Mountain Freaks

Mountain Freaks Organizujemy trekkingi i wyprawy górskie. Bezpiecznie, skutecznie, z pasją i bez ściemy. Kazbek to nasz 💎. Robimy też Koronę Ziemi i Koronę Wulkanów. Naszym też.
(390)

Spełniamy marzenia, tworzymy społeczność górskich świrów, szkolimy i uczymy. Działamy legalnie od 2015. Mountain Freaks to agencja górska założona w 2015 roku. Właścicielami agencji i liderami naszych wypraw jesteśmy my, czyli: Ewa Stachura i Nika Gomiashvili. Organizujemy najlepsze trekkingi i wyprawy górskie, spełniamy marzenia, tworzymy społeczność górskich świrów i edukujemy o górach. Wszystki

e nasze wyprawy organizujemy bezpieczne, skutecznie i z pasją. Organizujemy tylko takie wyprawy, w których sami chcielibyśmy wziąć udział. Gruzja jest naszą specjalnością, bo tutaj, u stóp Kazbeku, znajduje się nasze główne biuro i tutaj wszystko się zaczęło. Jesteśmy oficjalnie zarejestrowanym organizatorem turystyki w Polsce, posiadamy wszystkie wymagane uprawnienia do zabierania Was w góry całego świata, a na 2026 rok planujemy pierwszą agencyjną wyprawę na 8-tysięcznik. Ciągle się rozwijamy, dążymy do doskonałości organizacyjnej i zawsze jesteśmy transparentni. Otrzymaliśmy wiele nagród za naszą działalność, w tym trzykrotnie nagrodę dla najlepszej agencji górskiej w Gruzji, a najlepszym dowodem wysokiej satysfakcji naszych gości są ich opinie o naszych wyprawach. Nasze motto to: „Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach”. Dlatego nie chcemy, żebyście tylko stanęli na szczycie podczas naszych wypraw. Chcemy, żebyście poczuli prawdziwy klimat wyprawy górskiej, złączyli się braterstwem liny i przekroczyli własne granice, bo to w górach jest najpiękniejsze. Nie chcemy też, żebyście podczas wyprawy z nami tylko „odhaczyli” miejsca z listy atrakcji danego regionu czy kraju. Chcemy, żebyście się zachwycili i wrócili do domu z niezapomnianymi wspomnieniami oraz bogatsi o nowe doświadczenia. Dobry himalaista to żywy himalaista. Wasze bezpieczeństwo jest naszym priorytetem. Zatrudniamy tylko przewodników z uprawnieniami, dużym doświadczeniem, wiedzą o górach i umiejętnością udzielania pomocy w sytuacjach kryzysowych. Większość z nich jest również ratownikami. Dla uczestników naszych wypraw wybieramy zawsze ubezpieczenia turystyczne wysokiej klasy, które obejmują uprawianie sportów wysokiego ryzyka, akcję ratunkową helikopterami, choroby przewlekłe oraz zdarzenia pod wpływem alkoholu. W trakcie każdej wyprawy regularnie monitorujemy stan waszego zdrowia i samopoczucia, a w razie potrzeby jesteśmy gotowi, aby udzielić Wam pomocy. W trakcie wypraw zawsze mamy apteczkę, która zawiera m.in. leki na chorobę wysokogórską, telefon satelitarny i zapasowy sprzęt, którym jesteśmy Was w stanie poratować, kiedy np. zgubicie swoje okulary lodowcowe czy łapawice. W naszych wyprawach powyżej 7000 m zawsze uczestniczy nasz medyk. Zawsze mamy plan B, C, a nawet plan Z. Wiemy, że waszym głównym celem w trakcie wyprawy jest stanięcie na wymarzonym szczycie. Dlatego wybieramy statystycznie najstabilniejsze pogodowo terminy wypraw, tworzymy najlepsze plany aklimatyzacyjne, mamy zawsze odpowiednią ilość dni zapasowych na wypadek złej pogody lub przedłużonego procesu aklimatyzacji, a w naszych akcjach górskich uczestniczy taka ilość przewodników, która umożliwia wejście na szczyt wszystkim, którzy chcą i mogą to zrobić, a także powrót do bazy tym wszystkim, którzy z jakiś powodów zawracają w trakcie ataku szczytowego. Jesteśmy elastyczni, nie trzymamy się na siłę planu tylko dla formalności i tak prowadzimy każdą wyprawę, aby, pomimo wszystkich okoliczności, zrealizować jej cel. Kochamy, to co robimy, więc od momentu zapisania się na listę uczestników naszej wyprawy, otoczymy Was opieką i wsparciem. Będziemy odpowiadać na wasze pytania, będziemy rozwiewać wątpliwości, będziemy doradzać, będziemy Was motywować. Damy Wam kontakt do zaprzyjaźnionego lekarza, dietetyczki, trenera, a także kody rabatowe do sklepów sportowych czy producentów odzieży puchowej. Nie ma dla nas głupich pytań na etapie przygotowań do wyprawy i nie denerwujemy się, kiedy słyszymy kolejny raz to samo pytanie. Wiemy, że dla Was to często pierwsza taka wyprawa, więc dzielimy się z Wami naszym doświadczeniem i podpowiadamy Wam na każdym jej etapie. Każdego uczestnika naszych wypraw traktujemy indywidualnie, każdemu poświęcamy czas i uwagę, każdy jest dla nas ważny. Nie mamy klientów, mamy gości, którzy stają się przyjaciółmi i razem z nami tworzą społeczność górskich świrów.

