13/08/2026
Nagrobek Władysława Jagiełły w katedrze wawelskiej jest królewskim pomnikiem, politycznym manifestem i kamiennym bestiariuszem. Mamy tutaj bowiem dwa lwy, smoka, cztery psy i cztery ptaki myśliwskie.
Nagrobek powstał przed 1431 rokiem, najprawdopodobniej jeszcze za życia Jagiełły. Gotycką tumbę oraz figurę monarchy wykonano z czerwonego marmuru węgierskiego. Nie znamy nazwiska twórcy, a badacze od dziesięcioleci spierają się o pochodzenie jego warsztatu. Proponowano między innymi Toskanię, Lombardię, Burgundię i Europę Środkową. Rozstrzał jak widać duży. Zabytek nie zamierza jednak ułatwiać pracy historykom sztuki i konsekwentnie odmawia podpisania się nazwiskiem autora, co w sumie koniec końców chyba działa na ich korzyść.
Najbardziej niezwykłe – dla nas oczywiście – są dwa lwy przy wezgłowiu króla. Na średniowiecznych nagrobkach pojedynczy lew często znajdował się pod stopami postaci. Mógł podkreślać jego odwagę, siłę, wysoki status albo zwycięstwo nad złem. Znaczenie zawsze zależało jednak od całego programu pomnika.
Jagiełło otrzymał nie jednego, lecz dwa lwy, i to umieszczone przy głowie.
Lwy podtrzymują ozdobną poduszkę, na której spoczywa głowa monarchy. Zajęły miejsce przeznaczane zazwyczaj dla aniołów albo ludzkich postaci podtrzymujących poduszkę. Bezapelacyjnie awansowały więc z roli podnóżka, do której przywykli ich krewniacy na innych nagrobkach.
Co oznaczają? Najbardziej oczywista odpowiedź prowadzi do symboliki królewskiej. Lew był uważany za króla zwierząt, dlatego doskonale nadawał się do podkreślania majestatu, odwagi i sprawiedliwości ludzkiego władcy. Dwa drapieżniki nie leżą jednak pod stopami Jagiełły, lecz dosłownie wspierają jego głowę – siedzibę rozumu, woli i królewskiej mądrości. Mogły zatem przedstawiać nie tylko siłę fizyczną, ale również cechy dobrego i sprawiedliwego monarchy.
W tradycji chrześcijańskiej lew wiązał się również z Chrystusem i zmartwychwstaniem. Według „Fizjologa” lew przywracał życie swoim młodym trzeciego dnia po ich narodzinach. Dwa drapieżniki przy głowie zmarłego monarchy mogły więc nie tylko strzec jego snu, lecz także przypominać o nadziei na życie wieczne.
Nieco światła może rzucić kontekst pozostałych zwierząt. Pod stopami Jagiełły wije się smok. Król dosłownie go depcze, przywołując biblijny obraz zwycięstwa nad złem. W Psalmie 91. czytamy: „Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka podepczesz”. W takim ujęciu władca jawi się jako chrześcijanin, który pokonał grzech, śmierć i siły zła. Smok mógł również przywoływać zwycięstwo nad pogaństwem i rolę Jagiełły w chrystianizacji Litwy.
Jeszcze niżej, na cokole tumby, znajdują się cztery psy i cztery ptaki myśliwskie. Ptaki najczęściej uznaje się za sokoły, choć niektórzy badacze widzieli w nich orły. Psy i sokoły mogą przypominać o wielkiej pasji łowieckiej Jagiełły. Polowanie nie było wówczas zwykłym sposobem spędzania wolnego czasu. Stanowiło przywilej monarchy i arystokracji, ćwiczenie rycerskiej sprawności oraz demonstrację władzy.
