20/10/2026
https://www.facebook.com/share/p/1JM7QaPdja/
Zapomniane zwycięstwo polskiego oręża! Jak hetman Jan Zamoyski rozbił armię Michała Walecznego pod Bukowem.
20 października 1600 roku, dokładnie 426 lat temu, na ziemiach dzisiejszej Rumunii rozegrała się jedna z mniej znanych, lecz niezwykle interesujących bitew w historii polskiej wojskowości. Pod Bukowem armia Rzeczypospolitej dowodzona przez hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego starła się z wojskami Michała Walecznego, jednego z najwybitniejszych władców w dziejach Rumunii. Choć przeciwnik Polaków zapisał się w historii jako wielki bohater narodowy, tego dnia musiał uznać wyższość polskiej sztuki wojennej.
U schyłku XVI wieku Michał Waleczny zdołał podporządkować sobie Wołoszczyznę, Mołdawię i Siedmiogród, tworząc na krótko potężny organizm polityczny. Jego ekspansja zagroziła jednak interesom Rzeczypospolitej. Kiedy obalił sprzyjającego Polsce hospodara mołdawskiego Jeremiego Mohyłę, a następnie wtargnął na Pokucie, hetman Jan Zamoyski zdecydował się na zbrojną interwencję. Na początku września 1600 roku około 20-tysięczna armia polska, w której szeregach znajdowali się husarze, kozacy, piechota zaciężna, Zaporożcy i oddziały mołdawskie, przekroczyła Dniestr. Rozpoczął się trudny marsz przez ziemie przeciwnika. Polacy pokonali około 560 kilometrów, omijając twierdze i unikając niepotrzebnych oblężeń. Michał Waleczny początkowo uchylał się od walnej bitwy, nękając maszerujące wojska podjazdami. Ostatecznie jednak zdecydował się zatrzymać Polaków nad rzeką Teleżyn, w pobliżu miejscowości Bukowo.
Wołoski władca dysponował armią liczącą około 17 tysięcy żołnierzy. Wykorzystując dogodne położenie, rozmieścił swoje oddziały na wysokim, zalesionym brzegu rzeki. Przed frontem ustawił artylerię i piechotę uzbrojoną w broń palną, natomiast jazda miała osłaniać skrzydła. Umocnione pozycje dawały mu znaczną przewagę obronną. Zamoyski stanął więc przed trudnym zadaniem: musiał pokonać przeciwnika, który nie tylko przygotował się do bitwy, lecz także wybrał korzystny teren.
Rankiem 20 października rozpoczęło się starcie. Przez dwie godziny polskie działa ostrzeliwały pozycje przeciwnika. Wówczas Stanisław Żółkiewski i Marek Sobieski przekonali Zamoyskiego do przeprowadzenia śmiałego manewru. Postanowiono wykorzystać poranną mgłę, która ograniczała widoczność i mogła ukryć ruchy polskich oddziałów. Podczas gdy centrum armii zaatakowało frontalnie, prawe skrzydło pod dowództwem Marka Sobieskiego ruszyło do przeprawy przez bród położony około dwóch kilometrów w górę rzeki. Celem było obejście lewego skrzydła przeciwnika.
Michał Waleczny dostrzegł jednak zagrożenie i skierował przeciwko Sobieskiemu swoją jazdę. Jednocześnie musiał odpierać coraz silniejszy nacisk polskiej piechoty na centrum. W pewnym momencie spróbował ratować sytuację, odsyłając tabor na tyły. Liczył prawdopodobnie, że polscy żołnierze rzucą się za zdobyczą, co doprowadzi do rozluźnienia ich szyków. Plan ten nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Tymczasem na przeciwnika spadł kolejny cios. Polsko-mołdawska jazda dowodzona przez Uhrowieckiego przeprawiła się przez rzekę i niespodziewanie uderzyła na prawe skrzydło wojsk wołoskich. Armia Michała Walecznego znalazła się pod naciskiem z kilku kierunków. Jej szyki zaczęły się rozpadać, a odwrót szybko przerodził się w bezładną ucieczkę.
Klęska była druzgocąca. Według przytaczanych szacunków wojska Michała Walecznego straciły około tysiąca zabitych, a tysiące żołnierzy dostały się do niewoli. Polacy zdobyli cały obóz, artylerię oraz aż 95 nieprzyjacielskich chorągwi, które stanowiły niezwykle cenne trofea wojenne. Sam Michał Waleczny zdołał ujść z pola bitwy i wycofał się w kierunku Ploeszti. Jego ambitne plany zjednoczenia ziem rumuńskich pod własnym panowaniem doznały poważnego ciosu. Zwycięstwo umożliwiło Rzeczypospolitej przywrócenie wpływów w Mołdawii oraz osadzenie Szymona Mohyły na tronie wołoskim, choć sukcesy polityczne okazały się nietrwałe.
Bitwa pod Bukowem jest znakomitym przykładem skuteczności polskiej sztuki wojennej przełomu XVI i XVII wieku. O jej wyniku nie przesądziła jedna wielka szarża husarii, lecz umiejętne współdziałanie piechoty, artylerii i jazdy, wykorzystanie warunków atmosferycznych oraz śmiałe manewry oskrzydlające. Zamoyski udowodnił, że potrafił nie tylko prowadzić wielkie kampanie wojenne, ale również pokonywać przeciwników na starannie przygotowanych pozycjach obronnych.
Co ciekawe, w tej samej bitwie uczestniczyli dwaj wybitni dowódcy, których nazwiska na trwałe zapisały się w historii Rzeczypospolitej: Stanisław Żółkiewski, przyszły zwycięzca spod Kłuszyna, oraz Marek Sobieski, dziadek przyszłego króla Jana III Sobieskiego, pogromcy Turków spod Wiednia.
Dziś o bitwie pod Bukowem pamiętają przede wszystkim pasjonaci historii. Tymczasem było to jedno z najbardziej efektownych zwycięstw wojsk Rzeczypospolitej w kampanii 1600 roku, odniesione nad przeciwnikiem, którego Rumuni do dziś uznają za jednego ze swoich największych bohaterów narodowych. Historia bywa przewrotna. Ten sam władca, który w Rumunii symbolizuje dążenie do jedności narodowej, w dziejach polskiego oręża zapisał się jako przeciwnik pokonany przez wojska Jana Zamoyskiego.