10/12/2025
Jako, że moje ulubione święta już tuż tuż to mam do Was pytanie i prośbę! 😊
Jak tam Wasze choinki? Już ubrane czy jeszcze czekacie? A może zgodnie ze zwyczajem ubieracie w samą wigilię?
Jak macie już ubraną zieloną pannę to pochwalcie się koniecznie zdjęciem w komentarzu! 🎄
A tymczasem mam dla Was garść ciekawostek o poprzedniczce popularnej dziś choinki czyli nieco już zapomnianej podłaźniczce 🌿
Nim pojawiła się choinka, w okresie Bożego Narodzenia i wcześniej Szczodrych Godów domy ozdabiano podłaźnikami – nawet do połowy lat 60 XX wieku można było je spotkać na polskich wsiach.
Podłaźnik to wierzchołek drzewka iglastego lub gałąź zawieszona w Wigilię nad stołem lub w świętym kącie wierzchołkiem w dół.
Podłaźnik wisiał do Nowego Roku, Trzech Króli lub do wizyty kolędowników.
Umieszczony w izbie miał wpływać na pomyślność w nowym roku, zapewnić dostatek, dobrobyt, szczęście oraz powodzenie.
Podłaźniczka postrzegana była jako wiecznie zielone drzewko żywota, znak życiodajnej mocy słońca – symbol siły i zdrowia.
Dawnym zwyczajem w dzień wigilijny palono w izbie zeszłorocznego podłaźnika i ogrzewano przy nim stopy i ręce by uchronić je od wszelakich boleści.
Ozdoby, którymi dekorowano gałązkę nie były przypadkowe. Wierzono, że każda z nich ma inną moc. Czerwone jabłuszka symbolizowały zdrowie i wiele miłości w nowym roku.
Orzechy miały dodać domownikom sił witalnych. Złote cebule przynosiły dostatek, wierzono, że ile warstw na cebuli, tyle dóbr może spotkać gospodarza, który ją zawiesi.
Na podłaźniku nie mogło zabraknąć też światów, okrągłych ozdób wykonanych z opłatka symbolizujących kulę ziemską.
Wieszano również czosnek, który miał odpędzić wszelkie zło. Całość oplatano łańcuchem wykonanym z papieru. W ten symboliczny sposób, chciano umocnić magiczną moc gałązki.