11/08/2026

Jeść, pić, sikać, spać ... i powtórzyć od początku! 😂😅 Czyli dzień z życia w bazie pod Kazbekiem 🇬🇪

🎥 Joanna Wnuk - .creator

Tym razem nasz Elbrus miał 5350 metrów. Do szczytu zabrakło niespełna 300 metrów. Cała grupa zawróciła. Powód był jeden ...
06/08/2026

Tym razem nasz Elbrus miał 5350 metrów. Do szczytu zabrakło niespełna 300 metrów. Cała grupa zawróciła. Powód był jeden - fatalne warunki pogodowe. Przede wszystkim - zerowa widoczność. Na Kaukazie, zarówno na Kazbeku, jak i na Elbrusie, często podczas ataków szczytowych idziemy w chmurach. Brak widoków nie jest niczym wyjątkowym. Dla nas to normalne warunki. Ale jest moment, kiedy chmura zamienia się w kompletną białą ścianę. Kiedy nie widać osoby idącej kilka metrów przed Tobą. Kiedy nawet dla przewodników nawigacja zaczyna być niemożliwa. To nie są już trudne warunki. To są warunki zagrażające życiu i zdrowiu. A wtedy decyzja może być tylko jedna - zawracamy.

Ta grupa naprawdę chciała zdobyć Elbrus. Wszyscy walczyli do końca i mimo bardzo wymagających warunków nikt nie narzekał. Kilka dni wcześniej wszyscy w komplecie stanęli na Kazbeku, więc apetyt na drugi pięciotysięcznik był ogromny. Ale tym razem trzeba było zapanować nad ambicjami i zadowolić się wysokością 5350 metrów.

To wejście na Elbrus od początku nie układało się łatwo. Kiedy jechaliśmy z Kazbegi do Azau pod Elbrusem, dotarła do nas wiadomość o tragicznej wyprawie bośniackiej grupy. Pięciu z siedmiu uczestników zginęło na Elbrusie w trakcie ataku szczytowego. Równocześnie prognozy zapowiadały bardzo poważne załamanie pogody, które miało potrwać jeszcze kilka dni. Już wtedy wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Na granicy zgubiliśmy jeden bagaż 🫨 Na szczęście się odnalazł, ale oczywiście było z tym sporo zamieszania. Po przyjeździe do Azau czekała na nas kolejna niespodzianka. W całym regionie zabrakło prądu. Nie było go w hotelach, restauracjach ani nie działała kolejka, która wywozi wyprawowiczów do bazy noclegowej na Elbrusie. Z tego względu atak szczytowy przesunęliśmy o jeden dzień. Nawet nam to odpowiadało. Liczyliśmy, że przeczekamy załamanie pogody. Nie udało się. Fatalna pogoda utrzymała się jeszcze przez trzy dni po naszym zejściu. Dopiero później Elbrus znowu pokazał swoje łagodniejsze oblicze. Tym razem jednak góra powiedziała „nie”.

