27/09/2018
Trapezzatti przechodzi wylinkę. Chyba można uznać, że się oficjalnie zakończył. Ostatni element wyposażenia afrykańskiego jest właśnie usuwany. Czas planować kolejne wyjazdy i inne poboczne projekty, ale przede wszystkim porządne spa dla trapezika. Układ paliwowy się krztusi, pojawiły się luzy na kierownicy, materiał foteli się poprzecierał, radio przestało grać, centralny zamek zamyka i otwiera drzwi według własnego uznania, p***a wody i alternator domagają się zmiany, folia się odbarwiła, klapa bagażnika nie dolega do uszczelki i cieknie do środka, ktoś we Wrocławiu zbił nam klosz kierunkowskazu, a Piotrek w Warszawie nie zauważył drzewka na parkingu i teraz tylny zderzak nam radośnie zwisa. W dalszym ciągu mamy mnóstwo pyłu z Afryki. Ale damy radę go odrestaurować, zasłużył na to. Potrzebujemy tylko czasu, na zebranie niezbędnych funduszy na to. Nie każdy wóz potrafi takie rzeczy jak nasz Trapez, tymbardziej, że nikt poza nami w niego nie wierzył.