Tylko w Węgrowie

Tylko w Węgrowie Węgrów to wyjątkowe miasto, pełne ciekawych miejsc, jakich nie ma nigdzie indziej i fascynujących historii, które wydarzyły się tylko tutaj. Poznaj je...

Tylko w Węgrowie... Tylko tu w kościele św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy w ołtarzu głównym znajduje się og...
06/08/2018

Tylko w Węgrowie... Tylko tu w kościele św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy w ołtarzu głównym znajduje się ogromny krucyfiks. Rozpięty na krzyżu Zbawiciel przykuwa uwagę każdego, kto wchodzi do świątyni. Choć Jezus ma spuszczoną głowę, zamknięte oczy i spokojną twarz, cała rzeźba porusza ekspresją. Właśnie ta spokojna twarz w kontraście do pięknego, ale przecież tak bardzo umęczonego ciała, wywołuje poczucie niezwykłego dramatyzmu. Silny ładunek emocjonalny, piękne proporcje, znakomity warsztat Autora rzeźby czyni to dzieło zupełnie wyjątkowym. Nic dziwnego, że węgrowski krucyfiks porównywany jest przez wielu historyków sztuki do rzeźb samego Wita Stwosza. Andreas Schluter, autor krucyfiksu był jednym z najwybitniejszych rzeźbiarzy doby baroku. Urodził się w Gdańsku w 1660 roku, zmarł w Petersburgu w roku 1714. Tworzył w całej Europie. Do Polski przyjechał na zaproszenie króla Jana Sobieskiego. Pracował dla władcy do czasu, aż poznał Jana Dobrogosta Krasińskiego. Dla niego rzeźbił w Warszawie oraz w Węgrowie. Współpracował z Tylmanem z Gameren. Pozostawił po sobie wiele wybitnych dzieł. My możemy cieszyć się jednym z nich....

Zapraszam Cię na wędrówkę po Węgrowie i okolicach. Przyjmij zaproszenie, a poznasz ciekawe miejsca, jakich nie ma nigdzi...
04/08/2018

Zapraszam Cię na wędrówkę po Węgrowie i okolicach. Przyjmij zaproszenie, a poznasz ciekawe miejsca, jakich nie ma nigdzie indziej i usłyszysz fascynujące historie, które wydarzyły się tylko tutaj. Węgrów jest wyjątkowy, szybko się o tym przekonasz. Wystarczy, że czasem odwiedzisz tę stronę. I pamiętaj, to jest całkowicie subiektywny przewodnik po moim mieście, więc przygotuj się na to, że poprowadzę Cię mało, a czasem całkiem nieznanymi drogami…

W Węgrowie jest kilka nekropolii. Cmentarz katolicki przy ul. Tadeusza Kościuszki, cmentarz ewangelicki, lapidarium w mi...
03/08/2018

W Węgrowie jest kilka nekropolii. Cmentarz katolicki przy ul. Tadeusza Kościuszki, cmentarz ewangelicki, lapidarium w miejscu dawnego kirkutu i podziemia klasztoru poreformackiego. Te ostatnie niezwykle rozbudzają wyobraźnię każdego, kto je odwiedzi. W kryptach, które ciągną się pod całym kościołem pod wezwaniem św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy stoją rzędami stare trumny, mniej lub bardziej zdobione, nadgryzione zębem czasu, duże i całkiem maleńkie... Pochowanych tu jest ponad 300 osób, zakonników, księży, przedstawicieli miejscowej szlachty i dobrodziejów klasztoru. Wśród nich Ossolińscy, Cieszkowscy, Kuszllowie, Ciecieszewscy, Bujnowie, Oborscy i oczywiście Fundator węgrowskich kościołów i klasztorów Jan Dobrogost Krasiński. Pierwszy pochówek jeszcze pod drewnianą świątynią miał miejsce w podziemiach 13 czerwca 1694 roku, a więc w uroczystość św. Antoniego z Padwy patrona świątyni, natomiast ostatni pochówek odbył się 31 sierpnia 1820 roku i był to pogrzeb starosty mielnickiego. Na niektórych trumnach zachowały się napisy i herby. Niektóre są bardzo zniszczone. Uszkodzone są też zmumifikowane ciała, które w dobrym stanie prztrwały do czasów II wojny światowej. W czasie wojny miejscowa ludność ustawiła trumny jedną na drugą, pozsuwano je pod ściany, bo w podziemiach żywi szukali schronienia przed bombardowaniami. A po wojnie klasztor, kościół i podziemia przez lata były opuszczone i podlegały dewastacji. Dziś cały zabytkowy kompleks odzyskuje powoli świetność...

