okudżawy. Nazwisko – wiadomo. Na Górskiego pojawił się z winy Marii Iwaszkiewicz.
🐈 Choć miał swoje urocze słabostki, jak bób, walerianę i filmy o Leninie, w pamięci domowników przetrwał jako „krwawy despota", "rozwydrzony bydlak", "tyran" i "egocentryczny cham"!
🐈⬛ A oto co pisze o nim sam autor „Małej apokalipsy”:
„Od razu wyznam rzecz wstydliwą. Kot Iwan nas często bije. Moją żonę, moje córki i mnie. O coś raptem obrażony, zaczaja się w korytarzu i biada temu, kto tam wejdzie. Podskoczy, walnie łapami po nodze zamachowymi ciosami, a bywa, że i ugryzie. W stosunku do mnie stara się miarkować, ale też swoje odbieram. Bije mnie jak bokser, po męsku, chowając pazury. Czasem, kiedy nie jest zły, ale przychodzi na niego dziwna drapieżna fantazja, nagle przeleci obok i kopnie mnie wzgardliwie z obu tylnych nóg. Jest to nasza wstydliwa tajemnica rodzinna. Przed światem udajemy, że nasz kot kocha nas ślepą szaloną miłością”.
🐈 I jak tu nie uwielbiać kotów?! 😉💛
Zdjęcie pochodzi z okładki książki Tadeusza Konwickiego „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz”.