Marek Walczak zaproponował, aby cały zespół odczytywać jako program przedstawiający Jagiełłę jako władcę państwa i pana natury. Król znajduje się ponad dzikimi i oswojonymi zwierzętami, podobnie jak ponad herbami ziem swojego państwa. Ewa Śnieżyńska-Stolot zwróciła jednak uwagę, że pojęcie „panowania nad naturą” może zbyt mocno odzwierciedlać sposób myślenia późniejszych epok. Dla człowieka średniowiecza przyroda była częścią ustanowionego przez Boga porządku stworzenia - kosmosu, a nie wyłącznie dzikim światem czekającym na podporządkowanie.
Psy i ptaki doczekały się również interpretacji religijnych. Ptaki mogły symbolizować dusze wznoszące się ku Bogu, natomiast psy – grzech, diabła albo niebezpieczeństwa czyhające na człowieka. Tadeusz Dobrowolski łączył ten motyw także z chrystianizacją Litwy. Z kolei Mieczysław Gębarowicz zastanawiał się, czy przedstawienie licznych zwierząt łowieckich nie zawiera delikatnej nagany, wygłaszanej między innymi przez Jana Długosza, pod adresem króla nadmiernie oddanego polowaniom. W średniowiecznej moralistyce nawet królewska pasja mogła bowiem wymagać urzędowego upomnienia.
Zwierzęta funkcjonują w otoczeniu rozbudowanego programu heraldycznego. Na dłuższych bokach tumby powtarzają się Orzeł Królestwa Polskiego i litewska Pogoń, którym towarzyszą herby ziemi dobrzyńskiej oraz Wielkopolski. Na krótszym boku przy głowie króla znajduje się Baranek Boży – herb ziemi wieluńskiej – a przy stopach wspięty lew oznaczający Ruś.
Tarcze na dłuższych bokach podtrzymują pary siedzących postaci. Przy Orle znajdują się dwaj biskupi: arcybiskup gnieźnieński, rozpoznawalny dzięki paliuszowi, oraz zapewne biskup krakowski. Pozostałe postaci to świeccy dostojnicy i dworzanie. Tradycyjnie określano ich jako żałobników albo płaczków, jednak część badaczy widzi w nich przedstawicieli rady królewskiej, dworu i politycznej wspólnoty państwa.
Ich gesty wyrażają rozpacz, modlitwę, zatroskanie i zawierzenie Bogu. Jeden ze świeckich dostojników zwraca się do arcybiskupa i unosi prawą rękę w geście argumentacji. Wygląda to tak, jakby śmierć króla uruchomiła nadzwyczajne posiedzenie państwa, a uczestnicy właśnie próbowali ustalić porządek obrad. Nie można wykluczyć, że gest został przejęty ze szkicownika rzeźbiarza, ale widoczna komunikacja między postaciami nadaje całej scenie wyjątkową żywość.
Lwy przy głowie nie są więc samotną dekoracją. Należą do opowieści o władcy, jego królestwie i porządku, który miał trwać mimo śmierci monarchy. Gdy ludzie opłakują króla, herby identyfikują ziemie, psy i ptaki czuwają u podstawy, a smok zostaje zdegradowany do podnóżka, lwy zachowują spokój zawodowych strażników. Ktoś musi pilnować ceremoniału.
Najuczciwiej powiedzieć, że zwierzęta nie mają jednego, raz na zawsze ustalonego znaczenia. Jednocześnie przemawiają językiem władzy, Biblii, polowania, moralności, pamięci o chrystianizacji i nadziei na zbawienie. Nie oznacza to jednak, że każda interpretacja jest równie prawdopodobna. Powinna wynikać z miejsca zwierzęcia na nagrobku, tradycji ikonograficznej oraz źródeł z epoki, a nie wyłącznie z pomysłowości badacza.
Król spoczywa ponad nimi, w centrum uporządkowanego świata. Lwy wspierają jego głowę, smok pozostaje pod stopami, a psy i ptaki czuwają niżej. Wszystko jest nieruchome poza interpretacją.
Nagrobek w całej krasie zobaczymy na własne oczy podczas finału spaceru „Sawanna w Krakowie”. Terminy: 15 i 16 sierpnia 2026 roku, godzina 11.00.
Zapisy: https://fb.me/e/23Xc5r9S5H