Tylko w Węgrowie, tylko tu... Powracamy, aby opowiadać o mieście nad Liwcem, o jego urokliwym położeniu, o historycznej ...
02/08/2018

Tylko w Węgrowie, tylko tu... Powracamy, aby opowiadać o mieście nad Liwcem, o jego urokliwym położeniu, o historycznej zabudowie, o ludziach, którzy je budowali i rozsławiali. O postaciach znanych z kart historii i tych bezimiennych, którzy przez wieki żyli i pracowali w tym pięknym mieście. Będzie o czym pisać, to na pewno. Na razie kilka zdjęć. Węgrów dziś. Wszędzie ślady przeszłości. Nie dajcie się jednak zwieść. Węgrów żyje nie tylko historią. Na dziś jednak pozostańmy przy tym, co już było. A działo się wiele, mamy na to dowody... Jesteś ich ciekaw? Zajrzyj więc co jakiś czas na naszego fb. Tylko w Węgrowie...

Takie lustro? Tylko w Węgrowie...
25/09/2015

Takie lustro? Tylko w Węgrowie...

Lustro nie jest zwykłym przedmiotem. Przez wieki, a właściwie przez tysiąclecia było przedmiotem wielkiego pożądania ze ...
23/09/2015

Lustro nie jest zwykłym przedmiotem. Przez wieki, a właściwie przez tysiąclecia było przedmiotem wielkiego pożądania ze strony człowieka. Dlaczego? Z powodu ludzkiej ciekawości i próżności. Dzięki lustru człowiek mógł zobaczyć swoje oblicze, nacieszyć się urodą lub pomóc naturze w przypadku jej braku. Dlatego zwierciadło określa się miłym pochlebcą lub okrutnym oprawcą. Tak, czy inaczej, od kiedy się pojawiło, a było to jakieś 3 tys. lat przed naszą erą należało do rzeczy najbardziej upragnionych. Zanim pojawiło się pierwsze lusterko metalowe, ludzie przeglądali się w wodzie, tak jak znany ze starożytnego mitu Narcyz. Piękny młodzieniec tak zapatrzył się we własne oblicze w wodzie, że zmarł z wycieńczenia nad brzegiem jeziora. Z biegiem czasu ludzie nauczyli się wykonywać lustra metalowe. Starożytni Egipcjanie odlewali je z brązu, Grecy ze srebra a Rzymianie ze złota. Lustra ze szkła wynaleźli Fenicjanie. Przez wieki szklane lusterka były małe, ciemne, wypukłe lub wklęsłe. Były drogie, ale niepraktyczne. Widok w takim zwierciadełku daleki był od rzeczywistości, ale tylko takie rzemieślnicy w tamtych czasach potrafili wykonywać. Nie umieli wytapiać szkła bezbarwnego i dającego się rozciągać. Taką umiejętność posiedli dopiero