22/02/2018
Ostatni dzień na Filipinach. Pora wracać do domu. Przede mną kilkanaście godzin na szybkie podsumowanie kolejnej, niesamowitej przygody. Dużo pytacie jak tu jest, wiec pełniejszy opis zrobię jak opadną wszystkie powyjazdowe emocje ;)
Jadąc na Filipiny miałam o tym kraju bardzo nikłe pojęcie, wiedziałam o nim najmniej ze wszystkich planowanych podróży. Wynikało to po części z faktu, że jechałam z grupą a drugie, że nie chciałam mieć oczekiwań- w końcu to Azja ;)
Ostatnie kilka dni spędziliśmy na północy Filipin. Góry, wodospady i wkoło ciągnące się wielkie pola ryżowe. Pięknie tu ! Już pierwszego dnia w tej części nie bałam się stwierdzenia, że.... to tu zdecydowanie bardziej mi się podoba... ok plaże są wspaniałe, woda turkusowa a powyginane palmy dodają mega klimatu. Ale- To już nie robi takiego wrażenia. Jeśli widziałeś już jakieś plaże-one zawsze są piękne-raz mniej raz bardziej, ale krajobraz wyglada bardzo podobnie...za to te góry, roślinność połączone ze sporym wysiłkiem fizycznym(kilku godziny trekking po polach ryżowych) skradły moje serducho :) teraz już wiem, że kolejne wyjazdy to tylko połączenie intensywnego zwiedzania z chwila przerwy na plaży ;) Filipiny żegnam z wulkanu Taal i wracam do Polski !