Czy czujemy niedosyt? OCZYWIŚCIE. Zawsze cieszymy się najbardziej, kiedy cała grupa bezpiecznie schodzi do bazy. I zawsze powtarzamy, że właśnie to jest najważniejsze. Ale nie będziemy udawać, że zdobycie szczytu jest nam obojętne. W góry jeździmy po to, żeby stawać na szczytach. W czasie akcji górskiej robimy wszystko, co możliwe, żeby ten cel zrealizować. Dlatego po takim dniu naturalne są smutek, rozczarowanie i poczucie niedosytu. Tak samo dla uczestników, jak i dla nas - liderów, przewodników i organizatorów. To są emocje, które po prostu są częścią górskiej pasji. Prędzej czy później w życiu każdego górskiego świra przychodzi dzień, kiedy trzeba zawrócić. I to właśnie takie dni uczą najwięcej. O górach. O pokorze. O podejmowaniu decyzji. I o nas samych.

🫡
Ewa Stachura
liderka i właścicielka Mountain Freaks

30/07/2026

Atak szczytowy okiem jednej z uczestniczek wyprawy 🔥💪
🎥 Joanna Wnuk - .creator 😘

Najczęściej w social mediach widzicie tylko zdjęcie ze szczytu. Rzadko opowiada się o wszystkim, co wydarzyło się wcześn...
25/07/2026

Najczęściej w social mediach widzicie tylko zdjęcie ze szczytu. Rzadko opowiada się o wszystkim, co wydarzyło się wcześniej. I później. A przecież większość wypadków w górach dzieje się właśnie podczas zejścia, a nie wejścia. Nie lubię tego, bo później Wy - potencjalni uczestnicy takich wypraw - możecie odnieść wrażenie, że wyprawy wysokogórskie przebiegają zgodnie z założonym planem. A to nie jest prawda. Góry wysokie to środowisko nieprzewidywalne. Nie da się tu zaplanować wszystkiego. Nawet przy najlepszej organizacji, najlepszym zespole i najbardziej dopracowanym planie zawsze wydarzy się coś, co nas zaskoczy i co będzie trzeba ogarnąć tu i teraz. Coś, co wymusi zmianę planu. Coś, co sprawi, że trzeba będzie podejmować często trudne decyzje. Właśnie dlatego chcę Wam dziś opowiedzieć o 3️⃣ wyzwaniach organizacyjnych z naszej ostatniej otwartej wyprawy na Kazbek, które trzeba było ogarnąć, żeby mogło powstać to zdjęcie 👇 Chcę pokazać Wam, że każda wyprawa ma swoje komplikacje. Chcę nadać trochę ostrości tym wszystkim słodkim zdjęciom ze szczytu 🌶️

1️⃣ Na kilka dni przed wyprawą okazało się, że przez ogromne ilości śniegu wciąż zalegającego na lodowcu po zimie konie nie będą w stanie donieść bagaży głównych uczestników wyprawy do Stacji Meteo. To oznaczało jedno. Uczestnicy musieliby wnieść do bazy wszystko na własnych plecach. A każdy kilogram na wysokości „waży” znacznie więcej niż na poziomie morza i odbiera siły tak potrzebne podczas ataku szczytowego. Zaczęliśmy więc szukać alternatyw. Telefon za telefonem. Helikoptery nie latały ze względu na bardzo słabą widoczność i silny wiatr. W Gruzji co do zasady nie ma porterów, więc takiej usługi też nie da się zamówić od tak. W końcu udaje nam się zebrać grupę znajomych, którzy zgadzają się pomóc naszej ekipie i przenieść bagaże naszych wyprawowiczów na odcinku, którego konie nie są w stanie pokonać. Nikt nie zostaje bez pomocy. Nikt nie musi wnosić zbyt ciężkiego dla siebie bagażu.