mistrzowie z wyspy Murano pod Wenecją w XV wieku. To oni wynaleźli lustro kryształowe, które zrobiło wielką karierę w całej Europie. Kosztowało majątek, ale ludzie dla tego przedmiotu tracili głowę. Dzięki tej produkcji Wenecja zyskała majątek. Za to Francuzi o mało "nie poszli z torbami". Wydawali na weneckie zwierciadła ogromne sumy do czasu, aż Ludwik XIV, czyli Król Słońce nakazał utworzenie manufaktury luster we Francji. Minister Colbert utworzył takową w Saint Gobain. Najtrudniej było pozyskać rzemieślników, którzy posiadaliby wiedzę, jak produkować dobre jakościowo lustra. W końcu, po wielu zabiegach udało się takowych ściągnąć z Murano. W szybkim czasie tamtejsze zwierciadła przyćmiły te z Wenecji i zyskały sławę wśród europejskich bogaczy. Najlepszą zaś reklamą dla luster z Saint Gobain stała się słynna Galeria Lustrzana w Wersalu, którą Król Słońce uroczyście otworzył w 1684 roku. Lustra w tamtych czasach, bogato zdobione wieszano w salonach, salach balowych, nad kominkami. Aż do XIX stulecia były przedmiotami luksusowymi. Sto kilkadziesiąt lat temu nauczono się wyrabiać lustra na skalę przemysłową i tak tajemnicze zwierciadło trafiło pod strzechę. Długo można by opowiadać o lustrach, ale my wróćmy do tego nam najbliższego.
Zwierciadło Mistrza Twardowskiego wykonane jest z metalu, który jest stopem srebra, cynku, cyny i innych. Metalowa tafla ma wymiary 56x46,5x0,8 cm, waży 17,8 kg. Oprawiona jest w drewnianą ramę z napisem: "LVSERAT HOC SPECVLO MAGICAS TWARDOVIUS ARTES LVSUS AT ISTE DEI VERSVS IN OBSEQVIAM EST" (Zabawiał się tym lustrem Twardowski magiczne sztuki ukazując lecz na służbę Bożą obrócone to jest ). Historycy oceniają, że lustro wykonano na XVI wieku w Niemczech. Znanych jest wiele legend opowiadających o historii zwierciadła Twardowskiego, ale to opowieść na kolejny wpis. Na fot. lustro z brązu ze starożytnego Egiptu, średniowieczne wypukłe lustro z obrazu Jana van Eycka "Małżeństwo Arnolfinich", kryształowe lustro z Murano, barokowe lustro francuskie, lustro Twardowskiego sfotografowane poza zakrystią węgrowskiej bazyliki.

Lustro. Najsłynniejsze w Polsce. Ludzie ciągną do Węgrowa z daleka, żeby zobaczyć tajemnicze zwierciadło, którym posługi...
23/09/2015

