09/02/2025
Czad! https://www.facebook.com/share/1E1nG9j37h/?mibextid=wwXIfr
Murena olbrzymia jest dresiarzem raf koralowych. Tylko że zamiast w bramie czai się pomiędzy ukwiałami i półżywymi podwodnymi kamulcami. Kiedy tylko obok przepływa jakaś fajna rybka, to murena wyskakuje do niej z gębą. Różnica jest taka, że dresiarz jest ofensywnie troskliwy, to znaczy pyta człowieka, czy ma jakiś problem i jeżeli ktoś się wykaże refleksem, to można za cenę portfela wygadać się szeleszczącemu przedstawicielowi kultury fizycznej z trudnego dzieciństwa. Biorąc pod uwagę obecne ceny u terapeutów, to można na tym wyjść wcale nie najgorzej.
Murena jednak milczy, bo głosu nie ma. Zamiast gadać najpierw cię gryzie, a potem cię gryzie. Bo ma kurde dwie szczęki. Jedną na wierzchu mureny, która nadaje jej uroczego wyglądu zamyślonego balaska, a drugą w głębi gardła jak u obcego gdyby Gigerowi płacili w złotówkach. Pierwsza jadaczka służy do łapania i trzymania ofiary. Druga wciąga ją wgłąb mureny, jak kredyt hipoteczny człowieka w kulturę korporacyjną.
Nie dość, że murena ma zęby ostre jak żyletki to w dodatku wali jej z pyska. Bakteriami, toksynami i śluzem z zewnątrz mureny. Więc jak już kogoś użre to infekcja gotowa. Co prawda sama raczej nie atakuje ludzi, bo ma jakieś tam standardy, ale niech buk liściasty was strzeże przed macaniem rafy. Z wielu powodów, ale również dlatego, żebyśmy potem wszyscy nie musieli się zrzucać w podatkach na dekończynację.
Skoro jesteśmy przy śluzie, to murena jest nim pokryta w całości. Nie ma za to łusek, czyli nie dość, że jest rybą to w dodatku łysą. Jest też rozciągnięta do granic możliwości, to znaczy, może mierzyć nawet trzy metry przy wadze 30 kilogramów. Trochę chytrze, ale wszystko po to, żeby mogła przeciskać się pomiędzy koralowcami jak emeryci zapaletowanymi alejkami biedronki. Potem siedzi w takiej koralowej dziurze i czai się na przepłydniów, czyli przechodniów tylko, że w wodzie, bo jest zbyt leniwa, żeby aktywnie zarabiać na życie.
Czasami murena dogaduje się z innym rybim bandytą, to znaczy z granikiem koralowym na wspólną bandyterkę. Granik poluje nad rafą a przerażone ryby, którym udało się uniknąć jego czerwonego ryjka, uciekają pomiędzy koralowce. A tam już wiecie kto czeka: Marek Belka z podatkiem od zysków kapitałowych. No i jeszcze murena.
Życie płciowe mureny jest słabo zbadane, ale i tak oburzające. Zamiast jak porządny obywatel trzymać się przypisanych jej ról społeczno-łóżkowych ona jest bezczelnie dichogamiczna oraz ostentacyjnie hermafrodyczna i to czasami w tym samym momencie. Sprawdziłem i dichogamia nie jest niestety związana z muzyką z lat 80. Oznacza natomiast, że murena może sobie podczas życia zmienić płeć według własnego widzimisię. Hermafrodytyzm natomiast charakteryzuje się tym, że murena może mieć jednocześnie męskie oraz żeńskie gonady co znacząco zwiększyłoby jej szanse natury rozrywkowej na dyskotece, ale tutaj już ustaliliśmy, że to niestety nie to dicho.
Poza tym z tą rozrywkowością u mureny też jest przeciętnie, bo rozmnaża się tylko raz w życiu, a potem ginie. No i jak to u węgorzy pokonuje w tym celu absurdalnie duże odległości, bo nawet 7200 kilometrów. Czego to człowiek, to znaczy wodna bagietka z zębami nie zrobi dla paru chwil oślizgłej miłości.