TrzyMamy Ramy

TrzyMamy Ramy Mamy trzy ramy i na nich się przemieszczamy.

Czołem fejsbukowicze!Doszły nas wieści, że wielu z Was jest bardzo ciekawych co u nas słychać. Fakt, zaniedbaliśmy ostat...
19/07/2016

Czołem fejsbukowicze!

Doszły nas wieści, że wielu z Was jest bardzo ciekawych co u nas słychać. Fakt, zaniedbaliśmy ostatnio nasz profil i należy Wam się garść informacji od nas. Jak pewnie już wiecie "Jesteśmy w Biogradzie". Stąd też planowaliśmy wyruszyć na Górę Św. Jerzego i do Medjugorie. Czas nas gonił, wystartowaliśmy więc na pełnej mocy. Tak pełnej, że rower Tomka nie wytrzymał presji i szprychy w tylnym kole pourywały się. Serwis trwał dłużej niż się spodziewaliśmy. Konieczna była podróż autostopem, ze ściągniętym kołem do sąsiedniej wioski, w celu doboru i uzupełnienia szprych. Jedyny sklep rowerowy w okolicy otwarty był w nietypowych godzinach, bo wieczorem tylko od 17 do 20. Na nasze nieszczęście, dane nam było czekać dwie godziny. W konsekwencji tych wydarzeń Górę Św. Jerzego zdobyliśmy dopiero dzisiaj i to w okrojonym składzie, bo bez Krzysztofa.

Dziś dodajemy parę zdjęć z wybrzeża, oraz z wycieczki na Górę św. Jerzego. Do Medjugorie prawdopodobnie nie zawitamy już w te wakacje, gdyż zabrakło nam czasu. Bardzo nad tym ubolewamy.

Być może wkrótce pokusimy się o szczegółowy opis wyprawy na Górę Św. Jerzego oraz innych naszych perypetii.

Pozdrawiamy z gorącej Chorwacji. Cześć!

Po drodze spotykamy wielu bardzo sympatycznych rodaków :)
14/07/2016

Po drodze spotykamy wielu bardzo sympatycznych rodaków :)

Miłe spotkanie z chłopakami w Chorwacji. Serdecznie pozdrawiamy i życzymy miłej podróży.

Witajcie po dwóch dniach rozłąki!Wiele sie u nas działo.Tak wiele, że nie było kiedy o tym napisać. Jak widzicie na zdję...
12/07/2016

Witajcie po dwóch dniach rozłąki!

Wiele sie u nas działo.Tak wiele, że nie było kiedy o tym napisać. Jak widzicie na zdjęciach jesteśmy już na wybrzeżu :) Po drodze przydarzyło się nam kilka przygód i spotkaliśmy wielu życzliwych ludzi.
W niedzielę, przejeżdżając przez Varazdinske Poplice, udaliśmy się na mszę świętą w tamtejszej parafii. Jak się później okazało,była to msza z okazji pięćdziesieciolecia kapłaństwa pewnego biskupa. Po Eucharystii parafianie z własnej inicjatywy, gratulując przebytej drogi poczęstowali nas ciastem, oraz podarowali nam prowiant na dalszą podróż . Wieczorem tamtego dnia dojechaliśmy do Zagrzebia, gdzie dane nam było obejrzeć emocjonujący finał Euro. Następnego dnia wyruszyliśmy w kierunku miasta Karlovac, gdzie spędziliśmy błogie chwile, kapiąc się w Kupie (nazwa rzeki). Uszkodzone sakwy Tomka i pęknięty bagażnik Wojtka nie utrudniły nam dalszej jazdy i po szybkich naprawach ruszyliśmy w kierunku miejscowości Senja. Noc jednak zapadła bardzo szybko, a droga wciąż pięła się w górę. Na szczęście w przydrożnym barze spotkaliśmy naszych rodaków z Kielc, którzy bez zawahania zaoferowali nam nocleg i kolację ( Serdeczne pozdrowienia dla Was, ciężko byłoby bez pomocy :) ).
Wstaliśmy około godziny czwartej, gdyż w środku dnia temperatura mocno daje się we znaki, i o 5:30 wspinaliśmy się już na najwyższą jak na razie chorwacką górę na naszej trasie (Kapela, 888m n.p.m). Był to bardzo wyczerpujący podjazd. Po zjezdzie zjedlismy sniadanie i wznieśliśmy się na ostatni szczyt, dzielący nas od morza. Widok z niego robi niesamowite wrażenie, choć to tylko 700m n.p.m.

Relaks w chłodnej wodzie Adriatyku pozwolił nam naładować akumulatory, bo przed nami jeszcze wiele kilometrów.

Pozdrawiamy i trzymajcie się ramy!

Na Chorwację w 6 dni? Potrzymaj mi bidon! Relacji wczoraj nie było niestety z powodu braku internetu, jednak teraz posta...
09/07/2016

Na Chorwację w 6 dni? Potrzymaj mi bidon!

 Relacji wczoraj nie było niestety z powodu braku internetu, jednak teraz postaramy się przybliżyć oba dni ;)

Wyjechaliśmy trochę późno z campingu w Velence, bo aż o 12tej, więc mieliśmy sporo kilometrów do nadrobienia. Aż do Balatonu droga była raczej monotonna, jednak gdy już zjechaliśmy nad jezioro sytuacja zmieniła się diametralnie. Ogólnie całe południowe wybrzeże jest gęsto zabudowane, tak że można je traktować jak jedno miasto. Zeszliśmy z rowerów na niedługą kąpiel, po której wolnym tempem ruszyliśmy dalej, podziwiając widoki. Głównie poruszaliśmy się trasą rowerową, biegnącą opodal drogi nr 7. Ludzi jest tam naprawdę mrowie - oprócz turystów wiele osób przyjechało na festiwal muzyczny. Na camping dotarliśmy znów bardzo późno, po 23ciej.