Lustro. Najsłynniejsze w Polsce. Ludzie ciągną do Węgrowa z daleka, żeby zobaczyć tajemnicze zwierciadło, którym posługiwał się za życia Mistrz Jan Twardowski. Podobno ten polski Faust, jak go opisywano w literaturze, był postacią autentyczną. Nazywał się Lorentz Dhur, był Niemcem z pochodzenia i żył całe sto lat (1473-1573). Urodził się w Wittenberdze, tu studiował i praktykował. Od młodych lat poszukiwał kamienia filozoficznego, leczył i odmładzał ludzi, a także przepowiadał przyszłość za pomocą specjalnego zwierciadła. Zyskał sławę w swoim rodzinnym mieście. Jednak karierę przyszło mu robić w dalekim Krakowie. Do polskiej stolicy zaprosił maga jego kolega ze studiów Franciszek Krasiński, późniejszy biskup krakowski. W Polsce Lorentz zmienił imię i nazwisko na Jan Twardowski, dzięki czemu we wszystkich późniejszych legendach opisywano go jako polskiego szlachcica. Jan Twardowski zyskał w Rzeczypospolitej sławę wielkiego czarnoksiężnika. Wszak zajmował się dziełami zupełnie niezrozumiałymi dla zwykłego człowieka. Pozycja Twardowskiego rosła także dzięki poparciu potężnego biskupa Franciszka, który bezwzględnie i na różne sposoby walczył o wpływy na dworze królewskim. Znakomita okazja do zyskania królewskiego poparcia nadarzyła się po śmierci Barbary Radziwiłłówny, żony króla Zygmunta Augusta. Podobno biskup krakowski obiecał pogrążonemu w żałobie władcy, że przyprowadzi na dwór człowieka, który przywoła ducha zmarłej. Król gotów był obiecać wszystko w zamian za możliwość spotkania się z ukochaną Barbarą. Seans zorganizowano na Wawelu. Było lustro, tajemna komnata, światło świecy, snujący się dym i zjawa, tak realistyczna, że król stracił głowę. Wbrew ustaleniom podbiegł do Barbary, lustro upadło, zjawa zniknęła, rozległ się wielki hałas. Seans szybko się zakończył, bo zaistniała obawa, że król odkryje mistyfikację. Zjawę bowiem udawała żywa kobieta, piękna i bardzo podobna do zmarłej królowej mieszczka krakowska Barbara Giżanka. Niedługo potem Giżanka została kochanką króla, a wpływy Franciszka Krasińskiego na dworze królewskim bardzo wzrosły. A Jan Twardowski po latach burzliwego życia zmarł w Krakowie. Jego majątek, w tym cenne lustro otrzymał w spadku biskup Franciszek. Ten zmarł bezpotomnie, więc lustro wraz z innymi dobrami przeszło w posiadanie jego bratanka Stanisława Krasińskiego, ojca Jana Kazimierza Krasińskiego, dziadka Jana Dobrogosta Krasińskiego. I już wiemy, jak lustro znalazło się w Węgrowie. Przywiózł je do naszego miasta Jan Dobrogost i kazał umieścić w zakrystii węgrowskiej fary, aby pozbawić lustro tajemnych mocy. I wisi tam słynne zwierciadło do dziś. A sam Mistrz Twardowski żyje w legendach i baśniach staropolskich, z których wiele dotyczy jego słynnego lotu na kogucie na daleki księżyc. Fotografie przedstawiają: Lustro Twardowskiego umieszczone w węgrowskiej bazylice, portret biskupa Franciszka Krasińskiego, obraz Wojciecha Gersona pt. Pan Twardowski wzywa ducha Barbary Radziwiłłówny oraz rysunek autorstwa Romana Postka będący ilustracją znanej legendy o Mistrzu.

Jan Dobrogost Krasiński - mecenasZnakomicie wykształcony i wychowany. Odważny, mądry i szczodry. Do tego o przyjemnej ap...
29/08/2015