Co ciekawe, była to druga taka sytuacja w ciągu naszej 11-letniej historii organizowania wypraw na Kazbek. Potraktowaliśmy ją jako kolejną wskazówkę, że sezon zaczyna się stopniowo przesuwać i że trzeba uwzględnić tę zmianę podczas planowania kolejnych sezonów. Na Kaukazie od kilku lat obserwujemy, że wrzesień jest dużo stabilniejszy pogodowo niż lipiec 🕵🏻‍♀️

2️⃣ Wszystkie prognozy pogodowe mówiły to samo. Zbliża się duże załamanie pogody, a od 24 lipca wiatr będzie tak silny, że wejście na szczyt nie będzie możliwe przez kilka kolejnych dni. Podejmujemy więc decyzję, że musimy zdążyć przed załamaniem. Atak planujemy na 23 lipca i wychodzimy godzinę wcześniej niż zwykle, żeby mieć większy margines bezpieczeństwa przed prognozowanym pogorszeniem pogody w drugiej połowie dnia. Można było czekać. Można było liczyć na cud i zmianę prognoz. Można było uznać, że uczestnicy powinni jeszcze jeden dzień odpocząć. Ale po co być bardziej wypoczętym, skoro pogoda i tak zatrzyma nas w połowie drogi? 🙃 Ruszamy więc do ataku w pierwszym możliwym terminie i świadomie nie wykorzystujemy dnia zapasowego. Na wyprawach wysokogórskich cierpliwość jest bardzo ważna. Ale równie ważna jest umiejętność rozpoznania momentu, kiedy nie warto już czekać i trzeba ruszyć. Bo czasami okno pogodowe trwa naprawdę bardzo krótko. Kolejnej nocy na szczyt nie wszedł już nikt. Wszystkie zespoły zawracały z powodu bardzo silnego wiatru. W chwili, gdy piszę ten post, na Kazbeku wiatr osiąga w porywach około 100 km/h.

3️⃣ W trakcie ataku szczytowego Nika, jako lider wyprawy i główny przewodnik, podjął decyzję o zawróceniu jednego z uczestników. To są zawsze najtrudniejsze decyzje. Bo wiemy, ile pracy, czasu i pieniędzy włożyliście w przygotowanie do wyprawy. Ale zdrowie i życie są zawsze ważniejsze niż dążenie do celu za wszelką cenę. Po zejściu do bazy okazało się, że u uczestnika zaczyna rozwijać się wysokościowy obrzęk płuc. Natychmiast zorganizowaliśmy indywidualnego przewodnika i bezpieczne zejście do Kazbegi, ponieważ w takich sytuacjach jak najszybsze zejście na niższą wysokość jest najlepszym możliwym leczeniem. Po zejściu stan zdrowia uczestnika bardzo szybko się poprawił. Zawrócenie uczestnika nigdy nie jest łatwą ani popularną decyzją. Ale właśnie po to jest doświadczony lider, który potrafi obiektywnie ocenić stan i w sytuacji krytycznej nie kierować się emocjami ani „gorączką szczytową”, tylko tym, co naprawdę najważniejsze - zdrowiem i życiem.

Wszyscy bezpiecznie wrócili na niziny. Dziewiętnaście osób z dwudziestu czterech stanęło na szczycie. Wszyscy wrócili z ogromnym doświadczeniem, które jest znacznie cenniejsze niż kolejne zdjęcie ze szczytu wrzucone do internetu. Od lat powtarzam jedną rzecz. Nie chwalmy się liczbą zdobytych szczytów. Chwalmy się decyzjami podejmowanymi podczas wypraw. Bo ludzie, którzy podejmują dobre decyzje w górach, zdobywają też najwięcej szczytów. Nie dlatego, że „cisną na maksa”. Właśnie dlatego, że ryzykują najmniej.

Już jutro kończymy pierwszy etap tej przygody. Ekipa kazbekowa wraca do Tbilisi, skąd większość uczestników wyleci do Polski. Dziesięć osób rusza jednak dalej - w kierunku Elbrusa. Za kilka dni stoczą tam kolejną walkę o następny szczyt 🔥

Ewa Stachura
właścicielka i liderka Mountain Freaks

Krótki meldunek z zakończonego właśnie ataku szczytowego naszej pierwszej otwartej grupy kazbekowej w tym sezonie 🏔️🇬🇪Z ...
23/07/2026

Krótki meldunek z zakończonego właśnie ataku szczytowego naszej pierwszej otwartej grupy kazbekowej w tym sezonie 🏔️🇬🇪

