03/01/2026
Wyobraźcie sobie, że u nas nowy rok nie zaczyna się od listy celów zapisanych w notesie, ani od postanowień, które brzmią dobrze tylko przez pierwszy tydzień. Zaczyna się od prostego pytania - dlaczego to robimy i dokąd właściwie idziemy dalej? Już wszystko poukładane i wiemy, co jest dla nas ważne, dlatego chcemy, żebyście wiedziały jedno. Nasza Japonia to nie jest kierunek z katalogu, ani pomysł na sezon, który zaczyna się i kończy na umowie z drugą stroną. To coś znacznie głębszego, coś, co naprawdę czujemy i co od lat sprawdzamy w praktyce. Wszystkie wyprawy, które tworzymy, wszystkie kierunki, których jest niewiele, bo zupełnie świadomie nie budujemy palety całego świata, wynikają z połączenia serca, wiedzy i odpowiedzialności. Z tego, że w danym kraju czujemy się dobrze, że jest dla nas bezpieczny, że go znamy i że nie jesteśmy tam tylko przejazdem, ale wracamy, obserwujemy i uczymy się go warstwa po warstwie. Dwie osoby z naszego zespołu żyją w krajach, do których Was zabieramy, a ja do Japonii wracam od wielu lat, dzięki czemu znam ją od środka, nie tylko z pocztówek i ładnych kadrów. I to o czymś świadczy, bo te wyprawy nie są przypadkowe ani poskładane na szybko, tylko osadzone w realnym doświadczeniu, a nie w wyobrażeniu o tym, jak podróż powinna wyglądać. Nie chcemy mieć mapy świata pełnej pinezek, ani podróży zaliczanych jedna po drugiej. Nie interesuje nas latanie gdziekolwiek tylko po to, żeby było więcej i dalej. Wolimy się skupić, pogłębiać, wracać w te same miejsca i odkrywać je na nowo. Dlatego właśnie Japonia i dlatego Japonia wciąż wraca w naszych planach. W tej chwili tworzymy ją razem, ja i Beti, a ta współpraca jest dla nas ogromną wartością, bo uzupełniamy się naturalnie, rozumiemy się bez długich wyjaśnień i mamy wspólną wizję. Obie jesteśmy w Japonii zakochane i chcemy ją dalej odkrywać dla Was w taki sposób, żebyście mogły do niej wracać, co zresztą już robicie, a najpiękniejsze jest to, że wracacie właśnie z nami. Przeskakujecie z jednej części Japonii, w drugą i zamiast nudy pojawia się coraz większa ciekawość, bo Japonia nie wyczerpuje się po jednym wyjeździe, tylko wciąga i daje poczucie bycia na właściwym miejscu. To mówi nam o Was bardzo dużo, bo nasza Japonia nie jest dla wszystkich. To inny mental, inna kultura, inne spojrzenie na człowieka, naturę i codzienność, a do tego kraj o małej skali, z ograniczoną przestrzenią, który zwyczajnie nie lubi tłumów. Dlatego od początku wiedzieliśmy, że Japonia nie jest krajem dla dużych grup. Nie zabieramy wiecej osób - bo nie o to nam chodzi. Nie budujemy wypraw dla kilkunastu czy kilkudziesięciu osób, bo kameralność nie jest dodatkiem, tylko fundamentem. Duże grupy przeczą temu, jak się po Japonii porusza, jak się w niej jest i jak się ją naprawdę doświadcza, a nam zależy na tym, żeby być tam w sposób spójny z tym krajem, spokojnie, uważnie i z szacunkiem do przestrzeni. Do naszego zespołu dołączył też Michał, człowiek o wysokiej kulturze, ogromnym doświadczeniu i świetnym wyczuciu drogi. Jego pierwszym projektem będzie Tajwan, bo tam mieszka, ale Michał jest typem człowieka od wielu zadań, takim naszym Ninja, który odnajduje się zarówno w projektach wędrówkowych, spokojnych trekkingach, dolinach i naturze, jak i w mobilnej Japonii, tej samochodowej, a kto wie, może kiedyś także rowerowej. To wszystko dopiero się rozwija, ale bardzo czujemy, że idziemy w dobrą stronę. I w tym wszystkim pojawiła się naturalna ewolucja mojego stylu podróżowania. Przez lata poruszałam się na rowerze, a dziś świadomie zamieniam dwa koła na cztery, tworząc wyprawę samochodową po Japonii - roadtrip po moim ukochanym Shikoku, Przemieszczanie się autem jest dla mnie czymś zupełnie naturalnym i uwielbiam kierownicę, zwłaszcza że mam za sobą przejazdy przez interiory Islandii i dzikie drogi Gruzji. Jedziemy tam, gdzie Japonia jest podszyta Momiji, złotymi i czerwonymi klonami. Pracowałam nad nią długo - początkowo myślałam tylko o górach, jednak Shikoku jest małe, ma dwa wybrzeża i aż się prosiło, żeby połączyć wszystko w jedną spójną opowieść. Samochód pozwala dotrzeć tam, gdzie rowerem się nie da, albo się da ale trwałoby to wieki i z potem na czole. A ja chcę zajrzeć w górskie rejony, ukryte doliny i miejsca poza głównym szlakiem, a przy okazji zobaczyć więcej, zatrzymać się częściej i doświadczyć więcej. Tak powstała Japonia Ogień, intensywna, ciepła i prawdziwa, jako debiut i zaproszenie do wspólnej drogi. Są też projekty, które znacie i lubicie. Petarda która powoli się domyka listę. Letnia rakieta, czyli Hokkaido i Okinawa, bo to projekt, który świetnie nam wyszedł i chcemy go dalej rozwijać (pojawi się niebawem) oraz Brzask, czyli końcówka zimy i początek wiosny - mniej ludzi, więcej ciszy i przestrzeni na prawdziwe przeżywanie Japonii. To jest dla nas początek roku, spokojny, ale bardzo konkretny. Dziękujemy Wam za zaufanie, za powroty i za to, że jesteście, a przy okazji życzymy Wam nie tylko podróży z nami, ale w ogóle takich podróży, które coś zostawiają w środku, bo to nie są zwykłe wyjazdy, tylko przeżycia i wspomnienia, które czasem zostają na całe życie, trochę jak podróż w kosmos.