14/05/2026
🇨🇴 🏴☠️KARTAGENA I KARAIBY, czyli podróż w poszukiwaniu magii i skarbów. Kartagena, Wyspy Różańcowe, Taganga, Palomino, Santa Marta, Park Tayrona i wiele więcej …
Zacznę od Kartageny bo to jest osobna wręcz opowieść. Miasto z charakterem i duszą jakże karaibską, które zachwyca energią i chwyta za serce! I too jak! Jedna z najpiękniejszych starówek kolonialnych w całej Ameryce Południowej, a być może najpiękniejsza. Fasady starych i odrestaurowanych kamienic przypominają o czasach wielkiego bogactwa i handlu. Złoto, srebro, cukier trzcinowy, tytoń, kakao i (niestety) także niewolnicy. Między innymi na tym robiono tu niegdyś niewyobrażalne fortuny.
Poza starówką wielkie wrażenie robi dzielnica Getsemani! To stara dzielnica robotnicza, niegdyś niebezpieczna, dziś tętni życiem, sztuką i karaibskimi klimatami. To kulturalne serce Kartageny wypełnione bohemą, genialnym street artem i barami z muzyką na żywo. Polecam zostać tu kilka na niezapomnianych nocy … Na dosłownie każdym kroku uśmiech, uliczna balanga i wszechobecna muuuzykaaaaa 💥💥
W tym temacie łapcie kolejny zachwyt zwany Cafe Havana (Kartagena, dzielnica Getsemani). Dla mnie osobiście to muzyczna świątynia i świat równoległy niczym żywcem wycięty z Buena Vista Social Club. I to nie przesada. To lokal, gdzie krzyżują się Kuba i Kolumbia tworząc niewyobrażalną energię i grając kosmiczną muzykę. Przy dźwiękach i rytmach egzotycznych big bandów spędziłem tu trzy długie wieczory opróżniając zapasy mięty i limonek 😉
Jedziemy dalej! Santa Marta, Taganga, Palomino i Park Tayrona. Kolejne karaibskie perełki. Taganga to świat backpackersów, ludzi delikatnie pisząc zwariowanych. To taki mikroświat z rybackim vibem i klimatem mocno imprezowym. Dobre miejsce na kurs nurkowania i podziwianie rafy. A wszystko to za naprawdę nieduże pieniądze. Na plaży masa knajp i barów, gdzie serwują genialne świeże ceviche.
W Palomino na przysłowiowym byczeniu się i totalnym, słodkim nic nierobieniu spędziłem prawie trzy dni. Ściągają tutaj luzacy i podróżnicy bez spiny z pozytywną aurą. Jest to bardzo klimatyczna wioska położona u podnóża karaibskiej strony Andów, gdzie woda w Morzu Karaibskim daje w kość niczym ciepła zupa. Przyprawione jest to imponującą skalą las palmas po horyzont. Widoki pocztówkowe w natarciu 😎
Absolutną perłą tej części wybrzeża Karaibów jest Park Tayroana. To egzotyczny i totalnie magiczny świat, który rozpala wyobraźnie i z pełną mocą rozwala system nieskazitelnym pięknem a także intensywnością widoków. W skrócie: tropical power! Kosmiczne plaże, znakomite trekkingowe ścieżki, palmy i urokliwe wioski Indian. Chyba nigdy w życiu nie widziałem tak intensywnej zieleni i zjawiskowego wybrzeża. Wyprawa do Parku Tayrona to idealny przepis na prawdziwą karaibską przygodę.
Kolumbia to wszechświat szaleńczo wyjątkowy i niepowtarzalny. Nie dziwi mnie, że to właśnie tutaj realizm magiczny ma się tak dobrze i co rusz zaskakuje oraz zachwyca. Wiem, że będę tu wracał …