Jan Dobrogost Krasiński - mecenas
Znakomicie wykształcony i wychowany. Odważny, mądry i szczodry. Do tego o przyjemnej aparycji. Jan Dobrogost Krasiński, bo o nim mowa, był człowiekiem nietuzinkowym. Urodził się w 1639 roku w Krasnem, koło Ciechanowa, w rodowej posiadłości Krasińskich. Zmarł w 1717 roku w Krasnym Dworze pod Węgrowem, w którym po miesiącu od śmierci pochowano go w podziemiach klasztoru Ojców Reformatów.
Ojcem Jana Dobrogosta był Jan Kazimierz Krasiński herbu Ślepowron, bogaty magnat. Matką Urszula Grzybowska, kasztelanka lubelska. Matka zmarła, kiedy chłopiec miał osiem lat. Niedługo potem wychowaniem małego Jana zajęła się macocha Francuzka Amata Andrea Andrault hrabina Langeron. To ona nauczyła Jana Dobrogosta miłości do sztuki i kultury zachodniej. Jako młodzieniec Jan zwiedził Europę i odebrał staranne wykształcenie w Holandii i we Francji. Po powrocie zaczął karierę polityczną na miarę swoich ambicji i talentów oraz możliwości znakomitego rodu.
Osiadł w stołecznej Warszawie i szybko został starostą warszawskim. Od tej pory przez całe życie dbał o stolicę. Budował brukowane ulice, pilnował czystości w mieście. I czynił znakomite fundacje. Wybudował m.in. słynny Pałac Rzeczypospolitej (Krasińskich), najpiękniejszy pałac w całym kraju w tamtych czasach. Dziś mieści się tu siedziba główna Biblioteki Narodowej.
Piastował najważniejsze urzędy w Rzeczypospolitej, był referendarzem koronnym, podskarbim wielkim koronnym, wojewodą płockim, elektorem królewskim. Dowodził chorągwią husarii i regimentem piechoty. Brał udział w Odsieczy Wiedeńskiej jako jeden z najbliższych i zaufanych dowódców króla Jana III Sobieskiego.
Całe życie kochał sztukę i otaczał się wybitnymi artystami. Był szczodrym mecenasem, znał wartość pięknych dzieł i szanował ich twórców. Zatrudnił Tylmana z Gameren, znanego architekta oraz wielu włoskich artystów, członków "mafii", której patronował Isidoro Affaitati z Valsoldy. To oni budowali i ozdabiali Pałac Rzeczypospolitej w Warszawie i to oni przenieśli się wraz ze swoim mecenasem do Krasnego Dworu pod Węgrowem, gdzie Jan Dobrogost zamieszkał w ostatnich kilkunastu latach swojego burzliwego życia.
W Węgrowie, który w czasach reformacji było miastem innowierców Jan Dobrogost Krasiński, podobnie jak i jego ojciec czynił ogromne fundacje na rzecz Kościoła. Wybudował dwa klasztory, dwa kościoły, ratusz. Wszystkie w pięknym barokowym stylu, bogato zdobione i wyposażone. Tworzone przez Tylmana z Gameren, Braci Ceronich, Michała Anioła Palloniego i kilku innych, nie mniej wybitnych artystów epoki.
Węgrów Jan Dobrogost ukochał szczególnie. Dlatego tutaj kazał się pochować. Kiedy zmarł, mając 78 lat, Jego doczesne szczątki złożono w podziemiach Klasztoru Ojców Reformatów i tam spoczywają do dziś w bogato zdobionej metalowej trumnie. Nad kaplica grobową, wysoko w kościele znajduje się niezwykłe Epitafium Jana Dobrogosta Krasińskiego, będące prawdziwym dziełem sztuki.
Gdyby nie Jan Dobrogost Węgrów wyglądałby zupełnie inaczej. Na pewno nie miałby tego, co najcenniejsze: swoich wyjątkowych zabytków, które czynią nasze miasto Perłą Baroku w Polsce. Ale też gdyby nie Węgrów Jan Dobrogost pochowany byłby zapewne w Warszawie i tu Jego doczesne szczątki spłonęłyby w czasie Powstania Warszawskiego. A tak przetrwały do czasów współczesnych i przypominają nam o hojnym fundatorze i rozmiłowanym w sztuce mecenasie.
Fotografie przedstawiają portrety młodego i w starszym wieku Jana Dobrogosta, Jego trumnę w podziemiach Klasztoru oraz bogate Epitafium w tutejszym kościele. Na jednym ze zdjęć jest portret św. Bonawentury, patrona Jana Dobrogosta oraz umieszczony na wieżyczce bazyliki Ślepowron, herb Krasińskich. Jest też tablica fundacyjna umieszczona nad wejściem do bazyliki mniejszej w Węgrowie.

Węgrów zbudowała włoska mafia? Słyszeliście o tym?
20/08/2015

Węgrów zbudowała włoska mafia? Słyszeliście o tym?

