17/06/2026
Nie wiem, co było piękniejsze podczas tego dnia w Cinque Terre.
Czy błękit morza.🌊
Czy nasze błękitne sukienki.👗
Czy może miny przechodniów, kiedy cała grupa kobiet maszerowała przez kolorowe uliczki niczym bohaterki włoskiego filmu. 💙🇮🇹
W Monterosso wspięłyśmy się wysoko nad morze i odkryłyśmy miejsce, z którego roztacza się chyba najpiękniejszy widok na wieczność.
W Manaroli zwolniłyśmy tempo. Była kawa z widokiem na kolorowe domki przyklejone do skał, były lody, a później drink nad morzem, bo przecież we Włoszech nikt się nie spieszy. Siedziałyśmy, obserwując śmiałków skaczących ze skał do turkusowej wody i zgodnie uznałyśmy, że podziwianie ich z bezpiecznej odległości jest zdecydowanie bardziej w naszym stylu. 🍹☕🍦
A potem była Vernazza.
Usiadłyśmy na obiedzie w małej knajpce z widokiem jak z pocztówki. Jedzenie było pyszne, ale nie będę ukrywać... prawdziwą gwiazdą tego miejsca był właściciel. Niewiarygodnie przystojny, uśmiechnięty i tak włoski, że aż trudno było uwierzyć, że nie został zatrudniony do jakiejś reklamy Dolce & Gabbana. 😍🇮🇹
Przywitał nas z takim urokiem i serdecznością, że każda z nas dostała całusa na powitanie. Powiedzmy tylko, że obiad zapamiętałyśmy wyjątkowo dobrze.
A potem było Riomaggiore.
Słońce powoli chowało się za horyzontem, morze mieniło się złotem, a kolorowe domki wyglądały jak namalowane.
I wtedy pomyślałam, że właśnie za takie chwile kocham organizować kobiece wyjazdy.
Bo ostatecznie nie chodzi tylko o miejsca.
Chodzi o wspólne zachwyty, nieplanowane historie, salwy śmiechu przy obiedzie i wspomnienia, które wracają jeszcze długo po powrocie do domu.
I uwierzcie mi... ten zachód słońca był piękny. Ale właściciel z Vernazzy miał dla niego sporą konkurencję. 😉💙