Następnego dnia, czyli dzisiaj, wyruszyliśmy już o 10:30, żeby choć trochę wrócić do porannego trybu jazdy. Z lekkim żalem wróciliśmy do asfaltowej monotoni węgierskich dróg krajowych - zostawiając za sobą "węgierskie Mazury". Poza dwoma dłuższymi postojami na stacjach benzynowych, dalej jechaliśmy w stronę chorwackiej granicy. Dotarliśmy na nią po 20tej. Co ciekawe są na niej druty kolczaste, wojsko oraz kontrola graniczna. Celnicy jednak byli bardzo uprzejmi w stosunku do nas. Tuż za bramkami zjechaliśmy do restauracji aby pizzą uczcić dotarcie do ważnego punktu naszej wyprawy. Przysiadł się do nas Piotrek, kierowca ciężarówki, z którym grillujemy aż do teraz. Zaraz rozbijamy namiot i spanko, a jutro już Zagrzeb :)

Do usłyszenia!

Grillujemy na granicy chorwackiej z Piotrkiem - kierowcą TIRa :)
09/07/2016

Grillujemy na granicy chorwackiej z Piotrkiem - kierowcą TIRa :)

W końcu Chorwacja! Relację z ostatnich dwóch dni nad Balatonem postaramy się dodać jeszcze  dzisiaj :)
09/07/2016

W końcu Chorwacja! Relację z ostatnich dwóch dni nad Balatonem postaramy się dodać jeszcze dzisiaj :)

Kolejny dzień w Budapeszcie. Nie wszystko poszło całkiem po naszej myśli - już rano okazało się, że Tomkowi przebiła się...
07/07/2016

Kolejny dzień w Budapeszcie. Nie wszystko poszło całkiem po naszej myśli - już rano okazało się, że Tomkowi przebiła się dętka. Po śniadaniu i uporaniu się z wymianą wybraliśmy się na rowerowe zwiedzanie miasta. Widzieliśmy wiele ciekawych budowli i krajobrazów od zamku zaczynając, przez wyspę św. Małgorzaty, na bazylice św. Stefana kończąc. Jeden dzień w Budapeszcie to zdecydowanie za mało, ale musieliśmy ruszać w dalszą drogę. Wyjechaliśmy dopiero koło 20, a to przez kolejne opóźnienie -tym razem dętka w tylnim kole Tomka nie chciała być gorsza od tej w przednim i również zażądała wymiany. Szybki pit-stop i ruszyliśmy w kierunku Balatonu drogą nr 7. Dojechaliśmy do Velence na 23:00. Jakoś udało nam się dogadać w sprawie campingu, chociaż nie znamy ani słowa po węgiersku, a obsługa po angielsku :D

Już jutro Balaton, a tymczasem życzymy dobrej nocy ;)

Odcinek trzeci: Budapeszt.Po noclegu w Zwoleniu, ruszyliśmy w dalszą drogę. Pogoda pomimo niewysokiej temperatury (20-30...
06/07/2016

Odcinek trzeci: Budapeszt.
Po noclegu w Zwoleniu, ruszyliśmy w dalszą drogę. Pogoda pomimo niewysokiej temperatury (20-30 stopni) dała się nam we znaki, a to z powodu silnego wiatru wiejącego nam prosto w twarz. Jednak daliśmy rade i po ok 80km jazdy przekroczyliśmy granicę słowacko-węgierską. Droga nr 2, którą poruszaliśmy się aż do samej stolicy nie obfitowała niestety w ciekawe krajobrazy, czasem trafiały się malownicze pola zboża lub słoneczników. Ruch był dość spory, jednak co ciekawe bardzo często mijały nas auta na "polskich tablicach", czasami trąbiąc i machając nam. Ku naszemu zaskoczeniu północne Węgry okazały się nieco górzyste, a nie płaskie jak się spodziewaliśmy. Pokonaliśmy dość sporo podjazdów, nim dotarliśmy do Budapesztu, który wywarł na nas ogromne wrażenie. Jutrzejszy dzień w większości planujemy poświęcić na zwiedzanie tego pieknego miasta.
Prosto spod budki z kebabem, relacjonowali dla Państwa: Krzysiek Tomek i Wojtek.

Dzień drugi!Wyspaliśmy się aż do 8, za nami ostatni ostry podjazd przez Tatry Niskie do Donovaly. Zaraz zjeżdżamy, żegna...
05/07/2016

Dzień drugi!
Wyspaliśmy się aż do 8, za nami ostatni ostry podjazd przez Tatry Niskie do Donovaly. Zaraz zjeżdżamy, żegnając się z górzystą częścią Słowacji, która dała nam nieźle popalić(nie mowa tu o używkach:)) Dziesiejszy nocleg tam, gdzie nas koła dotoczą, a już jutro planujemy zawitać w Budapeszcie.
Pozdrowienia z trasy!

Podjazd do Donovaly zrobiony na raz! A to wszystko dzięki energetycznym żelom, które podarowali nam właściciele restaura...
05/07/2016

Podjazd do Donovaly zrobiony na raz! A to wszystko dzięki energetycznym żelom, które podarowali nam właściciele restauracji Imbir i Eurobarów. Serdecznie dziękujemy i polecamy :)

http://www.facebook.com/imbirns

Address

Donovaly
97639

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when TrzyMamy Ramy posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to TrzyMamy Ramy:

Share

Category