Węgrów zbudowała włoska mafiaWęgrów zbudowała włoska mafia, choć nie była to cosa nostra z Sycylii. Mafia, która działał...
20/08/2015

Węgrów zbudowała włoska mafia
Węgrów zbudowała włoska mafia, choć nie była to cosa nostra z Sycylii. Mafia, która działała w Węgrowie pochodziła z północy Włoch i skupiała nie pospolitych rzezimieszków, a artystów europejskiej klasy. Dlaczego mafia? Bo choć tworzyli ją artyści, to działali trochę jak sitwa, która ponad wszystko przekładała własne interesy i wspierała swoich członków za (prawie) wszelką cenę.
Założycielem tej mafii był słynny królewski architekt Isidoro Affaitati. Włoch z Valsoldy nad jeziorem Lugano. Doskonale wykształcony, utalentowany, przybył do Polski na zaproszenie króla Jana Kazimierza. Pracował także dla Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego. Projektant drugiej na świecie fasady kościelnej na linii wklęsłej. Twórca najpiękniejszych warszawskich kościołów i pałaców m.in. św. Krzyża, św. Anny, seminaryjnego, Pałacu Kazimierzowskiego, Pałacu w Wilanowie. Jeden z najważniejszych architektów swoich czasów w Europie.
Można powiedzieć, że to Isidoro był założycielem artystycznej mafii, która w II połowie XVII wieku opanowała Polskę. Dzięki licznym talentom szybko zyskał na dworze polskiego króla wielkie wpływy. Zapragnął wykorzystać je dla umocnienia swojej pozycji najważniejszego architekta Rzeczypospolitej, ale też, jako typowy Włoch postanowił pomóc swoim braciom po fachu z nad jeziora Lugano. Bo rodzina jest najważniejsza. Nawet ta najdalsza. Nawet jeśli nie zrodzona z więzów krwi. Byle włoska.
Zapotrzebowanie na utalentowanych artystów w Polsce w tamtych czasach było ogromne. Wszak nasi magnaci posiadali przeogromne majątki i jedyne, czego pragnęli, to zamanifestowanie tego bogactwa i okazanie światu swej potęgi. Najlepiej można było to zrobić przez sztukę. Przez budowanie okazałych pałaców, fundowanie pięknych kościołów, zamawianie oryginalnych malowideł i rzeźb.
Isidoro Affaitati wykorzystał to zapotrzebowanie i sprowadził z rodzinnej Valsoldy do Polski najwybitniejszych, a byli to m.in. Paolo Antonio Fontana (projektował w Lublinie, Chełmie, we Lwowie), Giussepe Belloti (tworzył fortyfikacje Torunia i Krakowa), Paolo Antonio Pagani (freski w kościele św. Anny w Krakowie) i oczywiście bracia Carlo i Francesco Ceroni, budowniczowie węgrowskich kościołów. Artyści z Valsoldy mieli bezwzględne pierwszeństwo, jeśli chodzi o przyjazd i pracę w Polsce. Ale Affaitati zapraszał też do naszego kraju i innych Włochów. Byleby nie pozwolić na pracę w Polsce komukolwiek spoza rodzinnego kraju. Włosi mieli mieć monopol na tworzenie sztuki w Rzeczypospolitej. Reszta nie miała prawa szukać tu szczęścia.
I to się udało. Dzięki sprytowi Isidora Włosi zmonopolizowali rynek sztuki w Polsce i stali się nie do zastąpienia. Zyskali w kraju nad Wisłą wielką sławę i dorobili się pokaźnych majątków. A my dzięki temu możemy podziwiać wspaniałe barokowe dzieła, które wyszły spod rąk najlepszych mistrzów epoki.
A Isidoro Affaitati kierując się lojalnością wobec bliskich z Valsoldy, posługując się sprytem i wpływami, ale też nie stroniąc od intryg stał się prawdziwym włoskim padrino mafioso. Ciekawa to historia. Długo można by ją opisywać. Dla nas jednak najważniejsi są w niej Bracia Ceroni, który za sprawą Isidora Affaitati trafili z ziemi włoskiej do Węgrowa. Jak to się stało? O tym opowiem następnym razem… A na zdjęciach poniżej widzicie Valsoldę. Czyż ludzie, którzy rodzą się w tak wyjątkowym miejscu nie mają piękna w genach?