Z 23 uczestników wyprawy aż 19 stanęło na szczycie Kazbeku. Cztery osoby zawróciły podczas ataku. Trzy podjęły własną decyzję o odwrocie. W przypadku czwartej decyzję o zawróceniu podjął Nika jako lider wyprawy i główny przewodnik. Powodem odwrotów było narastające zmęczenie oraz dolegliwości związane z wysokością. Takie sytuacje są czymś naturalnym i nie świadczą o słabym przygotowaniu uczestników. Umiejętność podjęcia decyzji o odwrocie we właściwym momencie jest jedną z najważniejszych cech dobrego alpinisty i dobrego lidera wypraw. Szczyt jest tylko połową drogi, a prawdziwym sukcesem w górach jest to, że wszyscy bezpiecznie wracają do bazy 💪

Od początku istnienia Mountain Freaks pokazujemy nasze wyprawy takimi, jakie naprawdę są. Nie publikujemy wyłącznie zdjęć ze szczytu i informacji o sukcesach. Zawsze podajemy pełny obraz sytuacji – ilu uczestników weszło na szczyt, ilu zawróciło i dlaczego. Nie każdy uczestnik staje na szczycie i nie ukrywamy tego. Taka jest rzeczywistość wypraw wysokogórskich i uważamy, że właśnie o niej warto mówić otwarcie.

Teraz cała ekipa odpoczywa, cieszy się wspólnym sukcesem i szykuje do świętowania jutro po zejściu do Kazbegi 🍷🤭

📸 Joanna Wnuk

Ewa Stachura
właścicielka i liderka Mountain Freaks

🚒👨‍🚒🔥🫡
21/07/2026

🚒👨‍🚒🔥🫡

🚒🏔️ To już dziś!

Dziś o 22:45 z Warszawy Maciej Paszek i Mateusz Samulak rozpoczną swoją niezwykłą wyprawę na Kazbek i Elbrus. Przed nimi kilkanaście dni pełnych wysiłku, walki z własnymi słabościami i wymagającymi warunkami wysokogórskimi.

Ale ta ekspedycja ma znacznie większy cel niż zdobycie dwóch szczytów.

Maciej i Mateusz idą w góry dla Dzieci Bohaterów - Podopiecznych Fundacji Dorastaj z Nami. Chcą pokazać, że siłę i determinację można wykorzystać nie tylko do zdobywania szczytów, ale również do pomagania tym, którzy każdego dnia mierzą się z konsekwencjami największego poświęcenia swoich rodziców.

🗓️ Co ich czeka?

🏔️ 18 lipca - przylot do Gruzji i pierwsze wejście aklimatyzacyjne na Sadzele (3300 m n.p.m.).

🏕️ Kolejne dni to stopniowe zdobywanie wysokości, noclegi w obozach, trening aklimatyzacyjny i szkolenie lodowcowe.

⛰️ 23 lipca planowany jest atak szczytowy na Kazbek. Wyruszą w nocy, a cała akcja może potrwać nawet 16 godzin.

🚒 Po krótkim odpoczynku ruszą dalej - na Elbrus, najwyższy szczyt Europy.

⛰️ 28 lipca planowany jest drugi atak szczytowy, który potrwa od 11 do 14 godzin.

Jeśli pogoda pokrzyżuje plany, harmonogram może się zmienić. W górach to natura zawsze podejmuje ostateczną decyzję.

💙 My przez najbliższe dwa tygodnie będziemy towarzyszyć Maćkowi i Mateuszowi, pokazując kolejne etapy ich wyprawy. Będziemy trzymać kciuki za bezpieczne wejścia na szczyty i dzielić się z Wami relacjami z tej wyjątkowej ekspedycji.

Ty też możesz dołączyć do tej misji już teraz!
👉 Wesprzyj zbiórkę dla Dzieci Bohaterów:
https://www.siepomaga.pl/razem-na-szczyt-kazbekelbrus-2026

Każda wpłata pomaga zapewnić naszym Podopiecznym wsparcie psychologiczne, edukacyjne i rozwój, którego potrzebują po stracie lub ciężkim urazie rodzica pełniącego służbę.

💙 Razem możemy zdobyć znacznie więcej niż górskie szczyty. Razem możemy dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na przyszłość.

Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie Państwowa Straż Pożarna W Akcji

Ucz się! 🚨 Góry wysokie są piękne, ale są też bardzo niebezpieczne. Tu nie ma znaczenia, czy jesteś w nich sam/a, z kole...
16/07/2026

Ucz się! 🚨 Góry wysokie są piękne, ale są też bardzo niebezpieczne. Tu nie ma znaczenia, czy jesteś w nich sam/a, z kolegą, z żoną, z agencją górską, z przewodnikiem, w grupie większej czy mniejszej. Ostatecznie i tak najważniejsze jest to, żebyś Ty sam/a wiedział/a jak najwięcej i umiał/a sobie poradzić w kryzysowych sytuacjach. W górach wysokich nie możemy opierać się tylko na organizatorze, przewodniku czy znajomych. Gwarantem naszego bezpieczeństwa w górach jesteśmy dla siebie my sami. Więc naprawdę warto się szkolić, robić kursy turystyki zimowej, kursy lawinowe, kursy pierwszej pomocy, wybierać organizatorów wypraw, którzy w okresie przygotowań do wyjazdów i w ich trakcie przekazują dużo wiedzy, a nie tylko „odhaczają kolejne punkty programu, który trzeba zrealizować”. Warto robić dobry research przed wyprawą, warto skonsultować się przed wyjazdem z trenerem, dietetykiem, lekarzem, przegadać kwestie sprzętowe i ubraniowe z kimś bardziej doświadczonym. Warto dowiedzieć się jak najwięcej o procesie aklimatyzacji, żeby wiedzieć, jak będzie zachowywać się ciało i psychika na wysokościach i być na to gotowym/ą. Bo im więcej wiesz, im więcej rozumiesz, tym mniej się boisz, tym bardziej jesteś spokojny/a i pewny/a siebie, a co za tym idzie – tym wyżej zajdziesz. A przede wszystkim - cało i zdrowo i wrócisz do domu! 🫡

Ewa Stachura
właścicielka i liderka Mountain Freaks

12/07/2026

Właśnie przeczytałam bardzo długi reportaż w The New Yorker o sprawie Thomasa Plambergera i Kerstin Gurtner. Jeżeli interesujecie się górami, polecam go przeczytać. Naprawdę warto zainwestować 4 USD w dostęp do artykułu, bo dowiecie się z niego więcej niż z niejednego szkolenia górskiego za tysiące złotych 😅

To najbardziej dokładny opis wydarzeń związanych z tą sprawą, jaki znalazłam w mediach. Znacznie dokładniejszy niż w polskich artykułach, często skupionych jedynie na clickbaitowym tytule. Autor opisuje tamto wejście na Grossglockner, śmierć Kerstin, proces jej partnera i cały łańcuch decyzji, który doprowadził do tragedii.

Ta historia nie wydarzyła się dlatego, że ktoś popełnił jeden wielki błąd. Wydarzyła się dlatego, że po każdym kolejnym błędzie zapadała decyzja, żeby iść dalej. Jeszcze trochę. Jeszcze damy radę. Jeszcze tylko ten odcinek. Jeszcze nie zawracajmy. Jeszcze nie potrzebujemy pomocy. Właśnie z takich "jeszcze" składa się ta historia.

Sędzia, uzasadniając wyrok, powiedział Thomasowi coś, co uważam za jedną z najmocniejszych lekcji o odpowiedzialności w górach, jakie każdy z nas powinien odrobić przez wyruszeniem na jakąkolwiek wyprawę. Nie powiedział mu, że jest słabym alpinistą. Powiedział dokładnie odwrotnie - że jest bardzo dobrym alpinistą. I właśnie dlatego powinien był znacznie wcześniej zauważyć, że jego partnerka nie ma już takich możliwości jak on. Oceniał górę przez pryzmat własnych ambicji, a nie realnych możliwości zespołu, którzy tworzyli. Bo wyjście z kimś w góry nie oznacza, że idziesz tak długo, jak Ty masz siłę. Oznacza, że być może będziesz musiał zrezygnować ze szczytu, mimo że czujesz się świetnie, bo Twój partner nie powinien zrobić już ani jednego kroku wyżej.

Zawsze Wam powtarzam, że sukces wyprawy naprawdę nie ma nic wspólnego ze stanięciem na szczycie. Sukcesem jest moment, kiedy wszyscy po ataku szczytowym siedzimy razem przy kolacji w bazie. Kiedy wszyscy cali i zdrowi wracamy do domów. Kiedy możemy planować kolejne wyprawy. Na jeszcze wyższe szczyty albo powrót na ten, którego tym razem nie udało się zdobyć.

I właśnie dlatego tak dużo czasu poświęcamy w Mountain Freaks na rozmowy o odwrocie, komunikacji, tempie, zmęczeniu, zawracaniu i proszeniu o pomoc. Nie dlatego, że jesteśmy control freakami. Tylko dlatego, że wiemy, co w górach wysokich naprawdę ma znaczenie.

Nie rozliczajmy się z liczby zdobytych szczytów. Rozliczajmy się z decyzji podejmowanych w trakcie wypraw. Paradoks polega na tym, że kiedy decyzje są bezpieczne, szczytów też jest więcej. Wiemy to z własnego doświadczenia.

PS. Jeżeli organizujecie wyjścia w góry dla znajomych albo dla "znajomych z internetu", przeczytajcie ten reportaż koniecznie. Bo ta historia nie jest o zawodowych przewodnikach. Jest o każdym, kto choć raz powiedział: “chodźcie, zorganizuję i poprowadzę, bo już tam byłem/am”.

Ewa Stachura
właścicielka i liderka Mountain Freaks

W 2015 roku wyjeżdżałam do Gruzji będąc, mówiąc bardzo delikatnie, w totalnej du**e życiowej. Po największej osobistej i...
18/06/2026

W 2015 roku wyjeżdżałam do Gruzji będąc, mówiąc bardzo delikatnie, w totalnej du**e życiowej. Po największej osobistej i zawodowej porażce, jakiej doświadczyłam wtedy… i jakiej, szczerze mówiąc, nie przebiło nic aż do dziś 🤷‍♀️ Nikt - łącznie ze mną - nie mógł przypuszczać, jak bardzo ta jedna decyzja zmieni całe moje życie.

2026 rok, czyli 11 lat później - ponad 1500 zorganizowanych wypraw wysokogórskich, ponad 250 wypraw poprowadzonych osobiście w roli liderki, flaga Mountain Freaks powiewająca na 6 kontynentach. I moja historia opisana w Forbes 🥹

Tylko ja wiem, ile mnie to wszystko kosztowało i jaką cenę zapłaciłam za ten sukces. Bo tak - słowa „sukces” nie chcę się już dłużej bać.

Dziś w nagrodę dla samej siebie - pączek z różą z mojej ulubionej pączkarni, a potem wracam do ogarniania, bo przed nami jeszcze wiele szczytów do zdobycia 🫡

Ewa Stachura
właścicielka i liderka Mountain Freaks

Nika właśnie wsiadł do pociągu do Zakopanego 🚂 A to oznacza, że otwieramy kolejny rozdział naszej górskiej historii 🥹 By...
12/06/2026

Nika właśnie wsiadł do pociągu do Zakopanego 🚂 A to oznacza, że otwieramy kolejny rozdział naszej górskiej historii 🥹 Byliśmy już z Wami w najwyższych górach świata, a dzisiaj po raz pierwszy zabieramy Was w Tatry, na obóz szkoleniowo-treningowy, który organizujemy wspólnie z Formą Na Szczyt 🔥

Wiecie, że edukacja górska od zawsze jest fundamentem Mountain Freaks. Dlatego obiecujemy jedno - podczas tych obozów dostaniecie maksymalnie dużo praktycznej wiedzy, takiej, która pozwoli Wam lepiej rozumieć góry, lepiej przygotowywać się do wypraw wysokogórskich i podejmować lepsze decyzje w trudnych warunkach. A to oznacza jedno - większe szanse na realizację waszych największych górskich celów 💪

Nie mogliśmy mieć lepszego partnera do tego przedsięwzięcia niż Forma na Szczyt 🤝

Śledźcie nasze relacje przez najbliższy weekend, bo Nika nadaje prosto z Zakopanego ✌️ A my wkrótce będziemy informować o kolejnych obozach, do których będziecie mogli dołączyć 🫡

Ewa i Nika
właściciele i liderzy Mountain Freaks

Adres

Aleja Jana Pawła II 27
Warsaw
00-867

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 19:00
Wtorek 09:00 - 19:00
Środa 09:00 - 19:00
Czwartek 09:00 - 19:00
Piątek 09:00 - 19:00
Sobota 09:00 - 19:00
Niedziela 09:00 - 19:00

Telefon

+48572409259

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mountain Freaks umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Mountain Freaks:

Skróty

Udostępnij

Kategoria