Węgrów Perłą BarokuZ czego słynie Węgrów? Ktoś powie, że z lustra Twardowskiego. Pewnie tak, w końcu lustro jest nie lad...
19/08/2015

Węgrów Perłą Baroku
Z czego słynie Węgrów? Ktoś powie, że z lustra Twardowskiego. Pewnie tak, w końcu lustro jest nie lada ciekawostką. Inny wspomni o Biesiadzie Weselnej. Rzeczywiście, był czas, że dzięki tej imprezie Węgrów był znany w całej Polsce. Ale czy to na prawdę są największe atrakcje naszego miasta? Czy to są walory, które wyróżniają nas spośród innych? Nie do końca. Kiedy rozmawia się o Węgrowie w Polsce lub za granicą, to ludzie pytają o węgrowskie zabytki. Przede wszystkim o piękne i cenne barokowe kościoły i klasztory, które budowali i ozdabiali najwybitniejsi artyści epoki baroku w Europie. Pytają o freski Palloniego i epitafium Jana Dobrogosta Krasińskiego. O zakopane pod Rynkiem Mariackim pozostałości po węgrowskim ratuszu i dawną faktorię kupiecką, czyli Dom Gdański. Wydaje się Wam to niemożliwe? Bo niby skąd o tym wiedzą? Czy aby na pewno chodzi o nasze miasto? Tak, chodzi o Węgrów, bo miasto nad Liwcem znane jest przede wszystkim ze swoich wyjątkowych i oryginalnych pamiątek historii, dzięki którym określane jest „Perłą Baroku” w Polsce.
Mijamy te zabytki codziennie. Ich widok wielu z nas dawno już spowszedniał. Bo i cóż wyjątkowego może być w tych starych murach? W opuszczonych dawno klasztorach, zasypanych po części podziemiach? Kto dziś, kiedy żyje się w takim pośpiechu ma czas zastanawiać się nad ich historią? Są, to dobrze. Nie wadzą, ale też nie koniecznie wzbudzają większe zainteresowanie.
Jak to było? Cudze chwalicie, swego nie znacie… No tak, znamy i cenimy inne zabytkowe miasta i miasteczka w Polsce i w Europie, ale o swoim myślimy, że wiele mu brakuje, żeby mogło stać się rajem dla turystów. A przecież mamy tak wiele, tylko tego nie doceniamy.
Kilka lat temu prof. Mariusz Karpowicz, wybitny historyk sztuki, znawca baroku napisał o Węgrowie piękną książkę. Zatytułował ją „Cuda Węgrowa”. Dlaczego tak? Bo zdaniem tego wspaniałego, znającego wszystkie zabytki w Europie człowieka Węgrów jest pełen cudów. Jawią się one na każdym kroku i zachwycają. Budzą uznanie, bo ich twórcami byli najznakomitsi ludzie epoki. Twórcy najbardziej znanych na naszym kontynencie dzieł architektonicznych, malarskich i rzeźbiarskich. Ich nazwiska stały się gwarantem piękna i doskonałości. I tacy ludzie tworzyli Węgrów…
Chyba za mało się o tym mówi. A przecież to właśnie zabytki są na całym świecie najchętniej odwiedzanymi atrakcjami turystycznymi. Bo wszystko inne można zbudować, odtworzyć, skopiować. A oryginalnego zabytku, z jego historią, legendami, autentyzmem nie da się stworzyć od tak, od ręki. Za tymi najwartościowszymi przemawia kilka wieków przeszłości i czas, który odciska swój niepowtarzalny ślad na wszystkim, co dawne.
Myśląc, pisząc i rozmawiając o Węgrowie proszę, nie zapominajcie, że bardzo wielu ludzi postrzega nasze miasto jako „Perłę Baroku”. I niech tak będzie, bo czy może być coś piękniejszego i szlachetniejszego od tego osobliwego klejnotu?

Adres

Rynek Mariacki
Wegrow
07-100

Telefon

+48500400300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tylko w Węgrowie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij